FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Tęczowy Most -> Atos w fundacji czyli losy psa, który miał już nie żyć


Psiaki, które za szybko odeszły...przekroczyły Tęczowy Most...

Moderatorzy: katya, nata


Postprzez jola » So maja 23, 2009 12:58

Dzisiaj odwiedziła Atosa karmicielka z Przybyszewskiego. Zawiozła mu kocyki, wędzone kości( ponoć jego ulubione) i inne smakołyki. Atos spał jeszcze, gdy tam dojechała ale na znajomy głos zareagował błyskawicznie. Otrzymane kosteczki natychmiast zakopał w sobie tylko wiadomym miejscu, kabanoska skonsumował od razu. Karmicielka była zdumiona tak szybką poprawą stanu jego sierści, sierść jest błyszcząca, rozczesana, strupki na głowie zniknęły, w ogóle to inny pies :wink: . Pani została oprowadzona przez Atosa po całej jego posiadłości, wymościła mu jego wielką budę przywiezionymi kocami( w budzie ma siano), wygłaskała go, poprzytulała i bardzo szczęśliwa wróciła do Łodzi, gdzie natychmiast zdała mi relacje z odwiedzin.
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Ewelajna ;-) » Pn maja 25, 2009 09:06

Kochany psiak...
Wzruszam się jak o nim czytam!
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez jola » Cz maja 28, 2009 16:37

Atos nie żyje
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Ewelajna ;-) » Cz maja 28, 2009 20:55

Zdruzgotała mnie ta wiadomość. Boże. Jak musi być Wam ciężko ;( Brak mi słów. Szkoda, że odszedł tak szybko, ale lepiej dla niego, że nie w tej fabryce... i jego ostatnie chwile życia były takie piękne i zielone dzięki Wam!Na pewno jest Wam bardzo wdzięczny. Teraz już nic go nie męczy... Bądź szczęśliwy, tam gdzie teraz jesteś, Atosiku!
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Cz maja 28, 2009 21:07

:cry: :cry: :cry: <*> <*> <*>
Brak mi słów...
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez sukkubi » Pt maja 29, 2009 07:37

Przynajmniej umarł w cieple życzliwych mu serc, wolny...
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
Avatar użytkownika
sukkubi

Członek Fundacji
 
Posty: 856
Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
Lokalizacja: Łódź

Postprzez katya » Pt maja 29, 2009 09:34

Mam nadzieję, że za TM też masz zielone łąki i nic Cię już nie boli...
[*][*][*]
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
Avatar użytkownika
katya

Członek Fundacji
 
Posty: 2673
Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
Lokalizacja: Łódź

Postprzez jola » Pt cze 05, 2009 08:45

Przejeżdżając codziennie tramwajem ulicą Przybyszewskiego obok zrujnowanej fabryki Ossera, mimowolnie spoglądam w stronę bramy fabryki,za którą zawsze widziałam leżącego na betonie i czekającego Atosa. Ten obraz wbił mi się w pamięć, Atos, a w jego tle zrujnowana, dogorywająca fabryka to niechlubny pomnik łodzian, to świadectwo ludzi nie szanujących historii Łodzi i obojętnych na los bezdomnych zwierząt...
Fabryka Ossera niszczona i grabiona latami pewnie niedługo doczeka dawnej świetności, wykupiona przez prywatne osoby zostanie odbudowana, Atos tego nie doczekał...
Uratowaliśmy tyle zwierzęcych istnień, znaleźliśmy domy kilkuset bezdomnym psom i kotom, każde z tych zwierząt ma jakąś krótszą czy dłuższą historię, zapisaną na stronach naszej fundacji. 16-letnie życie Atosa pozostawionego samego na opuszczonym, zamkniętym terenie to zaledwie jedna czy dwie strony, za chwilę nikt juz o nim nie będzie pamiętał...
Ile jeszcze jest takich samotnych, opuszczonych zwierząt? O ilu nie wiemy?
Jak długo jeszcze będziemy przechodzić obojętnie obok porzuconego, głodnego i wynędzniałego, często rannego psa czy kota?
Ta obojętność to świadectwo naszego sumienia, to obraz tego, jakimi ludźmi jesteśmy, świadczący o tym, jak mało w nas wrażliwości na krzywdę naszych mniejszych braci...
Atos odszedł, ostatnie trzy tygodnie spędził w otoczeniu zieleni, wśród swoich opiekunów, w swoim domu,.można powiedzieć, że miał szczęście, trzy szczęśliwe tygodnie w 16-letnim życiu... Czy to wystarczy aby uspokoić nasze sumienia?
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Ewelajna ;-) » Pt cze 05, 2009 10:59

Codziennie myślę o tym co zostało napisane powyżej...
Jeszcze minie chyba długi czas zanim się coś zmieni, jeżeli w ogóle świadomość wszystkich ludzi kiedyś będzie inna...
Tak ciężko niektórym zrozumieć, że zwierzak, tak jak człowiek potrzebuje swojego miejsca, miłości, czułości. Tak samo jak my odczuwa radość, smutek, tęsknotę, głód i pragnienie. Ludziom tak łatwo przechodzą przez usta słowa "przecież to tylko pies...".
Ja nieraz popłaczę się nad ogólnym losem biednych, zaniedbanych, bitych dzieci, piesków i innych istot... szkoda mi ptaszka, motylka z naderwanym skrzydełkiem... Płaczę nad swoją bezsilnością wobec ogromu zła jakie czynią ludzie innym ludziom i zwierzętom i jestem czasem przez to traktowana jak mała, głupia, naiwna dziewczynka... Ale jestem pewna siebie i tego, że z taką wrażliwością już odejdę...
To jest coś czego tylko niektórzy ludzie potrafią się nauczyć, inni to mają lub nie...
Pamiętam jak ponad godzinę, zanim przyjechała Natka biegałam za Nalą... tłum ludzi na przystanku nie zwracał uwagi na psy, wbiegające co chwila na ulicę, dyszące w tak upalny dzień...
Pobiegłam do pierwszego lepszego sklepu po butelkę niegazowanej wody... próbowałam dać im pić z dłoni... bały się... Zaczęłam więc biegać od sklepu do sklepu w poszukiwaniu jakiegoś pojemnika... znalazłam... nalałam wody... a później zaganiałam je do bramy, żeby żaden psiak nie został potrącony przez samochód, a niektórzy patrzyli na mnie jak na idiotkę...
Ile razy z resztą tak było kiedy leciałam za psem, jakiego wypatrzyłam zza okien tramwaju z wodą czy jedzeniem i widziałam ten wzrok politowania... Przecież zawsze wygodniej myśleć "pewnie jest czyjś" albo "przecież tu wszędzie gdzieś mieszkają ludzie, na pewno ktoś inny mu pomoże"...
A co do Atosa... dobrze, że dane mu było chociaż kilka takich tygodni...
Bądź szczęśliwy tam, gdzie jesteś Kochany Misiu!
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez jola » Cz cze 11, 2009 06:32

Na placu przy fabryce stanął piękny, obszerny kojec, w nim ocieplana buda, zamieszkał w niej olbrzymi, dorodny owczarek niemiecki, który pilnuje teraz terenu fabryki Ossera. Mam nadzieję, że jemu się uda, że nie skończy tak, jak Atos, wyrzucony, gdy nie miał już siły pilnować...
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia strona

Powrót do Tęczowy Most

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości