oto i Józio. Znaleziony porzucony w rowie, był bardzo przerażony i wygłodzony.
Jest nieduży, ale ma dużą głowę i grube przednie łapy, większe niż tylne, do tego cienki ogonek. I kosmate uszy:) Nie urośnie już za bardzo, wg weterynarza ma skończone 5 miesięcy, mleczne ponoć tylko kły.
Na początku był wystraszony, teraz już widać, że ma świetny charakter: jest bardzo przyjazny, łagodny, uwielbia się przytulać.
Dość żywiołowy, takie żywe srebro - wszędzie tam gdzie jego ludzie, nadzoruje i poprawia po swojemu;)
Z minusów: jest uparty i zachowuje się jak słoń w składzie porcelany, co w połączeniu z żywiołowym okazywaniem czułości może przestraszać (nie dla małych dzieci!).
Z kotami ma problem: goni je i szczeka. Nawet jeśli to jego szczenięca zabawa to kotów to nie zachwyca, delikatnie mówiąc.
Ze "swoimi" psami jest chyba dobrze, chętnie się bawi i jest dla naprawdę przyjacielski dla suczki moich rodziców, nie znosi za to obcych psów (a ma naprawdę imponujący "szczek").
Ma problem ze skórą: gdy coś go swędzi na brzuchu potrafi gryźć się do krwi:/ Został odpchlony, ale to nic nie zmieniło, jeden wet stwierdził że to ze stresu jaki przeżył i rozłożył ręce. Na dniach idziemy do kolejnego weterynarza, może on coś poradzi...
Mam nadzieję że ktoś go przygarnie, bo to naprawdę fajny pies, jest kochany:)
Zdjęcia pieska mogę wysłać na e-mail bo niestety nie potrafię ich wstawić tutaj
Piesek nie mieszka u mnie ale wiem, że informacje są jak najbardziej prawdziwe. Problem polega na tym, że ci ludzie już mają psy i kolejny lokator nie wchodzi w grę.
Piesek jest z Włocławka, istnieje jednak możliwość dowozu do Łowicza.


















