Widzę, że ktoś tu się naprawdę zakochał w kociakach
Hehe - ze mną było tak samo
Zawsze bliższe memu sercu były psiaki... kociaki bardzo lubiłam, ale nie kochałam. Wzięłam dzikuska Bazylka od Natki, z nadzieją, że psy jakoś dadzą mu żyć i zostanie... nie wiedziałam tylko, że mnie, aż tak weźmie

Zacałowałabym go na śmierć
Widzę też podobieństwa między naszymi bąbelkami.
Bazylek uwielbia siedzieć w umywalce, bądź wannie
No i przychodzi do mnie jak piesek

Zawołam i zaraz tup...tup...tup....

Też myślałam, że to mało możliwe...
Poza tym jego mruczenie i wtulanie się w ciało jest niezastąpione!
No i ta jego delikatność, zero gryzienia, drapania. Przy zabawie ze mną pazurki schowane. No i jest bardzo mądry... wystarczy raz i już pamięta (np. że czegoś mu nie wolno - mamy kuchenkę elektryczną).
No i taki z niego przytulak... lubi na rączkach sobie zasnąć.
Słodziak i tyle
No i piękną parkę tworzą z Nelly. Zabawy są cudowne.
A i buziaków już nie brakuje... dlatego za jakiś miesiąc trzeba się brać za sterylki/kastracje, żeby rodzinka nam się nie powiększyła
Szkoda tylko, że Nellka nadal troszkę dzika... jeszcze nie chce głaskania... i brania na ręce... można się tylko z nią bawić, choć tu też jeszcze jest bardzo ostrożna.
No i cieszę się bardzo, że drugi maluch ma już domek
