http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=2699744#2699744
Łódź
Nie wiem od czego zacząć, to co zobaczyłam jest przerażające
Brudna zagracona piwnica a w niej prawie 15 kotów.
Dokarmiał i opiekował się nimi, starszy Pan, choć opieka to słowo na wyrost.
Niestety Pan uległ wypadkowi, nie chodzi we wtorek ma trafić do szpitala, koty zostaną, ludzie chcą je oddać do schroniska
Byłam tam dzisiaj, domek, strasznie zaniedbany, na dole wejście z dworu do piwnicy, w niej pełno żelastwa, złomu, starych rupieci, pił ostrych narzędzi, w tym wszystkim koty. W rogu półka na niej coś co ma być posłankiem, czasy świetności i czystości dawno ma już za sobą, na tym czymś siedział maluszek skulony ze spuszczona główka, jak zakichałam podniósł ją, spojrzałam i pierwsza myśl to: o matko on nie ma oczu zamiast nich posklejane skorupy z ropy. Nagle na dole pojawił się drugi maluch tez bez oczu, szybka decyzja, jeden telefon, zabieram je.
Porobiłam zdjęcia innych kotów, zaczęłam przeglądać wszystkie zakamarki, aby ustalić ilość kotów i sprawdzić w jakim stanie jest reszta. Dorosłe to głównie biało-rude i trikolorki, trzy podrostki, dwa biało-bure i jeden czarny jak noc, ten w najlepszym stanie, próba złapania dzikusek, walczył dzielnie nie obeszło się bez ran, palec skasowany ale miałam malucha w reku i obejrzałam dokładnie z bliska, uff zdrowy.
Podczas przeszukiwań znalazłam kolejnego malucha, w pierwszej chwili myślałam, że już nie żyje, ale wzięty na ręce protestuje, uff żyje, nie ma oczu, nie zastanawiam się wciskam do kontenera z dwoma pozostałymi, później się będę martwić nie może tu zostać w takim stanie, najwyżej powiem, że nie potrafię liczyć do dwóch
Maluszki już po przeglądzie, dwa z nich bardzo słabe, biało-bury ma najgorsze oczy, jak dr Ewa je rozkleiła to wypłynęło mnóstwo ropy, dostał kroplówkę, wszystkie zostały w lecznicy u dr Ewy za co bardzo jej dziękuję, będzie miał baczenie na maluchy przez cały czas.
Mam nadzieję, że przeżyją, że skorzystają z szansy jaka dostały.
Ale zostały tam inne, za chwilę nie będzie miał kto je karmić, choć w miskach nie było rarytasów (płuca i jelita) ale jednak coś dostawały, od wtorku zostaną same, a później idą do schroniska, a tam nie mają szans.
Błagam o domy tymczasowe dla nich, część z nich nie jest dzika tylko bardzo wystraszona, trochę czasu w domu i będą z nich miziaki.



































