Z racji tego, że w okolicy niegdy wcześniej nie widzieliśmy tego psa, oraz to, że biegła środkiem ulicy, potem zas położyła się na wjeździe na budowe ignorujac całkowicie wszystko wokol - rowniez samochody przejezdzajace tuz obok niej, zabralam ja do domu. Mialysmy (ja i moja matka) odwiezc ja dzis do schroniska pod psim aniolem - jednakże, z racji tego, że schronisko jest na skraju likwidacji i z paru innych przyczyn - została na tymczas. Okazało się dziś również że suczka ma ropomacicze - więc została wysterylizowana.
Do czasu zdjęcia szwów będzie w józefowie - później trafi do portu "marina"- wtw w zegrzu poludniowym (nie może zostać z racji tego, że mam 7 własnych psów, ktore jej za chiny nie zaakceptuja)
szukamy właściciela, lub kogoś chętnego do adopcji.



















