 |
|
|
przez moriaaa » Wt sty 02, 2007 15:10
Eutanazja, to wyjście ostateczne. Mozna ją być może zaakceptować gdy istota zyjąca i czująca da na to przyzwolenie. Pojawia się pytanie, jak to okreslic w stosunku do zwierząt. One nie mówią, ale ...... dają sygnały. Takie sygnały śle Bella. Sunia, która dwa lata cierpliwie czekała w schronisku, aż ktoś ją dojrzy, byc może pogodziła sie ze śmiercią, a raczej powolnym konaniem. Muszę przyznać, że patzyłam na nią i długo się zastanawiałam co mogę dla niej zrobić. Czy mogę dla niej coś zrobic? Zastanawiałam się za długo. Bella ma wielki, nienaturalny brzuch. Juz teraz wiemy co jest. Woga w brzuchu. Woda, która narasta, płynie i uciska serce, Bella nie może oddychać, Bella nie może chodzić, Belli drżą nogi, gdy wyprowadzana jest na spacer. Bella się uśmiecha gdy widzi słońce. Bella opiekuje się chorym kotem, wylizując mu ucho. Bella zdaje się wiedzieć więcej niz my ludzie. Bella belissima, to istota, która zasługuje na pomoc. Bella pragnie żyć. Prosi i błaga pomóż mi. Bella śle prośby swoimi pięknymi oczyskami.
Bella................................. dopisz jej historię.

Ostatnio edytowano So sty 13, 2007 20:17 przez moriaaa, łącznie edytowano 1 raz
-

moriaaa

-
- Posty: 1945
- Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21
przez majcy » Wt sty 02, 2007 17:26
ladna sunia...
a to w schronie mozna juz wyprowadzac psiaki?
-
majcy

-
- Posty: 44
- Dołączył(a): Cz gru 28, 2006 16:43
przez Ania » Wt sty 02, 2007 18:22
Bellunię udało się umieścić u pewnej pani, niestety na zasadzie hoteliku, choć warunki dużo lepsze, bo jest w domu ze zwierzakami tej pani. Jednak osoba ta utrzymuje się tylko z niewielkiej renty a ma ok. 10 zwierzaków. Konieczna jest więc pomoc finansowa. Bellunia, po wyciągnięciu jej ze schronu odżywa każdego dnia, jakby potwierdzając, że to robimy zdecydowanie ma sens: kokosi sie na środku dywanu, na spacerku już sie nie trzęsą nóżki- to najprawdopodobniej efekt wczorajszej wizyty u p. doktor Ewy ( nie dajemy jej odpocząć nawet w święta ! ) i ściągnięcia ogromnej ilości płynu z brzuszka. Niestety tak to jest przy wodobrzuszu, że płyn, który gromadzi się w brzuch powoduje przemieszczanie narządów i ucisk na przeponę, co bardzo utrudnia oddychanie. Niunia-Bellunia dostała wczoraj leki, odtankowalismy trochę płynu i jest prawie, jak nowa. Byliśmy wczoraj również na badaniu USG ( dziękujemy pani doktor ) i okazało się, sunia ma guz najprawdopodobniej na śledzionie a nie na wątrobie, jak to się początkowo wydawało, co może być wersja bardziej optymistyczną, bo śledzionę można usunąć. Czekamy teraz na wyniki pozostałych badań i w zależności od decyzji pani Ewy na operację lub dalsze leczenie. Najważniejsze, że Bella, już nie w klatce - wczoraj wieczorem dostałam smsa od jej tymaczasowej opiekunki, że leży na posłanku przytulona do kota i całego go wylizuje. Może znajdzie się ktoś, kto da jej stały domek, to naprawdę super zwierzątko, bardzo czyściutkie, posłuszne i niekłopotliwe, no i co ważne kocha "swoich braci  mniejszych", czyli koty !
-
Ania

-
- Posty: 6
- Dołączył(a): Pn lis 27, 2006 15:26
przez Hania » Wt sty 02, 2007 21:52
Bella ma szanse. Możemy jeszcze pomóc jej pozyc i nacieszyć się tym co niesie życie.
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Niewiasta_21 » Wt sty 02, 2007 22:05
Dobre wiesci,Bella ma jakas szanse...o rety,tak sie ciesze.
-

Niewiasta_21

-
- Posty: 391
- Dołączył(a): So lis 04, 2006 17:48
- Lokalizacja: Łódź
przez Ania » Wt sty 02, 2007 23:20
Tymczasowa opiekunka Belli nie może sie jej nachwalić. Były dziś razem w sklepie, suńka grzeczniutko czekała pod sklepem a maszerowała podobno tak dziarsko, że kobitka ledwo mogła za nią nadąrzyć. No i kwitnie wielka miłość wzajemna między Bella i Rudym ( kotem )! Podobnie, jak w przypadku Puzonika-Niuńka ( którego miałam okazję gościć u siebie przez jedną noc przed wyjazdem do domku ) wystarczyło trochę ciepła i "kawałek domku", aby zebrać siły i zacząć walczyć. 
-
Ania

-
- Posty: 6
- Dołączył(a): Pn lis 27, 2006 15:26
przez andziolek » Cz sty 04, 2007 13:32
Dziewczyny wiem, ze obie macie swoje racje, ale błagam nie załatwiajcie nieporozumień publicznie. Poza forum sie pokłóccie, nakrzyczcie na siebie ,dajcie sobie po razie jak będzie trzeba. Przecież tak napradę chodzi nam wszystkim o to samo. Ściskam Was mocno obie cioteczki!
Dla świata jesteśmy jednym z wielu,ale jest ktoś dla kogo jesteśmy całym światem.
-

andziolek

-
- Posty: 128
- Dołączył(a): Pn lis 27, 2006 17:11
- Lokalizacja: Łódź
przez Hania » Pn sty 08, 2007 15:29
Bella dzisiaj jedzie na sciąganie wody z brzuszka do pani doktor.
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Hania » Pt sty 12, 2007 18:51
Stan Belli jest bardzo ciężki. Wczoraj została poddana wszystkim szczegółowym badaniom, łącznie z rtg i badaniami krwi. Dzisiaj Bella ponownie znalazła się w lecznicy. Ma podawaną kroplówkę, nie chciała przyjmować płynów i jeść. W tej chwili jest u mnie w domu. Ma podwaną kroplówkę. Nie ma ochoty się podnosić. Teraz siedze i patrzę na nią pisząc jednocześnie. Bella śpi, kroplówka leci, a ja patrzę i zastanawiam się czy jeszcze zobaczy .........
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Hania » So sty 13, 2007 09:14
Bella prawie całą noc dostawała kroplówkę. Ciężko oddycha. Jadę na godz. 10.00 do Buni . Zdecydowała się po konsultacji otworzyć Bellę. Wóż albo przewóz w tym wypadku.
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Hania » So sty 13, 2007 11:30
Bella już u Buni. Po południu będę wiedziała jakie ma szanse i czy jakieś szanse ma?
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Hania » So sty 13, 2007 19:26
Po poludniu, po godzinie 18.00 Bella umarła na stole operacyjnym u p. Ewy. Bella miała zaawansowany nowotwór wątroby. Pani Ewa nie widziała żadnych szans na poprawę jej zdrowia.
Pojechałam po Bellę. Jest u mnie w domu. Jutro pochowam ją w parku.
Bellunia umarła, ale wiedziała, że nie wszyscy ja opuścili.
Dziękujemy P. Ewie za trud i starania.
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Saskia » So sty 13, 2007 19:45
To bardzo smutna wiadomosc  ale dobrze, ze nie byla sama, ze czula sie wazna, ze nie umarla w schronisku. To bardzo wazne
-
Saskia

-
- Posty: 109
- Dołączył(a): Pn gru 18, 2006 14:51
Powrót do Tęczowy Most
|
|
|