Podróz była maskryczna, ponieważ samochód powoli zaczął umierać i padło ogrzewanie:(

Siedziałąm z Malutką owinięta w potwornie cuchnący psi koc , który wynalazłam gdzieć upchnięty w bagażniku, a szyby zamarzały od środka:/ Ale jak już dojechałyśmy, okazało się że Kruszynka będzie miała za Pancie niesamowicie sympatyczną dziewczynę...i nawet się za nami nie obejrzała...no cóż
