FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

W nowym domu -> 15-letnia szylkretka - już w nowym domu :) -można przenieść


Tu znajdują się szczęśliwe zakończenia, psiaki którym się udało i odnalazły swojego człowieka...

Moderatorzy: katya, nata


15-letnia szylkretka - już w nowym domu :) -można przenieść

Postprzez mulinka » Wt lut 20, 2007 11:53

kopiuję za florida_blue z tego wątku na dogomanii (tu są zdjęcia kotki):
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=45171
Tequilla ma też wątek na miau ale tam wszyscy zakoceni...

"W czasie wakacji, w te okropne upały zadzwoniła do mnie sąsiadka - bo kot w kontenerku w krzakach stoi.... Ktoś zostawił kotkę szylkretową w zamknietym kontenerku, wstawił ją w krzaki gdzie dokarmiane są nasze blokowe koty... Madzia powiedziała, że sie nią zaopiekuje, ale dopiero po przeprowadzce i kotka u niej zostanie.... Dla kotki znalazł się tymczas, okazało się że koteczka nie bardzo przyjazna, nie pozwala sie dotykać, chowa sie...
Przechodziła akurat rujkę i była dość kłopotliwa, dostała tabletki i miała być sterylizowana, ale okazało się, że jakaś pani o nia dopytywała - powiedziała, że to kot jej brata, alkoholika, kotka ma lat 15, na dwór w życiu nie wychodziła, do towarzystwa miała jamnika, brat ją wywalił i ona sie dowiedziała i chciała zapytać co sie z nią stało - w koncu pani zapytała czy kotka ma dobrze i sobie poszła. Absolutnie nie chciała jej zabrać do siebie i kontakt sie urwał.... Wiec tyle wiemy.... Kotka dostała na imię Teqiulla.

Kotka sie jakoś w koncu oswoiła, wychodziła na myzianki... Pojechała do madzi... w nowym domu od nowa musiała się oswajać - burczała strasznie i nie życzyła sobie zadnego kontaktu... Ma tam swój własny pokój - własną kuwetkę, jedzenie... Madzia zabrała ze sobą swoje piwniczne kotki, ma Delmę... I są problemy... Koty i pies sie dogadały - ale Tequilla - NIE... Nie zwraca uwagi na psa, ale jest bardzo agresywna w stosunku do kotów Madzi. Madzia nosi własną koteczkę Malwinę do kuwetki, Tequilla robi awantury jak się wydostanie z pokoju, nie ma mowy o jakimkolwiek porozumieniu miedzy kotami - ogólnie - tragedia...

Madzia probowała je oswajac razem, sama długo pracowała nad zdobyciem zaufania Tequilli (chyba miesiąc) - kotka ją kocha - daje sie głaskać, sama sie pcha, ślini się przy tym... Nie chce jej wypuscić z pokoju... Kotka jest sama samiuteńka całymi dniami, zupełnie odizolowana i płacze - Madzia nie radzi sobie z opieką nad nią.

Madzia wybiera sie do szpitala i nie moze zostawić Teqiulli z TŻtem...

Szukamy domu dla szylkretki - spokojnego, cichego.... bez innych kotów... psy mogą być ... Na te ostatnie lata życia... "

proszę pomóżcie - bardzo pilnie szukamy domu bez kotów dla Tequilli
- na pewno będzie możliwy transport do Łodzi

kontakt w sprawie kotki:
e-mail: vellamo@op.pl
Ostatnio edytowano N mar 18, 2007 21:49 przez mulinka, łącznie edytowano 4 razy
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź

Postprzez mulinka » Wt lut 27, 2007 22:19

kotka najprawdopodobniej będzie wysterylizowana
Madzia ma termin wizyty w szpitalu na 15 marca
proszę, pomóżcie znaleźć dla Tequilli dom bez kotów
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź

Postprzez mulinka » Cz mar 01, 2007 20:57

Madzia napisała dzisiaj na forum miau:
"Tequila jedzie do nowego domku w sobotę!
Dom zakocony, ale osoba która ma się zaopiekować ma wieloletnie doświaczenie
z kotami i jest pewna, że da sobie radę.
Mam obiecane relacje z nowego domku!"

to wspaniałe wieści :-D :-D :-D
na razie nie przenosimy wątku, zaczekajmy na relację z nowego domu :)
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź

Postprzez mulinka » N mar 04, 2007 00:21

Madzia napisała:

"Mam wieści z nowego domku i jestem w głębokim szoku! Kicia nawarczała na 2 koty, które zobaczyła jako pierwsze, ale kiedy przyszedł koci przywódca spokorniała... .

Nowa Pani wzieła koteczkę na ręce i pierwszego wieczoru BEZ PROBLEMU obcięła jej pazurki! (ja serio bałam się jej podac nawet środek na odrobaczanie do pyszczka). Widac, że absolutnie nie miałam dobrego podejścia do koteczki...może czuła mój strach i to się na nią przenosiło??

Albo nowa Pani ma dar "zaklinania" kotów - ponoć zajmuje się tymi najbiedniejszymi i najbardziej schorowanymi juz wiele lat. Jetem pewna, że koteczka znajdzie tam szczęście na swoje stare lata."
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź


Powrót do W nowym domu

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości