czarny podopalany z tego co udało mi się ustalić został porzucony miesiąc temu na osiedlu Przedwiośnie. Niestety został stamtąd przepędzony przez duże psy i przeniósł się na mój teren.
Piesek jest kudłaty, ale pod futrem wyraźnie są wyczuwalne żebra. Schodzi ludziom z drogi, wzrokiem przeprasza, że żyje, Prawdopodobnie był psem bitym, ale stara sie zaufać człowiekowi. Do mnie już sie przekonał, chce żebym go głaskała i tuliła. Ma moje oko ma ok 3 lat.
Psina śpi pod samochodami, albo na płycie chodnikowej. Kiedy pada deszcz siedzi bez ruchu i moknie. Próbowałam wziąć go na moja klatkę schodowa ,a le niepokoi go każdy dźwięk z zewnątrz i się wyniósł.
Rudy pojawił się u nas przed Bożym Ciałem. Na oko ma około roku.
Jest to psiak typu łajza. Raz jest tu, raz gdzie indziej. Na "stołówkę" przychodzi kiedy jest głodny lub spragniony. Raczej wesoły psiulek, nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia jakie stwarzają samochody. Potrafi iść sobie środkiem jezdni co jest dla niego niebezpieczne.
Zlokalizowałam najczęstsze jego miejsce pobytu na ul Sienkiewicza i myślę , ze tu został porzucony.
Chce ogłosić te psiaki, Pilnie szukam im tymczasu , bo wiadomo, że jak znajdzie się chętny to trudno potem zlokalizować takiego psiaka na ulicy, bo może akurat przenieść się na inny teren i szukaj wiatru w polu.. Ponadto psiny koczują na bardzo niebezpiecznym terenie.
Wszystkie pomysły DT mi się wyczerpały, ale tak to jest jak mieszka się w zapsionym mieście, gdzie co drugi właściciel psa , to ten , który przygarnął taka właśnie bidę. Ze swoich znajomych zapsiłam dosłownie wszystkich . Czekam jeszcze na dwa telefony, gdzie zostawiłam info, ale mam sobie nie robić złudnych nadziei.
Na dzień dzisiejszy mogę im zapewnić jedzenie, picie i ogłoszenia. Nic więcej. POMOCY!
Zdjęcia kudłatego (roboczo nazwanego Chip)































