Na moim osiedlu znajdują sie dwa koty. Jeden z nich to czarny jak sądze ok.3 letni kocur. Jest całkowicie czarny. Mefisto(tak ma na imię) jest bardzi rozpieszczonym kotem lgnącym do ludzi, jest dobrze wykarmiony. Potrzebuje ciepłego domu.
Drugi kot (szprotka) to prawdopodobnie kotka ale dokładnie nie sprawdzałam... , ma około 3 miesięcy jest urocza biała z pręgowanymi znaczeniami. Jest urocza i delikatna, troszke płochliwa ze względu na złe traktowanie przez ludzi z zewnątrz. Spotkałam ją po drodze ze szkoły i postanowiłam nakarmić gdyż jest bardzo wychudzona. Na pierwszy rzut oka wygląda normalnie ale prawda ukrywa się pod sierścią... Dałam jej karmę profilum dla kociąt rozmoczoną w ciepłej wodzie, bo na pusty żołądek nie zbyt dobrze jest podawać suchą karmę. Jak tylko uda mi się je spotkać w sobote to spróbuję dodać foty.
Martwi mnie fakt , że Mefisto bardzo skutecznie zajmuje się przekazywaniem genów a ja na sterylizację dla niego nie mam kasy...
Zastanawiam się czy nie dać ich do schroniska ale tak prawdopodobnie miały by gorzej niż na ulicy....


















