Znaleziony na początku listopada na jednym z poznańskich ogródków, cudem odratowany Kocurek, czeka na kochających i troskliwych opiekunów. Kotek ma 4 miesiące i nadal przebywa pod opieką lekarza weterynarii. Przy naszym pierwszym spotkaniu kocurek z powodu wygłodzenia i wycieńczenia organizmu nie potrafił sam wstać, ani tym bardziej chodzić; miał też poważne problemy z samodzielnym przyswajaniem pokarmu, jednak dzięki wsparciu finansowemu Fundacji Zwierzęta i My, udało się go uratować. Dziś, a więc zaledwie dwa tygodnie od pierwszej wizyty u lekarza, kocurek wstaje o własnych siłach, próbuje się nawet wspinać na kanapę (coraz częściej skutecznie) a także samodzielnie je:) Niestety choroba uszkodziła ośrodkowy układ nerwowy i kotek ma problem z orientacją, zapomina gdzie jest kuweta (lek. wet. mówi, że w tym przypadku to normalne), dlatego najmilej widziane jest, by jego przyszły właściciel nie wypuszczał go z mieszkania, bo zwyczajnie może się zgubić; ponadto kociak chwieje się na łapkach, ale w miarę trzyma pion-gdy nabierze sił jego ruchy z pewnością będą bardziej płynne. Jest jednak spora szansa, że objawy te ustąpią i będzie funkcjonował tak jak inne koty, które szalenie uwielbia!
W domu, w którym przebywa na czas leczenia, mieszka kilkanaście innych kotów w różnym wieku, on sam niemalże nie odstępuje ich na krok; jest też bardzo towarzyski w stosunku do ludzi-łasi się, bez przerwy domagając się pieszczot. Niestety bardzo ciężko znosi samotność- zostawiony sam sobie przeraźliwie miauczy. Powolutku nabiera ciałka, a o tym, że bez wątpienia wraca do zdrowia świadczy jego błyszcząca sierść i wiecznie umorusany pyszczek od jedzenia(je całym sobą:)).
Pomimo cierpienia i zobojętnienia jakiego doswiadczył od ludzi, walczył o swoje życie. On przeżył po to, by móc ŻYĆ NAPRAWDĘ, a jego heroizm i wola życia zaskoczyły samego weterynarza.



















