Zainspirowana licznymi zaginięciami, uważam, że należy zawieszać fudacyjnym psiakom adresówkę, i tym w hoteliku i tym w DT. Taka zwykła plastikowa adresówka, z wkładaną karteczką to niewielki koszt, a pożytek może być spory. Nowy właściciel psiaka do numeru Fundacji mógłby później dopisać swój numer i załatwione. Co Wy na to?
Chip okazuje się niewystarczający, bo nie jest widoczny od razu. Wilga np. zginęła na wsi i kto tam gdzieś o jakimś czipie słyszał. A adresówka jest widoczna na pierwszy rzut oka...


















