FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Koty do adopcji -> Bałuty: kotki trzy, sterylki i co dalej? I maluszek...


Tu znajdują się wszystkie mruczące futrzaki, które potzrebują pomocy i nowego domu.

Moderatorzy: katya, nata


Bałuty: kotki trzy, sterylki i co dalej? I maluszek...

Postprzez kelko » N lip 06, 2008 20:26

Parę dni temu szłam inną niż zwykle drogą do domu.
Podwórko niedaleko, a na nim trzy koty. Chude, zaniedbane, brudne. I niesamowicie ufne – od razu idące do rąk, ocierające się o kolana. Na trawniku brudny, chyba nigdy nie czyszczony talerzyk i pojemnik z wodą.
Pomyślałam, że może ktoś te koty wywalił albo karmicielka zachorowała.
Zaczęłam je dokarmiać i kombinować, jak by tu połapać towarzystwo na sterylki. Zwłaszcza, że jedna z kotek wydawała mi się podejrzanie zaokrąglona.
Mimo systematycznych wizyt nie udało mi się spotkać nikogo, kto mógłby mi powiedzieć, skąd te koty się wzięły, czy ktoś je karmi, czy miały dom? Zastanawiała mnie ich ufność – one szły dosłownie do każdego.
Dzięki pomocy koleżanki w czwartek złapałyśmy „podejrzaną” kicię na sterylkę (ogromne dzięki dla Oli i Marty, która zgodziła się kicię przechować).
Wieczorem poszłam nakarmić pozostałe koty i tym razem niespodzianka – spotkałam panią, która tam mieszka i dowiedziałam się, że zna te koty i podobno są dokarmiane. Na dole jest piekarnia i tym ludziom zależy, żeby koty były, bo są gryzonie.
Ci ludzie są w sumie przyjaźni, tylko niestety mało świadomi. Koty są podobno karmione, ale tak jak pisałam, nie bardzo to po nich widać (pewnie mają robaki, no i rodzą co chwilę). No i karmienie polega raczej na wyrzucaniu resztek (wczoraj i dzisiaj były ziemniaki, skórki od pomidora, flaki z kiełbasy… Dzisiaj nic). Chociaż jedni państwo dają kocie puszki. Tyle że chyba sporadycznie. Sprawa sterylek – nawet nie są tak zupełnie na nie, ale przynajmniej jedną kotkę chcieliby zostawić płodną. Bo „fajnie jest odchowywać kociaki”. Ile miotów przeżywa? Mało który. Mała Szara „jest dobrą matką”, więc jej kociaki częściej przeżywają. Oni im znajdują domy – „ale w tym roku oddali i ten ktoś wywiózł do schroniska, bo miały koci katar).
Koty pcheł na pewno nie mają „bo jakby miały, toby już na nas przeszły”.
Jedna z kotek jest długowłosa, drapie się jak nieszczęście, jest skołtuniona.
Nie wiem za bardzo, co robić – sterylki na pewno, ale co dalej? Nie zastanawiałabym się, gdyby one nie były takie oswojone. Ale one idą dosłownie do każdego. Straszne przylepy. I zabiedzone okrutnie. Z drugiej strony, jeśli te wyadoptujemy, to na podwórko trafią inne, niesterylizowane. Może gdyby tych ludzi trochę pouświadamiać, żeby lepiej o nie dbali?
Dowiedziałam się też, że jedna z kotek ma kociaka (malutka, drobniutka Mała Szara – tak ją nazywam). Kociak ma 1-2 tyg., jest pod kratką przy okienku piwnicznym. Miejsce jest nieosłonięte, a obok pijalnia piwa :? . Szukam pilnie bezpiecznego miejsca dla maluszka z mamą do czasu odkarmienia.
kelko

1
 
Posty: 21
Dołączył(a): Wt lip 10, 2007 16:24
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » N lip 06, 2008 22:47

Witam. Kicia po sterylce jest u mnie. To taki koci słodzoiak :D Bardzo ufna, drobna pręgowana kicia.
Moim zdaniem sprawa jest prosta. Trzeba z ludzmi porozmawiać. Kto zostaje opiekunem kotów? Kto będzie dbał o odrobaczanie i odpchlenie? Czy ktoś udostępni piwnicę kotom? Może w tej piekarni? Jeśli nie spełnią wymogów koty wyadoptować i tyle. Najwyżej trzeba będzie akcję powtarzać :evil: Ale jest szansa że może coś zrozumieją...
Czy rozmawiałaś może z Kocią Mamą? Może tam jest szansa na tymczas dla malucha i mamy? Ja mogłabym je wziąć ale jak odwieziemy pręgowaną....
Jeśli do tego czasu nie znajdziesz lokum to przywieź do mnie :wink:
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez kelko » Pn lip 07, 2008 08:32

Tusia, dobrze myślisz :)
Rzeczywiście trzeba z nimi porozmawiać konkretnie i postawić warunki - albo koty będą miały opiekę, albo szukamy im domów, a oni będą mieli myszy w domu :twisted:
Co do malucha: niestety Kocia Mama zapchana na maksa, na razie nie mogą pomóc. Szukam dalej, bo jak przyjdzie deszcz, to on się zwyczajnie utopi :shock: Niestety nie ma tam bezpośredniego dostępu, chyba tylko od strony piwnicy. Chciałabym spotkać kogoś z tych "opiekunów", chociaż wątpię, czy dadzą się namówić na wzięcie koty do mieszkania. Ale może chociaż daszek daloby się zrobić.
Jeśli nic się nie znajdzie w najbliższym czasie, to po wypuszczeniu buraski uśmiechniemy się znowu do cioci Tusi...
kelko

1
 
Posty: 21
Dołączył(a): Wt lip 10, 2007 16:24
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Kociara » Wt lip 08, 2008 08:46

Hej...dość smutna historia...
Ja miałam w ogrodzie za blokiem kotke, która ni z tąd i ni z owąd urodziła dwa maluchy...miałam problem bo nie mogłam jej wtedy wziąść do domu a leły deszcze dzień w dzień.... więc razemz mamą zrobiłam jej a w zasadzie im bardzo przytulną budę z kartonu.... miała otwierany daszek od góry a wejście wyło umieszczone na drobnej wysokości, żeby maluchy nie wypadały. całą budkę okleiłam mocno streczem ( taką folią) żeby nie przemakała. w środku były delikatne szmaty żeby nie podrażniały kociej jeszcze bardzo delikatnej skury... i tak maluszki sie odchowały. budka nadawała się na deszcze i upały a kotka chętnie tam wchodziła. narazie to chyba jedyne rozwiązanie. Budka powinna być na tyle spora, żeby kotka spokojnie sie tam małą mieściła;) będą tam mogły spędzać chłodne noce;) polecam...

Jeśli koty są takie hmmm przytulaśne to jak najszybciej poszukajcie im domu...koty przywiązane do ludzi żadko kiedy łapią myszy...ludzie napewno podkładają truciznę na myszy i szczury a jeśli koty je łapią to grozi to poważnym zatruciem pokarmowym i śmiercią zwłaszcza dla palutkiej która niedługo zacznie psocić i atakować wszystko co sie rusza;)
Bajkowy świat zaczyna się tam, gdzie dotykamy nieba i czujemy miłość...
Kociara

2
 
Posty: 51
Dołączył(a): So cze 21, 2008 15:47
Lokalizacja: włocławek

Postprzez kelko » Wt lip 08, 2008 18:27

Maluch zniknął, podobno kotka go przeniosła. Mam nadzieję i jeśli to ta opcja, to w sumie lepiej. Tzn. lepiej, jeśli go ukryła.
Kociaro, budka tam jest, ale kotka nie chce do niej wchodzić.
Mam nadzieję, że schowała malucha w bezpiecznym miejscu.
kelko

1
 
Posty: 21
Dołączył(a): Wt lip 10, 2007 16:24
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Kociara » Śr lip 09, 2008 18:46

Oby...
Ja jutro biore malutkiego kociaka ze schroniska:) tylko jeszcze trzeba to uzgodnić dokładnie z tatą;) jeszcze sie nie zgodził do końca ale mama postawiła wszystko na jedną kartę.
Powiedziała tacie, że gdyby przypuszczenia wszystkich sie sprawdziły znaczy (myśleli, że mam białaczke) to kot byłby od pstryknięcia palcem więc powinnam dostać kotka właśnie za to, że wszystko jest dobrze... a po kilku dniach jak w każdym naszym zwierzaku tata sie zakocha.
Bajkowy świat zaczyna się tam, gdzie dotykamy nieba i czujemy miłość...
Kociara

2
 
Posty: 51
Dołączył(a): So cze 21, 2008 15:47
Lokalizacja: włocławek

Postprzez netti » Śr lip 09, 2008 19:40

nie zawsze tak bywa.
Avatar użytkownika
netti

5
 
Posty: 1060
Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 12:55
Lokalizacja: Łódz

Postprzez Tusia » N lip 20, 2008 00:06

Bura u mnie:
Obrazek

Brzuszek już się dawno wygoił. Teraz mamy problem: Bura bardzo dużo pije. Może to być oznaką choroby... Zrobiliśmy jej badania krwi. Ma nieznacznie podniesiony poziom mocznika ale może to być konsekwencją narkozy. Teraz będziemy pobierać mocz do badania.

Obrazek

Obrazek

Druga Kicia o dłuższym włosie:

Obrazek

I trzecia co ma maluszka:

Obrazek
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż


Powrót do Koty do adopcji

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości