Gdy ją zobaczyłyśmy, wyglądała po prostu jak szmatka - brudna, apatyczna, z okropnymi ranami. Było podejrzenie, że została pogryziona. Już w lecznicy okazało się, że kotka najprawdopodobniej wpadła do lepkiej substancji (kleju?) lub została nią oblana. Próbowała oczyścić swoje ciałko z poklejonych dredów tak gorliwie, że miejscami powyrywała sobie również skórę. Stan kici jest stabilny, rany zostały oczyszczone.
Kotka jest przyjazna, mrucząca. Znajduje się obecnie w lecznicy i pilnie potrzebuje domu chociażby tymczasowego!
























