|
|
|
 |
|
 |
 |
|
|
przez Tusia » Pt paź 02, 2009 14:35
Wczoraj dosaliśmy zgłoszenie o psie który nardział się na pręty w ogrodzeniu i nie może się wydostać (okolice Rudy Pabianickiej). Na szczęście byłam w lecznicy na radogoszczu odbierać sunię posterylizacji i miałam możliwość natychmiast tam pojechać. Po drodze rozmawiałasm cały czas z Panią która nam sprawę zgłosiła. Sunia (około 50kg) nadziała się na pręt brzuchem, nie mogła sama zejść, przednimi łapami opierała się na trawniku. Odnaleźli się właściciele ( starsi ludzie), nie byliśmy pewni czy czekać na weterynarza, czy doradzić im aby sami pomogli suni (ocena sytuacji tylko na podstawie opisu przez telefon nie jest łatwa...).
Kiedy udało się nam przebić przez miasto okazało się że że weterynarz który uśpił sunię na miejscu już odjechał. Dziś potwierdził wszystko telefonicznie. Sunia niestety nie miała szans. Pozostałe dwa psy właścicieli mają się dobrze, mieszkają w domu i są zadbane. Trzeba zakwalifikować to zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek spowodowany brakiem wyobraźni właścicieli. Sunia była w sporym kojcu odgrodzonym niską siatką i furtką z wystającymi metalowymi prętami. Próbę wydostania się przypłaciła życiem 
-

Tusia

-
- Posty: 1544
- Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
- Lokalizacja: Łódż
przez Edyta » N paź 04, 2009 16:31
... 
-
Edyta

-
- Posty: 462
- Dołączył(a): N gru 07, 2008 16:41
- Lokalizacja: Łódź
przez nata » Pn paź 05, 2009 19:38
dzisiejszy porąbany dzień:
koń w Arturówku
dostaliśmy zgłoszenie, że od wczoraj w lesie w Arturówku leży koń, a właściwie klacz. pojechaliśmy, na miejscu był właściciel konia, który podobno całą noc przy nim spędził, strażnicy miejscy i weterynarz. zwierzę było w zadowalającym stanie, raczej nie było przepracowane. prawdopodobnie powalił ją skurcz czy paraliż tylnych nóg i nie mogła się podnieść o własnych siłach. niestety, klaczy nie udało się uratować. została uśpiona, a po ciało musiała przyjechać pomoc drogowa
Jarek był jeszcze na terenie posesji właściciela, to może napisze coś więcej.
starszy pies na posesji w okolicy czerwonego rynku
inne zgłoszenie - od kilkunastu miesięcy (włącznie z zimą) na posesji leży stary owczarkowaty pies i bardzo wyje. nie ma możliwości schronienia się przed deszczem, ani położenia się na czymś innym niż ziemi. buda była, ale z za małym wejściem. właściciel posesji, starszy człowiek, nie chciał z nami rozmawiać o pomocy lekarskiej dla psa. zadzwoniliśmy po policję, radiowóz był już po 5 minutach, ale niestety pan z policjantami też nie rozmawiał, nawet się nie wylegitymował. na szczęście przyjechała córka tego pana, z którą udało się dojść do porozumienia. na psa czekał już wykopany dół, miał być wieczorem uśpiony - istniała też możliwość, że zostanie inaczej unieszkodliwiony. był faktycznie w ciężkim stanie, przy każdej próbie podniesienia się piszczał i wył z bólu. udało się doprowadzić go do samochodu i dowieźć do lecznicy. ma tam być obserwowany, ale rokowania są kiepskie - oprócz nieodwracalnych zmian zwyrodnieniowych stawów jest twardy brzuch i podejrzenie nowotworu  w ciągu 2-3 dni podejmiemy decyzję, na ile jesteśmy w stanie pomóc psiakowi...
naprawdę porąbany dzień.
-

nata

-
- Posty: 1554
- Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13
przez Ewelajna ;-) » Pn paź 05, 2009 19:57
Boże!Biedny psiak... i jeszcze ta informacja- kilkanaście miesięcy...
Co się dzieje z tymi ludźmi?Jak można być, aż tak pozbawionym uczuć?
Przepraszam za te niepotrzebne uwagi, ale nie mogę się jeszcze powstrzymać jak czytam coś takiego.
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Beata » Wt paź 06, 2009 19:52
jola napisał(a):Ja z Natalią pogadamy z dziadkiem z Rzgowskiej tylko zastanówmy się co w jakiej kolejności,żeby cm-vetu nie obłożyć, bo okaże się,że pojedziemy a miejsca w klatce nie będzie. No i od razu mówię,że jestem w trakcie łapania kotów z Kaszyńskiego a urlopu nie mam i w teren muszę też chodzić i nie mam 20 lat tak jak Wy tylko 35  .
Jola z tego jak wyglądasz i wiem to masz dopiero 30. 
-
Beata

-
- Posty: 1
- Dołączył(a): Śr lip 22, 2009 14:48
przez Tusia » Pt gru 04, 2009 13:40
Sprawę krów w Starowej Górze zgłosił nam lekarz weterynarii współpracujący z naszą Fundacją. Wczoraj wieczorem i dziś rano byłam tam wraz z Nim na interwencji. Na pastwisku zastaliśmy 11 sztuk bydła (10 dorosłych i jeden cielak) bez dostępu do wody. Część krów bardzo zabiedzona. Z relacji sąsiadów wiemy że stoją tak całe lato do późnej jesieni. Nie bez problemów ustaliliśmy: najpierw właściciela łąki, później właściciela zwierząt. Na terenie gospodarstwa zastaliśmy 6 byków w oborze (warunki w miarę dobre) oraz 14 sztuk około półrocznych cielaków w szklarni (!). Te mają warunki fatalne: stoją po kostki w gnoju, a szklarnia jest bardzo zdewastowana, nie ma wielu szyb. Wszystkie krowy na terenie gospodarstwa oraz cielak na pastiwsku nie są zakolczykowane. Zaalarmowaliśmy Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Łodzi oraz Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Właściciel zobowiązał się do poprawy warunków bytowych zwierząt na terenie gospodarstwa w ciągu 2 tygodni co jeszcze przed świętami sprawdzimy.
-

Tusia

-
- Posty: 1544
- Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
- Lokalizacja: Łódż
przez Tusia » So gru 05, 2009 15:00
Tusia napisał(a):Zaalarmowaliśmy Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Łodzi oraz Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Właściciel zobowiązał się do poprawy warunków bytowych zwierząt na terenie gospodarstwa w ciągu 2 tygodni co jeszcze przed świętami sprawdzimy.
Jeśli warunki się nie poprawią będziemy wzywać policję. Dodatkowym aspektem tej sprawy jest fakt że 21 z tych zwierząt jest najprawdopodobniej przeznaczonych na ubój nielegalny: krów bez kolczyków do rzeźni się nie sprzeda...
Ta ,,ściółka'' którą widać na zdjęciach to jest nic w porównaniu z oborą. Podobno z niej zwierzęta zostały chwilowo przeniesione do szklarni. W oborze gnojówki była co najmniej dwa razy grubsza warstwa niż w szklarni. Zresztą w szklarni też muszą być od dawna skoro jest taki syf. Nie wykluczone że zwierzęta które były w oborze zostały już gdzieś nielegalnie sprzedane.
Prawdę mówiąc dziwię się żę zostaliśmy wraz z weterynarzem wpuszczeni na teren. Za nielegalny chów krów są wysokie kary...
-

Tusia

-
- Posty: 1544
- Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
- Lokalizacja: Łódż
przez nata » Pt sty 15, 2010 23:59
dostałam dzisiaj zgłoszenie o 40 psach, którymi opiekuje się starszy pan mieszkający w okolicach Bolesławca - to jest 150 km od Łodzi. rozmawiałam z tym panem - rzeczywiście starszy człowiek, psy ma od 17 lat, przybywało ich bo jedne ratował przed ubiciem, potem się rozmnażały itd itp. pytam co robi jak rodzą się szczeniaki - no sąsiad zabija zaraz po urodzeniu. pytam co jak zachorują - no czasem przyjeżdża weterynarz, mam na niego namiar. a kto mu pomaga - no teraz nikt, wcześniej wieluńskie schronisko, a teraz jest sam. jedynie dostaje jakieś mięso z rzeźni, ale nie starcza mu na długo.
to co będzie potrzebne, to na pewno karma, na pewno sterylizacje i ewentualnie jakieś adopcje, choć facet na razie nie chce się ich pozbywać. ale przede wszystkim ktoś tam musi w najbliższej przyszłości pojechać - a nawet kilka osób, bo mogą być zwierzaki potrzebujące natychmiastowej pomocy. nie jest to wyprawa na godzinę, ale pewnie na cały dzień. dwie osoby to też za mało na tą interwencje - potrzeba chociaż dwóch samochodów i rąk do pomocy.
sprawę zgłosiła mi Asik z dogo. wiem, że ona byłaby skłonna pomóc w sterylkach. tyle że na razie priorytetem jest żeby tam pojechać. co o tym myślicie? dałoby radę żebyśmy się zabrali tam na początku lutego? wiem, że teraz jest zapierdziel i mnóstwo takich interwencji, dlatego trzeba by to na spokojnie zaplanować i dostosować do wszystkich, którzy mogliby pomóc.
Nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
-

nata

-
- Posty: 1554
- Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13
przez katya » N sty 17, 2010 00:27
Jeśli uda nam się zebrać w kupę, to jasne że jedziemy.
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
-

katya

-
- Posty: 2672
- Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
- Lokalizacja: Łódź
przez Tusia » N sty 17, 2010 10:24
Jasne że pojedziemy. Ja i Asiodaniele już deklarujemy pomoc.
-

Tusia

-
- Posty: 1544
- Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
- Lokalizacja: Łódż
przez gonzo » N sty 17, 2010 10:44
Czy uda nam sie zgrać na przyszła sobotę?
Ja wstępnie mogę.
To pisałam ja Kaja:P
-
gonzo

-
- Posty: 211
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 19:17
przez nata » N sty 17, 2010 12:02
o ile tylko Yolanda wyjdzie z hospitala
Nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
-

nata

-
- Posty: 1554
- Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13
przez Tusia » N sty 17, 2010 12:32
Mnie pasuje.
-

Tusia

-
- Posty: 1544
- Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
- Lokalizacja: Łódż
Powrót do Psy do adopcji
|
|
|
 |
|
 |
|
|