Synek jest cały czas, nic mu nie dolega. Właścicielka chce go sobie zostawić

Aze zresztą też. Co z jej sterylizacją nie wiem. Zabiegałam o to usilnie już od zeszłego roku. Tam na miejscu jest kompetentna kobita która prosiła mnie o pomoc w częściwym sfinansowaniu sterylizacji Azy. Ja się na to zgodziłam. To są ludzi którzy mieszkają w tym samym domu co właścicielka Azy. Mają auto, mają sukę po sterylizacji, mają do mnie nr. Od lutego nie mam info od nich. Jak się zorganizują i przekonają właścicielkę to pomogę. Nikomu na siłę nic wciskać nie będę. Mam co robić i mi się nie nudzi.
Aza to kolejny z przypadków w którym za wiele nie można zrobić. Zabrać nie można (suka mimo że na łańcuchu i karmiona przez sąsiadów wygląda dobrze i nic jej nie dolega), przekonać właścicielkę powinna Pani która się do mnie zgłosiła. To są znajome i sąsiadki.
Łatwiej pomóc psy błąkającemu się na ulicy niż zaniedbanywanemu przez właścicieli...