Livka dogadała się z kotami i z Alfą. Uffff....
Biedna Livka błąka się po świecie. Teraz jest u Moniki, wcześniej w hoteliku, u Agaty, jeszcze wcześniej na łańcuchu... Sprzed tego okresu nie wiemy co się z nią działo.... Tyle miejsc, tyle ludzi... Ona tylko chce być kochana i kochać.
I myślałam już że tacy ludzie się dla Livki znaleźli. Kilka godzin na gg, ankieta wypełniona. Pojechali obejżeć ślicznotkę. Bardzo się im podobała, ale.... No właśnie, zawsze jest jakieś ale. Dowiedziałam się że Livka sama wybrała że nie pojedzie do nowego domu. Bo była zdezorientowana i nie witała ich tak radośnie jak schroniskowy szczeniak....
Ludzie traktują adopcję psa jak kupno zabawki. Tamten był weselszy, bardziej kontaktowy, bardziej interaktywny...
Spotkałam się z zupełnym brakiem zrozumienia psiej psychiki... Bo cóż dziwnego w tym że po takich zmianach w jej życiu nie chce kolejnych? A przecież wiemy na 100% że by się zaaklimatyzowała w nowym domku. Livka to pies BARDZO ufny i przyjacielski! Nie ma traumy, nie boi się ludzi, nie jest nie ufna! Po tym wszystkim co ją w życiu spotkało jest niepoprawną optymistką!
Ale ze szczeniakiem, jak widać nie ma szans...
LUDZIE! STERYLIZUJCIE SUKI! Inaczej te dorosłe psy w potrzebia już na zawsze zostaną w dt czy schronisku....
Liczę że znajdzie się dla Livki taki dom jaki ma Ursa. P Krystyna była zdecydowana w 100% i nic nie było istotne. Nawet jeśli by ganiała koty usłyszałam: my ją nauczymy jak je kochać. Nawet mimo że nie dawała się dotknąć i uciekała. Że była nie ufna i wszystkiego trzeba ją było uczyć. Dla tych ludzi nie było przeszkód by ją adoptować. Nie było ,,ale...''
I takiego domu życzę Ci Livko... Przyszłe święta spędzisz już pod swoją choinką
