11 września w Łodzi zaginęły 2 niespełna roczne długowłose czarne podpalane owczarki niemieckie: suczka i pies. Ona jest bardzo duża, bardzo puszysta i bardzo przyjacielska. On nieco mniejszy, z gładką sierścią, bardzo mądrymi oczami i klapniętym uszkiem. Niestety nie dość, że nie mają obroży, czipów ani tatuaży, to nawet nie mam ich zdjęć.
W nocy przez niedomkniętą bramę opuściły podwórko, na którym mieszkały, a następnego ranka nikt ich już w okolicy nie widział. Przypuszczam, że pustymi ulicami mogły pokonać kilometry, a wraz ze świtem ruch miejski odciął im drogę powrotną.
Ogłoszenia rozwieszone w okolicy i stały kontakt ze schroniskiem łódzkim nie przyniosły efektu, dlatego zaczęłam pisać wszędzie. Jeśli możecie mi jakoś pomóc w odnalezieniu moich psiaków - bardzo proszę, pomóżcie. Słyszałam, że nieraz udaje się odnaleźć psa po wielu tygodniach a także, że często odnajduje się zguby w nieprawdopodobnie odległych miejscach.
Mój nr telefonu 693 398 445. Oddzwaniam na sygnały i smsy. Z góry dziękuję za każdą informację.


















