Miał dom, to pewne. Ale któregoś dnia stał się bezdomny. Ot tak, z dnia na dzień. W zimowy wieczór zameldował się na balkonie jednej pani. I tam zaczął sypiać w kartonie. Ale domowe koty powinny spać w łóżku swoich Państwa a nie na balkonach, szczególnie gdy chwyci mróz. Skończyło się na zapaleniu nerek. Całe szczęście że ktoś się nim zainteresował... Kotek trafił do lecznicy. Tam przy okazji leczenia został wykastrowany.
Teraz jest w domu tymczasowym u Olgu. Jest bezpieczny, najedzony, nie cierpi z pragnienia. Ale długie godziny spędza sam. Bardzo potrzebuje człowieka i własnego domu. Jest kochanym kotem, lubi pieszczoty, kuwetkowy. Nawet obcym pozwala brać się na ręce. Bardzo pragnie mieć swojego człowieka, który już nigdy go nie zostawi.
Kontakt w sprawie adopcji:
Marta
Tel: 504-254-419
gg: 9274468
tusia26@onet.eu
Tutaj Arlekina na jednym z pierwszych wiosennych spacerów

:

Ostatnio edytowano Śr maja 06, 2009 17:32 przez
Tusia, łącznie edytowano 2 razy