Jest bardzo młodą ale niesamowicie troskliwą mamą. Kiedy zobaczyłam ja poraz pierwszy, słaniała się na nogach. Potwornie zachudzona, sterczące kości. Jej kość udową można było palcami złapać przez skórę. Teraz po trzech tygodniach dokarmiania waży już 3,1 kg. Maluchy, na szczęście tylko dwa, również szkieleciki. Do tego rodzina dzikusów.
Koty przebywają na terenie ośrodka wczasowego, gdzie jeżdżę na całe wakacje. Poza sesonem nie na tam nikogo!
Zaczęłam ję dokarmiać, mateczka dość szybko nabierała zaufania, maluchy ciągle jednak były ostrozne. Ale, żeby nie było zbyt kolorowo, wokół miejsca gdzie mieszkały koty schodziły się kocurki. Podejrzewałam, że koteczka została pokryta. Nie zastamawiająć się co bedzie dalej zabrałam kociaki i ich mame do Kielc. (Nie wiem już sama jak udało mi się złapać maluchy) Dzisiaj, właśnie dotarliśmy.
Cała rodzina miała juz spotkanie z wetem. Pozbyły sie pchełek, robali i paznokci bo pieronki strasznie drapały. Chłopaki teraz juz spokojnie czekaja na adopcję. Udało się dla nich znaleźć DT. (Chociaż na niezbyt długo)
Ich mama dzis miała badanie USG i jutro będzie miała sterylkę, ponieważ tak jak myślałam jest juz dość wysoko w ciąży. Ma w brzuchu 5 cm dzieciaki. Okazało się również, ze ma krzywą nogę, która jest wynikiem jakiegoś starego, zaniedbanego złamania, najprawdopodobniej jeszcze z okresu dzieciństwa. Krzywizna w zaden sposób nie ogranicza ruchów, noga jest całkowicie sprawna. Kotka pilnie czeka na adopcję lub tymczas. Inaczej, po zdjęciu szwów, będzie musiała wrócić na stare śmieci. Kiedy z końcem sierpnia wszyscy wyjadą ona zostanie sama. Kotka jest bardzo sympatyczna, ma fajny charakter. Z dzikusa w przeciągu trzech tyg, zamieniła się w przytulaśnego kolanowca. Jest wspaniałą matką, stawi czoło każdemu niebezpieczeństwu by ratować swoje dzieci. Jest małą kotką, pomału przybiera na wadze (waży już ponad 3 kg) Grzecznie zachowuje się w mieszkaniu. Znajdźmy iim domki
Więcje na miauhttp://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=63310


















