Nie wiadomo dokładnie kiedy ani skąd sunia znalazła się w Nowosolnej w centrum rynku.Zamieszkała pod budką z warzywami i tam przetrwała zimę.Przeróżne plotki chodziły na jej temat po rynku,ja osobiście słyszałam że sunia oszczeniła się pod budką a tam w mrozie straciła swoje potomstwo...nie wiemy o niej za wiele,ona sama za bardzo nie dała się poznać.Wychodziła ze swojego schronu po zmroku kiedy w rynku zapadała martwa cisza.Wtedy ją najczęściej widywałam.Spacerowała samotnie ale nie oddalała się od swojego azylu.Dokarmiana przez dobrych ludzi przetrwała zimę,jednak nadal na widok zbliżającego się do niej człowieka uciekała pod budkę na tyle głęboko by jej nie móc dostrzec.Koleżanka-suni karmicielka chciała biedactwu dać dom ale jak?W jaki sposób sunie przekonać by poszła za Martą?Kiedy ona taka płochliwa?Marta nie dawała za wygraną i by móc przekonać do siebie sunie podchodziła do niej dwa razy dziennie.Dwa razy dziennie podtykała jej same smakołyki by choć na chwile sunia wychyliła się i spojrzała kto okazuje jej tak wiele serca.Sunia chyba dostała od człowieka to co najgorsze,samą krzywdę i pewnie nie jedne baty.Być może baty za tą jej "niechcianą ciążę"??Tego nam na pewno nie powie.Od pewnego czasu sunia nie pojawiała się w rynku.Jej pełna miska czekała na nią ale suni nie było widać.Nikt nic nie widział nikt nic nie wie,jak zawsze
Sunia w schronisku została nazwana Migotka.Ładne imię ale domyślam się jak musiało wyglądać jej pierwsze spotkanie z człowiekiem w cztery oczy skoro dano jej takie właśnie imię...a to ona : http://schronisko.doskomp.lodz.pl/index ... sy&nr=4557


























