FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Inne zwierzęta w potrzebie -> Nie obedrą mnie ze skóry :)))


Wiesz o przypadku okrucieństwa wobec zwierząt, znasz zwierzaka w potrzebie.....

Moderatorzy: katya, nata


Nie obedrą mnie ze skóry :)))

Postprzez katya » Pt mar 13, 2009 21:41

Obrazek

Obrazek


Czekamy na lepsze zdjęcia i historię uciekiniera Smrodka :D
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
Avatar użytkownika
katya

Członek Fundacji
 
Posty: 2672
Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Edyta » Pn mar 16, 2009 19:56

Smrodeczek powiadasz.. :lol: Sami poczuliśmy w lecznicy, ale jak przewraca się na plecki i pokazuje brzuchol, to wygląda niesamowicie :D
Edyta

Wolontariusz
 
Posty: 462
Dołączył(a): N gru 07, 2008 16:41
Lokalizacja: Łódź

Postprzez aya86 » Pn mar 16, 2009 22:09

Co to jest za stworzenie? Zdjęcia nie są zbyt wyraźne... W sumie mi to na fretkę nie wygląda bo sama mam w domu ale jestem ciekawa co to za istota :P
aya86

1
 
Posty: 16
Dołączył(a): Wt lut 03, 2009 16:03

Postprzez Jusspi » Pn mar 16, 2009 22:44

Wygląda na to, że macie śliczną norkę :)
Avatar użytkownika
Jusspi
0
 
Posty: 4
Dołączył(a): Pn mar 16, 2009 22:39

Postprzez Tusia » Pn mar 16, 2009 23:17

No to napiszę całą historię tego ślicznego stworzonka :D
Któregoś pięknego dnia dostałam od mojej zupełnie szalonej znajomej sms-a :wink: że znalazła fretkę (!) i czy może mi ją wlepić na jakiś czas (tożsamość tej osoby ze względów bezpieczeństwa została utajniona). A ja jestem wielką miłośniczką tych przegubowych zwierzątek. Nigdy nie zdecydowałam się na zakup bo mam naprawdę wystarczająco dużo psów i kotów w domu (zwyczajnie brak mi czasu, nawet z moich kochanych szczórków zrezygnowałam po śmierci ostatniego...). Ale bezdomna fretka? No trzeba jej koniecznie pomóc!!!! :lol:
Przyjechało to coś w klatce dla papug (kontenerek koci zaczęło demolować więc zostało ,,przesypane'' do klatki, przy okazji naruszyło też palec kierowcy :wink: ). Czarne i jak się okazało niezwykle agresywne... Staliśmy nad tym czymś w 4 osoby i na prawdę nie wiedzieliśmy co to jest. Nie była to fretka. Fredki nie są tak duże :shock: I na pewno tak nie cuchną. A on (stwierdziliśmy że posiada jajka :lol: ) śmierdział STRASZNIE! Nie bardzo wiedząc co mamy począć rozpoczęłyśmy procedurę standardową czyli zadzwoniliśmy do weterynarza że mamy ,,coś'' nie wiemy co ale chciały byśmy im to zawieść na kastrację. I tak też uczyniliśmy. Obrazu dopełniał fakt że pojechałyśmy tam w tym w czym byłyśmy (nie było to nic czystego jako że miałyśmy spotkania 3-go stopnia z psami). Dodatkowo zostawiliśmy w lecznicy śmierdzące mięsko dla stwora (choć nie którzy sądzą że pachniało jak pasztecik).
Niestety jedyne co powiedział nam pan doktor to że jest to coś śmierdzącego ,,dusząco'' i że nie jest to gryzoń (tyle to i ja wiedziałam :roll: ). Doszliśmy do wniosku że chłopak uciekł z pobliskiej fermy zwierząt futerkowych.
Stworek zwany dalej Smrodkiem, pozostał w lecznicy na kastrację i czipowanie (tak, tak...chłopak ma czipa i książeczkę zdrowia!).
I Kasiaoq przywiozła mi Smrodka do domu. Tego samego dnia dostałam też wiekszą klatkę co by się chłopak nie męczył. Na razie zamieszkał w tzw pomieszczeniu gospodarczym czyli pracowni plastycznej. Wypuszczony z klatki nie boi się ludzi absolutnie. Biega, wącha buty, cały czas sprawdza co robię. Ale w ogóle nie zna dotyku. Karmię go łyżką :wink: Jedna ręka karmi, druga głaszcze. Najpierw się otrząsa i odskakuje przy najlżejszym pogłaskaniu. Na szcęście już zaczyna pomału akceptować to coś dziwnego co mu robię. Jak się zabierze do jedzenia to mogę go głaskać po całym grzbiecie. Ale po posiłku już mi na to nie pozwala. Ucieka do swojego koszyczka i wyciera pyszczek o sianko. klatkę czy co mu się nawinie :D Jest po prostu PIĘKNY!
Żal mi tylko jak widzę u niego syndrom długotrwałego zamknięcia :cry: Ma czasem taką fazę: stoi przy prętach i chodzi dwa kroki w prawo, dwa w lewo i kołysze cały czas głową. Myślę że całe życie spędził w tak wąskiej klatce. Ale teraz będzie mu już tylko lepiej.
Jak kupimy normalną ,,fretkową'' klatkę to zostanie przeniesiony do domu a tu będzę go wypuszczać. Na razie musi jeszcze trochę poczekać (m.in aż mój gołąb się wyprowadzi bo by mi go zjadł...).
No i najważeniejsze: po kastracji prawie całkiem przestał cuchnąć!!! :D :D :D Więc zwie się Fredzio (mimo że to najprawdopodobniej norka).

A teraz foteczki!!!!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano Pt mar 20, 2009 20:07 przez Tusia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez sukkubi » Wt mar 17, 2009 08:31

Spojrzenie Damiena z "Omenu" - kto oglądał ten wie - ale mimo to jest po prostu piękny!
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
Avatar użytkownika
sukkubi

Członek Fundacji
 
Posty: 856
Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
Lokalizacja: Łódź

Postprzez katya » Wt mar 17, 2009 10:26

Jest cudoooooowny :)
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
Avatar użytkownika
katya

Członek Fundacji
 
Posty: 2672
Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
Lokalizacja: Łódź

Postprzez kasiaog » Wt mar 17, 2009 10:33

Chciałam tylko powiedzieć, że przypadkiem znalazłam odcisk jego cudnych ząbków u siebie w aucie :D :D :D .
Widocznie chłopak musiał coś skubnąć jak odwoziłam go do Tusi :D ....ale i tak jest przecudnie piękny !! :D
Avatar użytkownika
kasiaog

1
 
Posty: 26
Dołączył(a): Wt lut 17, 2009 12:35
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Edyta » Śr mar 18, 2009 08:58

Fredzio jest naprawdę wspaniały i super, że już nie śmierdzi ;)
Edyta

Wolontariusz
 
Posty: 462
Dołączył(a): N gru 07, 2008 16:41
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Cz mar 19, 2009 23:43

No moi mili dziś Fredzio pokazał swoje drugie oblicze. Jak tylko otworzyłam klatkę wyskoczył (co się w zasadzie nie zdaża), pokręcił się nerwowo, po czym zaczął gryźć mnie po kaloszach :shock: :shock: :shock: Nie dał się odgonić, próbował za mną wskoczyć na ławę i gryzł wszysto czym się zasłaniałam... Nie miał też ochoty na jedzenie (mimo że nie jadł od rana i zazwyczaj jest bardzo głodny i wcina aż mu się uszy trzęsą :wink: ) Zanim zdążyłam zeskoczyć i dobiec do drzwi, dogonił mnie i mało nie przecięłam go na pół drzwiami :evil: (nie mogłam go wypuścić bo po pierwsze by uciekł a po drugie dopadły by go moje 3 psy...). Teraz nie wiem jak tam wejść i nawet światła nie mogę zgasić. Nie wiem co się stało :(
Cały czas próbuje podkopać się pod drzwiami...
Za jakieś 20 min poszłam go poobserwować: bawi się w najlepsze, gania po całej pracowni...
Nie wiem czy mój Fredzio oszalał czy też była to zachęta do zabawy? Jeśli tak to mnie nie rozbawiło...
Problem w tym że nie wiem co dalej. Nie mogę nawet zgasić światła, nie wiem jak tam wejść żeby od razu nie uciekł, nie wiem czego się mam spodziewać. Będzie gryzł czy nie? Dziś jestem sama i nic nie wskóram. Trudno, światło mu zostawie na noc i cały dzień. A co jutro to nie wiem...
Mam tylko nadzieję że nie podłączy się do prądu bo tam kable są na podłodze :evil:
Kto ma wysokie gumiaki do łowienia i duży podbierak na ryby???
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez moriaaa » Pt mar 20, 2009 07:39

Tusia, z tego co czytałam o fredzikach one tak podgryzają własnie po nogach kiedy chcą się bawić. Między innymi z tego właśnie powodu nie są polecane do domów gdzie są małe dzieci.

Mamy na forum speców od takich przegubowców, ale chyba jeszcze linka nie odnaleźli. Zaraz wkleję na wątek Sabuni, mam nadzieję, że uda mi się ich tu ściągnąć ;)
"Nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem..."
Avatar użytkownika
moriaaa

Członek Fundacji
 
Posty: 1945
Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21

Postprzez Luzman7 » Pt mar 20, 2009 12:06

moriaaa napisał(a):Tusia, z tego co czytałam o fredzikach one tak podgryzają własnie po nogach kiedy chcą się bawić. Między innymi z tego właśnie powodu nie są polecane do domów gdzie są małe dzieci.

Mamy na forum speców od takich przegubowców, ale chyba jeszcze linka nie odnaleźli. Zaraz wkleję na wątek Sabuni, mam nadzieję, że uda mi się ich tu ściągnąć ;)


Witam wszystkich i na wstępie proszę o wybaczenie w związku z długa absencją :oops:
Co do tego czarnego diabełka to musisz się Tusiu uzbroić w DUUUUUŻĄ dozę cierpliwości jeśli chcesz aby Smrodek (choć już podobno tak nie smodkuje :D ) się do Ciebie przyzwyczaił. Na początku raczej ciężko będzie sie z Nim "zintegrować" tak jak z freciszonem bo jak na moje oko jest to rzeczywiście Norka jak już wcześniej napisał/a Jusspi.
A co do rad to z naszego doświadczenia z "ogonami" zauważyliśmy ze jak są regularnie wypuszczane(w miare mozliwości jak jesteśmy w domy , bo w samopas kiedys sie same wypuściły i taki sajgon narobiły ze szok , a jakie były szczęśliwe :lol: )
Tak wiec mysle ze małymi kroczkami (koniecznie na początku w butach 8) ) powoli , powoli dojdziecie do porozumienia :D a jak na Niego patrze to widzę że jest tego wart :D
Avatar użytkownika
Luzman7

1
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt lut 10, 2009 12:21
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Tusia » Pt mar 20, 2009 18:16

Z jednej strony też sądzę że chłopak po prostu poszalał z tą zabawą. W końcu ja nigdy norek/fretek nie posiadałam i nie mam doświadczenia z nimi. Jeśli mam psa który zachowuje się agresywnie (czy to z faktycznej agresji czy też za bardzo się rozbawił) to wiem jak go poskromić. Ale jak poskromić norkę? Podniesiony głos nie działa (może jest głuchy :lol: ), nawet nie zadziałały, że tak powiem, metody siłowe (dostał łyżką przez łepek bo akurat ją miałam w ręku, oczywiście nie mocno no ale za pewne poczuł) i chyba doszedł do wniosku że to zachęta z mojej strony :twisted: Więc co robić? Problem w tym że on się ludzi absolutnie nie boi. Już łatwiej by było chyba gdyby czuł respekt. Do tego dochodzi fakt że właśnie został zabrany z piekła: na farmie krzywda mu się nie działa, nie był głodzony, potrzeby fizyczne były zaspokojone, brak natomiast mu było swobody, zabaw, bezpieczeństwa i bodźców niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania psychiki (wyobraźcie sobie trzymanie psa od kilkutygodniowego szczenięcia przez lata w ciasnej klatce z której nigdy nie był by wypuszczany i w której NIC by nie było????). No więc teraz Fredzio odżył. Problem w tym że się mnie wcale nie boi a jest absolutnie nie wychowany. Nikt nigdy nie skarcił go za mocne gryzienie (krat bo nic innego nie byo...). Więc nie ma pojęcia że robi mi krzywdę. Tylko jak go oduczyć? Jak się karci fretki? Może by działał np spryskiwacz na wodę? Proszę o pomoc...
I jeszcze jedno. Wczoraj zostało zamordowane prądem całe rodzeństwo mojego Fredzia. Za pewne też jego rodzice. Nie dziwię się że mu wczoraj coś odbiło....
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez aya86 » Pt mar 20, 2009 19:27

Hmmm... Na norkach się nie znam ale... :P
Owszem fretki (sama mam fretkę) zachęcając człowieka do zabawy lubią podgryzać no ale niestety norka to nie to samo co fretka. A fretka to na 1000000% nie jest.
Nie wiem, może i ja o tym nie wiem ale nie słyszałam żeby norka była zwierzęciem domowym. Szczerze mówiąc wątpie aby udało ją się oswoić.
Mówicie też że norka może być z fermy hmm... tu w sumie też chyba jest problem bo wiem że fretki z fermy za żadne skarby nie dadzą się oswoić po prostu pozostają dzikie i dlatego hodowcy ostrzegają żeby fretki kupować z domowych hodowli a nie z ferm. Podobnie może być z norką...
Ale to tylko moje skromne zdanie :P
Powodzenia (:
aya86

1
 
Posty: 16
Dołączył(a): Wt lut 03, 2009 16:03

Postprzez Tusia » Pt mar 20, 2009 19:41

To jest norka na 100 % Oczywiście nigdy nie będzie takim domowym kochanym stworkiem jak fretka z domowej hodowli. Nie mniej jest u mnie i jakoś będziemy musieli sobie poradzić :D No między norką a fretką jest różnica ale bliżej im do siebie niż kotu do psa :wink: Problemem nie jest to że Fredzio nie jest oswojony. Oswojony to on jest, że tak powiem, aż za bardzo. Tylko nie wychowany :twisted:
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Następna strona

Powrót do Inne zwierzęta w potrzebie

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości