FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Tęczowy Most -> BIRMA 3-LETNIA KOTKA CZYSTEJ KRWI DACHOWIEC... za TM [']


Psiaki, które za szybko odeszły...przekroczyły Tęczowy Most...

Moderatorzy: katya, nata


Postprzez Tusia » Pt kwi 10, 2009 20:09

Piszcie na bierząco co i jak bom zstresowana... Ona miała pobieraną krew (tylko to było około lipca...) i wszystko grało. A zdecydowałam się na pobranie bo kicia dużo piła (jak na moje oko). No ale wetka stwierdziła że m.in cukier w normie a to pragnienie być może wynika z upałów. Zalecała pobranie moczu ale okazało się to nie wykonalne bo Birma nie godziła się na siusianie do pustej kuwetki :evil:
Kotka mojej babci ma cukrzycę i obiawy znam ale wyniki były dobre... :?
Powiedzcie jaka jest norma cukru u kota.... I koniecznie napiszcie co wet powiedział...
A jak Birmunia się czuje? Już pewnie całkiem się zadomowiła :D I gdzie te obiecane fotki?
Pozdrawiam[/list]
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Asia & Daniel » Pt kwi 10, 2009 21:24

Tak do końca to nie wiadomo... :( Za dużo tego na raz... Fakt faktem nie wiadomo kiedy to się zaczęło i co było pierwsze czy nerki, czy cukier, czy zęby, bo wiele by to wyjaśniło... zmieniamy weterynarza, bo wszyscy inni znachorzą :/ A ich gdybanie opiewa na cukrzyce i chorobę nerek na przemian... Dobra znajoma poleciła mi dobrą specjalistkę i jutro jedziemy na badanie frukto-coś-tam co pozwoli nam określić poziomy cukru z przed ostatnich 3 tygodni. Norma cukru to 100-130, a Birma ma 368, mocznik 155, gdzie norma jest 25-70, keratynina 2,2 - norma to 0,8-1,8... I inne wartości, które są równie w cały świat...
Zadomowiła się i ma swoje ulubione miejsce na kocyku w szafie :) A fotki będą, będą... :)
Avatar użytkownika
Asia & Daniel

Wolontariusz
 
Posty: 81
Dołączył(a): Cz kwi 02, 2009 07:01
Lokalizacja: Łódź i okolice

Postprzez Tusia » So kwi 11, 2009 13:13

Czyli przede wszystkim bardzo wysoki cukier :cry: Kreatynina też podwyższona no ale miałam już przypadek psa z kreatyniną 9... (i wyciągneliśmy ją z tego a wiem że pies i kot mają taką samą normę...).
Więc ta kreatynina to jeszcze nie jakaś tragedia. Ale cukier :roll:
Musimy się jakoś umówić na przyszły tydzień. Jeśli dacie radę to zróbcie mi kopię wyników krwi (pojadę pokonsultować z innymi weterynarzami).
A z dziąsłami to nie wiem, chyba ślepa jestem bo nic nie zauważyłam :?
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Asia & Daniel » So kwi 11, 2009 21:25

Z cukrem fałszywy alarm :) Dziś był w normie :) Dziewczyna do której pojechaliśmy jest świetna! :) Mówi, że tragedii nie ma i że powolutku unormujemy Birme i będzie wszystko ok. Teraz dostaje leki na wypłukanie nadmiaru mocznika i keratyniny z krwi, a potem będzie jeszcze tydzień kroplówek (pokaże nam wszystko i będziemy mogli w domu robić :)).
Wreszcie udało nam sie trafić na weterynarza, a nie znachora (jeden z niech twierdził, że Birma ma nowotwór). Więc po paru stresujących dniach wreszcie możemy odetchnąć z ulgą :)
Avatar użytkownika
Asia & Daniel

Wolontariusz
 
Posty: 81
Dołączył(a): Cz kwi 02, 2009 07:01
Lokalizacja: Łódź i okolice

Postprzez Tusia » N kwi 12, 2009 11:18

Asia & Daniel napisał(a):Wreszcie udało nam sie trafić na weterynarza, a nie znachora (jeden z niech twierdził, że Birma ma nowotwór).


Matko jedyna! Współczuje stresów... I przykro mi że coś jednak w zdrówku Birmy przeoczyłam :roll: Ale cieszy bardzo że ma takich troskliwych opiekónów co nie szczędzą czasu i wysiłku aby dziewczyna była jak najzdrowsza :D
Gdzie te foteczki....?
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Asia & Daniel » Wt kwi 14, 2009 10:53

Nietrudno przeoczyć cos co jest niewidoczne :) Tym bardziej, że Birmetka jest radosna i ogólnie czuje się dobrze :) Poza tym wszystko kończy się dobrze :)
W miedzy czasie udało jej się zupełnie zadomowić. Przy stresach związanych z wizytą u weterynarza (na szczęście Pani weterynarz do ktorej teraz jezdzimy ma na tyle dobre podejście, ze Birma sie u niej relaksuje) i jazdą samochodem bardzo szybko się uspokaja w moich ramionach tuląc się jak małe dziecko :D Jest taka słodka i kochana... :) Poza tym jest bardzo grzecznym kotkiem :)
Jesli chodzi o zdjecia to mamy male problemy techniczne i jak sie z nimi uporamy to beda :)
Avatar użytkownika
Asia & Daniel

Wolontariusz
 
Posty: 81
Dołączył(a): Cz kwi 02, 2009 07:01
Lokalizacja: Łódź i okolice

Postprzez Asia & Daniel » Pt kwi 24, 2009 16:09

Udało nam się ustalić dzięki oznaczeniu fruktozaminy, że Birma na 100% nie ma cukrzycy :) Ukończyła też wstępną kuracje na nereczki, więc niedługo będziemy badać jej krewkę i zobaczymy czy kuracja dała efekty, czy będzie trzeba ją leczyć intensywniej. Jednak założenie jest takie, że powinna się poprawić. No i jak już będą znane wyniki krwi będziemy mogli podjąć odpowiedni sposób leczenia dząsełek :)

Wrzucam zdjęcia Birmetki :)

http://i43.tinypic.com/2928yo6.jpg

http://i40.tinypic.com/2r7nfjm.jpg

A to łobuz o dźwięcznym imieniu Sajgon :) Jest u nas od półtora tygodnia. Sajgon jest kotkiem odratowanym z pseudoprzytuliska gdzie w jednym pomieszczeniu przebywało kilkadziesiąt psów i jeszcze więcej kotów. Warunki sanitarne były oburzające (kilkucentymetrowa warstwa odchodów). W skutek zaniedbania higieny miał zapalenie właściwie wszystkiego i mimo dwukrotnego szorowania, kocurek ma nadal łapki wybarwione na żółto.
Teraz jest pogodnym łobuziakiem czerpiącym ogromną przyjemność z towarzystwa człowieka :)

http://i41.tinypic.com/1zbw6lh.jpg

Tutaj obie nasze pereły ;p :)

http://i41.tinypic.com/55175i.jpg


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zamieniłam zdjęcia na linki, bo były ogromne. Prosimy o wstawianie mniejszych zdjęć :) katya
Avatar użytkownika
Asia & Daniel

Wolontariusz
 
Posty: 81
Dołączył(a): Cz kwi 02, 2009 07:01
Lokalizacja: Łódź i okolice

Postprzez Tusia » Pt kwi 24, 2009 17:55

Widzę że czasu nie marnujecie :D Sajgon śliczny, o Birmusi nie wspominając :D A czy ta przywieszka to tylko ozdoba czy też adresówka?
Cieszę się że kicia nie ma tej cukrzycy, uff...
A skąd jest wzięty Sajgon?
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Asia & Daniel » So kwi 25, 2009 13:29

Tusia napisał(a):A czy ta przywieszka to tylko ozdoba czy też adresówka? (...) A skąd jest wzięty Sajgon?


Przywieszka to tylko ozdoba (kupiona w sklepie koło lecznicy w nagrodę dla dzielnej pacjentki ;)), ale adresówka jak najbardziej jest na obroży, tylko kawałek dalej (bo strasznie dzwoniły i się obijały o miseczki, szczególnie o stalową z wodą, więc Asia rozdzieliła).

Sajgon jest wzięty z lecznicy u dr. Seidla w Tesco na Żubardziu (to jest ta, którą tak zachwalamy tutaj w postach). Tam było (i nadal jest) w szpitalu kilka kociaków i kotów zabranych właśnie ze wspomnianego pseudoschroniska (gdzie ono było i kto je likwidował - nie wiem). Sajgon miał bardzo zaawansowany, ciężki koci katar, ale szybko wrócił do zdrowia pod opieką lekarek z lecznicy. Dużo też pomogła jego wrodzona żywotność, której teraz daje pełen wyraz. Zostało tylko małe bielmo na jednym oczku. W głowie ma zielono, energii nadmiar. Dość powiedzieć, że imię nader trafnie oddaje jego charakter... ;)

Birma niestety na razie z nim się nie bawi, sporo śpi, pewnie z racji na chorobę. Trochę jeszcze na Sajgona prycha i czasem sprzeda mu "kilka szybkich w twarz", ale dogadują się coraz lepiej, także myślę, że docelowo będzie super. Potrzebują tylko trochę więcej czasu, przy czym Sajgonowa hiperaktywność i "polowania" na Birmę bynajmniej nie pomagają... ;)
Avatar użytkownika
Asia & Daniel

Wolontariusz
 
Posty: 81
Dołączył(a): Cz kwi 02, 2009 07:01
Lokalizacja: Łódź i okolice

Postprzez Tusia » So kwi 25, 2009 21:24

A u mnie było odwrotnie :D To Birmie czasem ,,odwalało'' i zaczepiała nie w pięć ni w dziewięć moje koty do zabawy. A one, wybiegane, zajęte swoimi ,,zenętrznymi'' sprawami w zasadzie się nie bawią. Zupełnie nie rozumiały o co też tej Birmie chodzi. Szalona czy co? Czego je napada tak bez powodu... :lol: :lol:
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Asia & Daniel » Śr maja 06, 2009 20:04

No to dziś byliśmy u Pani weterynijarz :wink: Mocznik się poprawił, keratynina skoczyła troszkę, ale to normalne :) Ogólnie kicia się poprawia i ładnie zareagowała na terapie :) Teraz przez 20 dni będzie miała kutą dupcie i znowu zrobimy badanie krwi i zobaczymy :) Ale jest coraz lepiej :)
W miedzy czasie ociepliły się stosunki między kociakami i zaczynają zgodnie współegzystować. Śpią lekko się przytulając, a 2 noce temu obudziły nas wspólnie rozrabiając :lol:
Zamierzamy na wszelki wypadek zrobić naszym urwisom tatuaże albo założyć czip, ale jeszcze nie bardzo wiemy co i jak... Szczególnie chodzi o Sajgona, bo wykazuje nadmierne zainteresowanie światem zewnętrznym :roll: :wink:
Avatar użytkownika
Asia & Daniel

Wolontariusz
 
Posty: 81
Dołączył(a): Cz kwi 02, 2009 07:01
Lokalizacja: Łódź i okolice

Postprzez Tusia » Śr maja 06, 2009 20:49

Zdecydowanie polecam chipy. Są łatwiejsze do ,,zainstalowania'', w zasadzie bezboleśnie. Tylko trzeba pamiętać o wpisaniu się po chipowaniu do bazy danych. POLECAM!!!
Super że Birmunia zdrowieje :D
ps: adresówki oczywiście i tak są niezbędne... :wink:
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Asia & Daniel » Pt maja 08, 2009 11:28

Oczywiście, że są niezbędne, ale jak wiemy sa na elastycznej obróżce i jeśli któreś (odpukać w niemalowane) by się zerwało z domu i zgubiło obróżkę to klapa, więc dobrze się zabezpieczyć dodatkowo :)
Avatar użytkownika
Asia & Daniel

Wolontariusz
 
Posty: 81
Dołączył(a): Cz kwi 02, 2009 07:01
Lokalizacja: Łódź i okolice

Postprzez Tusia » Pt maja 08, 2009 18:52

Oczywiście macie rację :D Ale chip dużo lepszy od tatuażu. Po pierwsze wszczepienie chipa trwa 2 sekundy i jest w zasadzie bezbolesne (tatuarz robi się długo, pod znieczuleniem, długo się goi i boli...), po drugie chipa zawsze się da odczytać (oczywiście za pomocą czytnika), nigdy nie blaknie (tatuaż może się zrobić nieczytelny a do tego nie da się wytatuować telefony i adresu). Dlatego polecam chip i oczywiście dodatkowo koniecznie adresówkę (może ją kot zgubić ale z kolei prywatana osoba raczej nie pomyśli że kot może mieć chipa więc adresówka jest też niezbędna).
Tyle wykładu :wink: Polecam :D
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Asia & Daniel » Pn maja 18, 2009 08:32

Obrazek

Pieszczocha w trakcie miziania. :)

Obrazek

Birma z Sajgonem. :)

Obrazek

Dwa śpiochy... ;)
Avatar użytkownika
Asia & Daniel

Wolontariusz
 
Posty: 81
Dołączył(a): Cz kwi 02, 2009 07:01
Lokalizacja: Łódź i okolice

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tęczowy Most

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości