W czwartek wiozłam Skati do lecznicy na drugi zastrzyk. W tym czasie mój Bolko wraz ze Stefciem doszły do wniosku że zabrałam im z podwórka jedyną atrakcyjnie pachnącą sunie ( moja Lunka już dawno po sterylce). Nie mogły na to pozwolić i wygryzły nową dziure w siatce. Wyruszyły na rekonesans co też się z ich sunią stało. Po ok 30 min były już pod furtką i moja mama je wpuściła. Stefcio cały, Bolo niestety nie... Kulał na przednią łapę. Jak tylko wróciłam i zobaczyłam co on ma na tej łapie... Wielka ok 7 cm dziura w skórze. Od razu telefon do mojego faceta że transport potrzebny. Zanim jeszcze wyszłam okazało się że i mój kot ma rozciętą łapkę
Zawiozłam oba do całodobówki gdzie zostały na operację zszycia pod narkozą. Dodatkowo Bolkowi zrobili rendgen bo bardzo oszczędzał tą łapę ( kot z kolei pomimo sporego rozcięcia zachowywał się jak gdyby nic mu nie dolegało...). ,,Pan doktor'' nie udzielił mi w zasadzie żadnych informacji poza tym że jak nie poda narkozy to nic nie będzie wiedział bo on tam nic nie widzi. My wróciliśmy i czekaliśmy na telefon. O 2:30 dowiedzieliśmy się że kota możemy odebrać ale psa absolutnie nie. ,,Pan doktor'' rozkroił dalej żeby zobaczyć czy mięśnie nie są uszkodzone ale zobaczył jakieś odpryski przy łopatce i doszedł do wniosku że nie podejmie się operacji i czeka do rana (!) na szefa. Potem się okazało że ktoś może badania przeprowadzić dopiero po południu (!!!!). Zaraz po pracy o 12 zabrałam więc psa, dokumentacje i rentgen i zapłaciłam 430 zł ( za zszycie kota i rozwalenie psu łapy ) Zawiozłam go do ,,mojej'' lecznicy. Pies wyglądał tragicznie z rozwaloną łapą- teraz miał dwa razy większą dziure niż przed wizytą w lecznicy. Złpane to tylko jednym szfem żeby mu skóra nie odpadała od mięśni.... Masakra!!!!
U mnie w lecznicy konsultowało się trzech lekarzy co z tym przypadkiem zrobić. Zostalam dokładnie poinformowana o każdej możliwej opcji dalszego leczenia Bolka. Okazało się że w tym momencie nie można go już zszyć ponieważ od momentu rozcięcia może minąć najwyżej 6 godzin. Potem rana zaczyna się ziarnicować i trzeba by ją na nowo czyścić- czyli zeskrobać to wszystko do żywej tkanki. A Bolo miął nie tylko rozciętą skóre ale też dziure w mięśniach taką że cały palec wchodzi co też by było trzeba czyścić.. Szukanie tych odłamków to jak igły w stogu siana... Z resztą i tak nie do zrobienia bo pies dopiero wybudzony z narkozy więc nie można mu od razu podać następnej.. Zdjęcia w innej płaszczyżnie też nie wchodzą w grę z tago samego powodu ( tak wygiąć łapę można tylko po znieczuleniu ogólnym).
W związku z powyższym leczymy go na otwartej ranie... Dwa razy dziennie lejemy mu pod skóre balsam szostakowskiego.. Wiąze się to z odmaczaniem tej rany bo skóra nie może się przykleić do mięśni. To i wygląda i ,,robi się'' nieprzyjemnie. On ma tam kieszeń w którą cała strzykawka wchodzi. Czekamy aż się zaczną mięśnie goić. Przez rozchodzącą się skórę cały czas widać mięśnie. Pies osowiały w koszulce chodzi i kołnieżu. I tak całe szczęście że sobie daje czyścić tą rane (mamy taki sposób: moja mama siedzi przed psem i trzyma miskę z chrupkami długo w nich miesza w końcu losuje jedną i daje psu- Bolo jak zahipnotyzowany to ogląda i zajada się chrupeczkami. A ja mu zdzieram żywą tkanke żeby się tam żaden ropień nie zrobił. Działa!)
Rodzi się pytanie: jak można rozkroić psa i zostawić? Wiedząc że go potem już zszyć w zasadzie nie można? Jak ktoś kto ma tak mało doświadczenia może pełnić nocny dyżur?
Mam pytanie do wszystkich Łodzian: czy znacie jakąś całodobówke do której macie zaufanie? Bo ja już nie wiem gdzie jechać jak coś się dzieje...
I jeszcze jedna sprawa: cały czas walcze z moimi psami żeby nie robiły nowych ,, wyjść'' na ulice. Tam jest nowa siatka ale one ją wyciągają i gryzą. Nie stać mnie teraz na założenie tam betonowego płotu... Mam pytanie: czy ktoś z Was( Łodzian?) nie zmienia może ogrodzenia i nie ma go taniej sprzedać. Potrzebuje sztywne, metalowe ogrodzenie, czasem się takie spotyka na jakiś posesjach. Albo skąd takie wziąść? Może ktoś ma jakiś pomysł?
Dziękuje za każdą podpowieć. Gdyby nie ta siatka Bolo by nie wyszedł i nic by się nie stało...
Kot zdrowieje. Bolko na lekach.






















