Wczoraj,15 września, w lecznicy "Pod żabką" odszedł jeden z moich osiedlowych kotów, czarno-rudy bezimienny kocur. Znalazlam go pod jedną z bud dla kotów, leżącego i nie reagującego na nic. Wet stwierdził, że nie można już mu pomóc, miał bardzo obniżoną temperaturę, z noska lała mu się ropa a jego wiek oszacował na około 15 lat( miał tylko jednego zęba). Wspólnie z wetem podjęliśmy decyzję o eutanazji, tylko tak można było mu pomóc...
Śpij spokojnie bezimienny staruszku, teraz już nie cierpisz...


















