Do tej pory pisałam o psach. Teraz pora na mruczki.
Na terenie politechniki żyją koty. Jest jest nie mało bo aż 17!
Najpilniejszą sprawą jest ustrzec się wiosennego wysypu kociaków. Dwie kotki już są w ciąży i pani Jola bardzo by chiała je wysterylizować przed narodzinami kociąt. Być może będzie w stanie zfinansować operację ale ponieważ nie wiemy jeszcze jakie są koszty nie mam pewności jak to będzie. Na poniedziałek jestem umówiona na robienie fotek. Nie wiem czy kotki dadzą się złapać czy potrzebujemy klatkę-łapkę. Czy ktoś z Was ma takową może? Na parę godzin tylko potrzebna będzie. Może znacie jakiegoś weta co bez problemu zrobi tanio sterylkę aborcyjną? Każda pomoc się przyda...
Sama jestem szczęśliwą posiadaczką trzech kotów ale w takich akcjach nie brałam jeszcze udziału. Może ktoś nam pomoże w łapaniu koteczek????
A jak będą foty no to już będę wstawiać gdzie popadnie Plan czteroletni jest taki że wszystkie kotki uda się posterylizować Zobaczymy jak to pójdzie. Ja tam nie daleko pracuję i przez przypadek się na p Jolę natknęłam. W poniedziałek będę mieć więcej informacji... Wiem, że część kotów to dzikusy ale sporo jest takich zupełnie domowych...
Martwię się jaki będzie ich los. Na terenie budowy zanim rozpoczęły się prace było tam ok 12 kotów. Niestety właściciel zadzwonił do schronu i pozabierali je. Nie wiem nawet gdzie (nie na Marmurową). Z tej gromadki zostały tylko trzy. Te z politechniki się ostały.
Mam nadzieję że przez TOnZ będziemy mogli je dalej sterylizować ale dwie kotki muszą mieć pilnie usunięte ciąże. Oby się udało. Przyjmę każdą pomoc...
Pozdrawaim




















