 |
|
|
przez Agusia » Wt mar 03, 2009 20:47
Dokładnie dzisiaj mija 5 miesięcy od tego koszmarnego dnia...
Od dnia, w którym musiałam podjąć najtrudniejszą i najsmutniejszą decyzję w swoim dotychczasowym życiu...
To właśnie 5 miesięcy temu rozstałam się z moim NAJWIĘKSZYM i NAJCENNIEJSZYM SKARBEM, z NAJLEPSZYM I NAJWIERNIEJSZYM PRZYJACIELEM...
Do tej pory nie mogę się pogodzić z faktem, że przegrałyśmy walkę z chorobą, że okrutny los musiał mi zabrać moją kruszynkę... Musiał mi zabrać sens mojego życia...
Murka, kochana psinka, z którą przeżyłam 7 najpiękniejszych lat... była ze mną w najsmutniejszych jak również w najradośniejszych chwilach.
Zawsze wiedziała, kiedy mi smutno i wtedy przychodziła, radośnie merdała swoją puszystą kitą, drapała łapą, żeby powiedzieć że jest przy mnie, wlepiała we mnie te swoje duże i ciemne oczka, które mówiły "jestem przy Tobie i wszystko się ułoży i będzie dobrze"...
I nagle przyszedł ten dzień... dzień w którym głośno zapiszczała i nie mogłą się ruszyć... Pojechaliśmy do weterynarza, najpierw pierwsza diagonoza, potem druga, trzecia...Badanie krwi, rentgen, usg i diagnoza...
Potem konsultacje z 5 innymi weterynarzami... antybiotyki, kroplówki, cały miesiąc niejedzenia, i coraz gorszy stan... w końcu pokolei zaczęły wysiadać każde organy, najpierw płuca, potem wątroba, nerki, serducho, a na końcu jej różowy języczek zrobił się brązowy i odmówił posłuszeństwa...  biedactwo.. nawet już się nie mogła napić...
Miesiąc nieustającej walki z czasem, z chorobą... niestety przegraliśmy...
Pamiętam to jak by to było dzisiaj... czwartek wieczór usiadłam w pokoju sama z Murką na dywanie i zaczęłam z nią rozmawiać... Powiedziałam jej, że ją przepraszam za to,że nie potrafiłam jej pomóc... Podziękowałam za te wspólnie spędzone lata, za to że była ze mną, że dała mi tyle radości, za to, że pokazał mi co to znaczy prawdziwa miłość psa do człowieka i człowieka do psa...
I tak sobie siedziałyśmy przytulone do siebie przez kilka godzin...
Nadszedł piątek rano 03.10.2008 r. poszłam do pracy i wiedziałam,że za chwilę przyjedzie do mnie Murka i tak się stało zobaczyłam ją przez okno, szybko do niej pobiegłam ona jak zwykle radośnie mnie przywitała merdającym ogonkiem, weszłyśmy do gabinetu weterynarza i... i położyła się na stole i tak na mnie spojrzała litościwie, jakby chciała powiedzieć, że już ma dosyć tego cierpienia i chciałaby odejść...
Więc kiwnęłam głową do weterynarza i od razu wiedział co ma robić... powiedzial mi jak to wszystko będzie wyglądało... podał jej najpierw narkozę, a potem podał zastrzyk, po którym maleńka zasnęła w moich objęciach na zawsze...
Byłam z nią do końca, więc mam nadzieję, że przeszła za TM nie bojąc się nowego świata, że czuła moją obecność...
A ja nadal nie mogę się z tym wszystkim pogodzić... każdego dnia czuję taką ogromną pustkę w serduszku...  :(:(
dziś pisząć to wszystko wyje jak bubr... z łez pewnie już utworzyła się ogromna kałuża...
Wiem, że kiedyś się maleńka spotkamy, że znów będziemy kochana razem...
-

Agusia

-
- Posty: 213
- Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
- Lokalizacja: Nowy Tomyśl
przez moriaaa » Wt mar 03, 2009 21:13
Cudna Mureczka.
[']['][']
"Nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem..."
-

moriaaa

-
- Posty: 1945
- Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21
przez Agusia » Śr mar 04, 2009 19:22
Ciężko jest się pogodzić, gdy odchodzi ktoś tak bardzo dla nas cenny i ważny... Ktoś, kogo się kocha całym sercem...
Murkę dostałam na urodziny, ona miała wtedy 2 miesiące... pamiętam jak dziś, gdy moje koleżanki przyniosły mi karton, z którego ukazał się taki mały łepek i od razu poczułam na swojej twarzy cieplusie lizanko... pokochałam ją od samego początku...
Patrzyłam jak dorasta, jak poznaje świat, jak się każdego dni uczy czegoś nowego... patrzyłam jak się bawi i jak czasami broiła...
To właśnie Murce zawdzięczam to, że teraz żyje... bo to dla niej walczyłam z chorobą o swoje życie, bo jak się rozchorowałam i czułam się coraz gorzej, to tak sobie pomyślałam, że muszę walczyć z chorobą, że nie mogę się poddać, bo co będzie z Murką, kto się nią zajmie, jak mnie zabraknie, że kto jej wytłumaczy co się stało, że przecież będzie strasznie tęskniła za mną... i to właśnie mnie zmotywowało do walki... to właśnie Murka dawała mi codziennie dużo radości i coraz więcej sił i dzięki niej wygrałam z chorobą... ale niestety kochana Mureczko po kilku latach Ciebie słońce dopadła choroba i...
Tęsknię za Tobą kochana każdego dnia i tak sobie myślę, dlaczego tak okrutnie los nas rozdzielił...
-

Agusia

-
- Posty: 213
- Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
- Lokalizacja: Nowy Tomyśl
przez Agusia » Śr mar 04, 2009 19:32
Tak sobie siedzę teraz z Pestką na kolanach i tak sobie myślę, że szkoda maleńka, że nie miałaś okazji poznać Pesteczki...
Czasami jak sobie myślę o Tobie kochana Mureczko, to wtedy Pestka do mnie przychodzi, spojrzy prosto w oczka i... i wtedy czuje, że jesteś maleńka blisko mnie...nie wiem, dlaczego tak jest, ale czasami tak czuję, jakbyś przez Pestkę chciała mi powiedzieć, że nadal jesteś blisko mnie, że nie mam się tak dołować, że nie mam tęsknić, bo Ty ciągle jesteś ze mną... w moim serduszku...
-

Agusia

-
- Posty: 213
- Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
- Lokalizacja: Nowy Tomyśl
przez lalka » Pt mar 06, 2009 12:58
bardzo Cię rozumiem, miłość do psa jest bezgraniczna i bezwarunkowa...
-
lalka

-
- Posty: 64
- Dołączył(a): Pn sty 26, 2009 17:14
przez Agusia » Pt mar 06, 2009 22:58
Zawsze wiedziałam, że jeśli kiedykolwiek będę musiała rozstać się już na zawsze z moją Kochaną Murką, to zaadoptuje kolejnego psiaka...
Ale bałam się tego, jak oczekiwałam na spotkanie z Pestką, to miałam wyrzuty sumienia, czułam się jakbym zdradzała Mureczkę, w końcu przyjmując Pestkę do mojego domu nie minąl wtedy jeszcze nawet miesiąc od momentu, gdy pożegnałam się z Mureczką... Ale z drugiej strony wiedziałam, że w ten sposób pomogę choć jednemu pieskowi, którego los tak źle potraktował...
Bałam się również tego, że nie będę potrafiłą pokochać innego pieska, że zawsze przecież będę kochałą Murkę i nikt nigdy nie zajmie jej miejsca w moim sercu... ALe teraz już wiem, że miłością do zwierzaków można się dzielić, że starczy jej dla Pestki, dla moich kotków...
Kochana Mureczko, tak bardzo za Tobą tęsknie...
Czekam każdej nocy, aż przyjdziesz do mnie w snach... a Ty nie przychodzisz 
-

Agusia

-
- Posty: 213
- Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
- Lokalizacja: Nowy Tomyśl
przez Agusia » Wt kwi 07, 2009 17:52
Kochana Mureczko, tak bardzo za Tobą tęsknię...
Takie słoneczne dni przyszyły, mogłabyś sobie biegać po łąkach, po lesie, za piłką, za kołem... Ale niestety Ciebie nie ma... Tak mi Ciebie brakuje... Tak bardzo tęsknie i nie potrafię się pogodzić z tym, że Ciebie nie ma...
03 kwietnia minęło pół roku jak zasnęłaś na zawsze, jak ostatni raz byłaś w moich ramionach i patrzyłaś tymi swoimi dużymi i ślicznymi oczkami...
Kochana Murka, już nie jesteś za TM sama... 01 kwietnia dołączyła do Ciebie nasza 12 letnia Kicia, moja kochana szarunia... Zarówno Murka, tak samo teraz Kicia - przegrały walkę z chorobą, z długą i nieprzyjemną chorobą...
Jeszcze się nie pozbierałam po Twojej stracie Mureczko, a tu już kolejny mój SKARB zasnął w moich ramionach... I co ja mam zrobić, jak dalej żyć bez WAS ?? Moje kochane iskierki, moje skarby... Dlaczego zły los mi Was musiał zabrać ?? To takie trudne, smutne i...
Wiem, że teraz już przynajmniej nic Wam nie dokucza, nie czujecie bólu, jesteście tam szczęśliwe, jesteście obie, jesteście razem... Możecie się wspólnie gonić, możecie spać przytulone do siebie...
A ja... tak mi smutno, tak za Wami tęsknię... dlaczego... dlaczego tak to się wszystko potoczyło ?? ??

-

Agusia

-
- Posty: 213
- Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
- Lokalizacja: Nowy Tomyśl
przez Agusia » Pn paź 05, 2009 18:52
W sobotę 03 października 2009 minął rok od momentu, gdy wyruszyłaś w swoją ostatnią drogę... drogę za TM...
Chciałam coś w sobotę napisać, ale... nie potrafiłam, wspomnienia mnie przygniotły...
To już rok, gdy odeszłaś, a mi się wydaje, jakby to było wczoraj... rany w serduszku są wciąż świeże... Mimo, że pogodziłam się już z faktem, że Cię nie ma, to jednak została ogromna pustka w serduszku...
Łzy same płyną na myśl o Tobie kochana Mureczko... czasami tak bardzo nienawidzę tego świata...czasami tak bardzo chciałabym już być z Tobą, przytulać Cię jak to zawsze robiłam, zobaczyć Twój wesoło merdający ogonek jak tylko powiedziałam coś do Ciebie... tak bardzo bym chciała usiąść na przeciwko Ciebie i wpatrywać się w Twoje duże brązowe oczka i radośnie śmiejący się pycholek...
Tak bardzo za Tobą tęsknię...
Nie da się opisać słowami tego, co nas łączyło...
Byłaś dla mnie całym światem, byłaś dla mnie wszystkim...
Wiem, że musiałaś odejść, żeby zrobić miejsce Pesteczce, ale...
Zawsze Ci powtarzałam, że jak już się przeprowadzimy do Łukasza, to będziesz miała raj na ziemi, będziesz miała dla siebie duży ogródek, na którym miałaś się bawić, wygrzewać na słoneczku - tak jak lubiłaś to robić. Miałyśmy tu jeszcze żyć długo i razem...
Ale niestety nie doczekałaś tego...
Teraz, gdy tu już miesiąc mieszkam ciągle myśl o tym, jakbyś się tu czuła dobrze, jakbyś miała fajnie - tak lubiłaś tu przychodzić, bawić się...
Dlaczego, dlaczego musiało się to wszystko tak potoczyć ??
Mam nadzieję, że teraz biegasz sobie radośnie po łąkach za TM razem z naszą Kicią, Kaziem, Ktośką, Nuką i resztą zwierzątek, które przewinęły się przez nasz dom... Mam nadzieję, że czasami jak przychodzisz do mnie w snach, to na prawdę wtedy jesteś przy mnie, śpisz obok mnie...
Mam nadzieję, że jesteś tam szczęśliwa i że za jakiś czas się spotkamy...
Tak bardzo za Tobą tęsknię KOCHANA MURECZKO !!!
-

Agusia

-
- Posty: 213
- Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
- Lokalizacja: Nowy Tomyśl
przez magdalena maria » Wt paź 06, 2009 10:14
Jak ja Cię dobrze rozumiem...
Również mam w domu nowego psa, który nastał po odejściu mojego ukochanego staruszka...
Teraz mam jakby w głowie obydwa psy, które odeszły (była też suńka przez długi czas z moim psem) oraz obecny zwierzyniec... Czasem myli mi się, że jest tak po staremu, ale to już wróci tylko we wspomnieniach i..... snach
Trudne to jest....
-

magdalena maria

-
- Posty: 103
- Dołączył(a): N maja 03, 2009 20:48
przez Agusia » Wt paź 06, 2009 11:52
Niestety trudne...
Wciąż sobie powtarzam, że tak musiało być, że ona odeszła żeby zrobić miejsce Pesteczce... ale... ale tak mi ciężko chwilami...
Są dni, kiedy jest wszystko ok. ale przychodzą też takie, w których łzy same się kulają w oczach.
Pewnie to też przez to, że w 2 lata temu odszedł od nas jeden piesek, rok temu Mureczka, w kwietniu dwie nasze kiciule i na to wszystko jeszcze piesek od siostry... wszystko się tak skumulowało... Ten rok był okropny w takie przeżycia 
-

Agusia

-
- Posty: 213
- Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
- Lokalizacja: Nowy Tomyśl
przez magdalena maria » Wt paź 06, 2009 12:46
Tak, to faktycznie prawdziwa czarna seria...
-

magdalena maria

-
- Posty: 103
- Dołączył(a): N maja 03, 2009 20:48
przez Agusia » Pn paź 04, 2010 08:15
Kochana moja Mureczko... Wczoraj 03 października 2010 r. minęła druga rocznica twojego odejścia za TM... Tak strasznie mi było smutno, tak ciężko przetrwać ten wczorajszy dzień... Nadal nie mogę się pogodzić z twoim odejściem... Patrzyłam sobie wczoraj na radośnie biegające Pesteczkę i Borka i się rozryczałam... one są tak szczęśliwe... Szkoda,że nie mogłaś tego doczekać... szkoda że musiałaś odejśc tak młodo.... Szkoda,że nikt nie potrafił ci pomóc... Serce mi pęka czasami na myśl o tobie... To ty mi pokazałaś co to miłość psa do człowieka i człowieka do psa... dzięki tobie kochana jestem teraz jaka jestem... dzięki tobie mam u siebie najwspanialsze psiaki pod słońcem, dzięki tobie mam Pesteczkę i Borka... Tylko żałuję,że nie możesz być teraz z nami i wariować z nimi po ogrodzie... być tak szczęśliwa teraz jako one... Ale jedno wiem na pewno - twoja psia duszyczka jest z nami,przychodzisz w snach i... często jak mówię do Pestki czy ma z tobą kontakt, to ona mnie po buzi liże...wtedy wiem,że przez nią do mnie przemawiasz...
KOCHAM CIE MURECZKO I NIGDY NIE ZAPOMNĘ... [*] [*] [*]
-

Agusia

-
- Posty: 213
- Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
- Lokalizacja: Nowy Tomyśl
Powrót do Tęczowy Most
|
|
|