Witam,
zeszłam dzisiaj do mojej piwnicy w Piasecznie (koło Warszawy) i okazało się, ze okociła się tam miejscowa kocica. Kociaków jest pięc, z tego co sie przyjrzalam 2 czarne i 3 czarno-biale. Sa jeszcze slepe i nie zajmuja wiecej jak 3/4 dłoni. Nie znam się kompletnie na kotach, ale wyglada na to, ze od bardzo niedawna ogladaja ten swiat. Obecnie mieszkam z 3 innymi osobami, ktore nie zycza sobie zwierzat w domu (chyba nawet jedna ma alergie na koty), wiec nie ma szans, zebym zabrala je do siebie, nawet na pare dni. Poradzcie prosze, co najlepiej w tej sytuacji zrobic? Moze ktos zna jakas sensowna warszawska fundacje, albo jakies miejsce, gdzie dałoby sie je wykastrowac, kogos kto pomoglby w zorganizowaniu adopcji? Bede wdzieczna za kazda wskazowke,
Pozdrawiam,
Agnieszka



















