Leżała na jednym z łódzkich przystanków w Wielką Sobotę… Wycieńczona, cała w dredach, leżała i czekała chyba już tylko na przejście na drugą stronę Tęczowego Mostu… Na początku było podejrzenie, że kotka jest dotkliwie pogryziona, a może pobita, jednak po przewiezieniu jej do kliniki dla zwierząt, okazało się że pod zaniedbaną sierścią kryją się rany będące dowodem na długą obecność pcheł na jej ciele. Po zgoleniu dredów, Franczeska ukazała swoje wychudzone, anemiczne ciałko, po prostu koci szkielet. Musiała być zaniedbywana bardzo długo, nie wiemy również ile czasu się błąkała…Mimo, że w klinice roztoczono nad nią najlepszą opiekę medyczną, Franczeska nie była przekonana, że warto żyć – po kilku dniach apatii wpadła w hipotermię. Byliśmy już przygotowani na najgorsze, jednak na szczęście Franczeska zaczęła w końcu walczyć o życie. Jest teraz troszkę bardziej pogodna, chętniej je. Jej wiek został oceniony na ok. 10 lat. Niezaprzeczalnym faktem jest, że Kocia Dama będzie potrzebowała opiekuńczego właściciela. Czy ktoś znajdzie u siebie spokojny kącik dla tej Kociej Piękności?
Tak pisaliśmy o Franczesce w połowie kwietnia.Jeszcze kilka dni temu mieliśmy nadzieję, że uda się przezwyciężyć chorobę, że Franczeska wróci do zdrowia...Niestety, dzisiaj, 29 kwietnia koteczka odeszła za Tęczowy Most...
Śpij spokojnie maluszku...





















