Faktycznie, jak dwie krople wody
Był jeden mozliwy dom, ale w Olkuszu, kobitka oczywiscie bardzo sie deklarowała, ze go wezmie, ale spaliło na panewce.
Po dzisiejszej akcji podjelismy decyzje, że Murzyn zostaje z dziewczynami, czyli u mnie
A mianowicie, pilnuję psa znajomej przez tydzień, mixa labladora rozbestwionego do granic wytrzymałości i podjęłam decyzję, ze Murzynek pojedzie na ten czas do mojego Tomka. Wszystko było super cały wczorajszy dzień, chodził na spacery, pilnował się, ale to była cisza przed burzą. Opracował sobie plan i od 4 nad ranem zaczął bardzo ujadac z uwagi pewnie na nocną potrzebę. Zaspany Tomek poszedł z im tylko przed blok, a ten długo nie myśląc dał nogę, długa przed siebie, jak husky

Była gonitwa po osiedlu, ale bez skutku, wsiąkł. o 6 dostałam telefon, ze zwiał, pojechałam najszybciej, jak mogłam. Włuczyliśmy sie wszędzie i samochodem i na pieszo, nigdzie go nie było. Na koniec postanowiłam zrobic jeszcze runde rowerem, również bez skutku. Zjedliśmy śniadanie i wyszłam na balkon na 9 pietrze z widokiem na ruchliwą ulicę Jana pawła. zerknęłam ukradkiem na przechodniów,a tam w całej okazałości kolega Murzyn, czeka z przechodniami, az zapali sie zielone swiatlo

Szybko pobiegłam, jak sie okazalo, szedł po sladach mojego roweru zdezorientowany, aczkolwiek niezależny. wystaczyło jedno słowo, a skoczył na mnie jak z procy. Tak to jest z tą miłością

Już go nie oddam
