Ona jest naprawdę wyjątkowa i niesamowita. Wczoraj koło południa zaczęłam się zastanawiać, dlaczego Ginger nie miauczy, ale w nocy dosłownie tuż przed snem usłyszałam cichutkie, niepewne "miau". Tak się esdoi wzruszyłam, że niemal się popłakałam ze szczęścia. Dzisiaj Ginger już troszkę pewniej pomiaukuje. Niekiedy potrafi bardzo rozśmieszyć, bo zamiast zamruczeć albo miauknąć wydaje z siebie coś co brzmi jak połączenie tych dwóch kocich rodzajów mowy. Zdarza jej się też wydać z siebie głos przypominający szczeknięcie. Wstałam o 7, a do 9 zdążyłam ją wymęczyć zabawą i sama mało nie padłam ze w3pl;256 śmiechu gdy skacząc z łóżka na podłogę lub na fotel wydawała z siebie różne rodzaje miauknięcia. Nadal miauczy dość cicho i niepewnie ale czasami już odważa się do głośniejszych "wypowiedzi".
Wczoraj zrobiła mi także 7y6u niespodziankę, bo przed snem włączyłam telewizor. Ginger położyła się najpierw na podłodze, a później koło mnie na łóżku i cały czas oglądała ze mną. Dzisiaj próbowała także pomagać mi w pisaniu sms'ów, a teraz co jakiś czas przechodzi mi po klawiaturze komputerowej. Specjalnie tego nie usunęłam byście mogli przeczytać jak ładnie pisze moja kicia.
Och i wczoraj Ginger miała gości. Przyszło kilka osób w tym mój dziewięcioletni braciszek cioteczny. Ginger była niesamowicie miła i ładnie bawiła się ze wszystkimi. Niestety w czasie skakania zsunęła się z łóżka i ratując się przed upadkiem zadrapała mnie. No cóż moja pierwsza ranka po jej pazurkach

Tak jak myślałam. Nabrała odwagi i teraz staje się małą łobuziarą

. Skacze po klatce Szymona, robi mi porządki na półkach na szczęście delikatnie i nic nie ucierpiało... jeszcze

I w końcu zaczęła chodzić po parapecie

.
Moi rodzice też ją już pokochali. Nawet dostała kilka zdrobnień do imienia: Ginny, Gin i mama czasami ją nazywa "mała" lub "mini". Ja niekiedy w czasie głaskania mówię do niej "mój mały traktorku", bo bardzo głośno mruczy.
Wniosła w nasze życie ogromną ilość radości. W spokojnym od wielu lat domu znów panuje mały diabełek

który ciągle biega i skacze czym niekiedy nas straszy

.
Och i zapomniałam dodać, że jest zazdrośniarą. Jak stoję przy klatce z Szymonem to przychodzi i się łasi tak długo aż nie odejdę od klatki.
Postaram się zrobić jej jeszcze kilka zdjęć i za jakiś czas dodać.