FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Wszystko o wszystkim -> Niekompetentny weterynarz!!!!


Tematy nie związane z psiakami, posty z życia codziennego...

Moderatorzy: katya, nata


Niekompetentny weterynarz!!!!

Postprzez Tusia » So lut 09, 2008 21:43

Teraz będzie troche prywaty bo dużo się u mnie ostatnio działo i to niestety nic miłego....
W czwartek wiozłam Skati do lecznicy na drugi zastrzyk. W tym czasie mój Bolko wraz ze Stefciem doszły do wniosku że zabrałam im z podwórka jedyną atrakcyjnie pachnącą sunie ( moja Lunka już dawno po sterylce). Nie mogły na to pozwolić i wygryzły nową dziure w siatce. Wyruszyły na rekonesans co też się z ich sunią stało. Po ok 30 min były już pod furtką i moja mama je wpuściła. Stefcio cały, Bolo niestety nie... Kulał na przednią łapę. Jak tylko wróciłam i zobaczyłam co on ma na tej łapie... Wielka ok 7 cm dziura w skórze. Od razu telefon do mojego faceta że transport potrzebny. Zanim jeszcze wyszłam okazało się że i mój kot ma rozciętą łapkę :shock: :shock: :shock: Jak to możliwe- nie wiem. Kot wychodzi na ogródek a pies na podwórko. NIe mogły zahaczyć o tą samą np siatkę...
Zawiozłam oba do całodobówki gdzie zostały na operację zszycia pod narkozą. Dodatkowo Bolkowi zrobili rendgen bo bardzo oszczędzał tą łapę ( kot z kolei pomimo sporego rozcięcia zachowywał się jak gdyby nic mu nie dolegało...). ,,Pan doktor'' nie udzielił mi w zasadzie żadnych informacji poza tym że jak nie poda narkozy to nic nie będzie wiedział bo on tam nic nie widzi. My wróciliśmy i czekaliśmy na telefon. O 2:30 dowiedzieliśmy się że kota możemy odebrać ale psa absolutnie nie. ,,Pan doktor'' rozkroił dalej żeby zobaczyć czy mięśnie nie są uszkodzone ale zobaczył jakieś odpryski przy łopatce i doszedł do wniosku że nie podejmie się operacji i czeka do rana (!) na szefa. Potem się okazało że ktoś może badania przeprowadzić dopiero po południu (!!!!). Zaraz po pracy o 12 zabrałam więc psa, dokumentacje i rentgen i zapłaciłam 430 zł ( za zszycie kota i rozwalenie psu łapy ) Zawiozłam go do ,,mojej'' lecznicy. Pies wyglądał tragicznie z rozwaloną łapą- teraz miał dwa razy większą dziure niż przed wizytą w lecznicy. Złpane to tylko jednym szfem żeby mu skóra nie odpadała od mięśni.... Masakra!!!! :twisted: :twisted: :twisted:
U mnie w lecznicy konsultowało się trzech lekarzy co z tym przypadkiem zrobić. Zostalam dokładnie poinformowana o każdej możliwej opcji dalszego leczenia Bolka. Okazało się że w tym momencie nie można go już zszyć ponieważ od momentu rozcięcia może minąć najwyżej 6 godzin. Potem rana zaczyna się ziarnicować i trzeba by ją na nowo czyścić- czyli zeskrobać to wszystko do żywej tkanki. A Bolo miął nie tylko rozciętą skóre ale też dziure w mięśniach taką że cały palec wchodzi co też by było trzeba czyścić.. Szukanie tych odłamków to jak igły w stogu siana... Z resztą i tak nie do zrobienia bo pies dopiero wybudzony z narkozy więc nie można mu od razu podać następnej.. Zdjęcia w innej płaszczyżnie też nie wchodzą w grę z tago samego powodu ( tak wygiąć łapę można tylko po znieczuleniu ogólnym).
W związku z powyższym leczymy go na otwartej ranie... Dwa razy dziennie lejemy mu pod skóre balsam szostakowskiego.. Wiąze się to z odmaczaniem tej rany bo skóra nie może się przykleić do mięśni. To i wygląda i ,,robi się'' nieprzyjemnie. On ma tam kieszeń w którą cała strzykawka wchodzi. Czekamy aż się zaczną mięśnie goić. Przez rozchodzącą się skórę cały czas widać mięśnie. Pies osowiały w koszulce chodzi i kołnieżu. I tak całe szczęście że sobie daje czyścić tą rane (mamy taki sposób: moja mama siedzi przed psem i trzyma miskę z chrupkami długo w nich miesza w końcu losuje jedną i daje psu- Bolo jak zahipnotyzowany to ogląda i zajada się chrupeczkami. A ja mu zdzieram żywą tkanke żeby się tam żaden ropień nie zrobił. Działa!)
Rodzi się pytanie: jak można rozkroić psa i zostawić? Wiedząc że go potem już zszyć w zasadzie nie można? Jak ktoś kto ma tak mało doświadczenia może pełnić nocny dyżur?
Mam pytanie do wszystkich Łodzian: czy znacie jakąś całodobówke do której macie zaufanie? Bo ja już nie wiem gdzie jechać jak coś się dzieje...
I jeszcze jedna sprawa: cały czas walcze z moimi psami żeby nie robiły nowych ,, wyjść'' na ulice. Tam jest nowa siatka ale one ją wyciągają i gryzą. Nie stać mnie teraz na założenie tam betonowego płotu... Mam pytanie: czy ktoś z Was( Łodzian?) nie zmienia może ogrodzenia i nie ma go taniej sprzedać. Potrzebuje sztywne, metalowe ogrodzenie, czasem się takie spotyka na jakiś posesjach. Albo skąd takie wziąść? Może ktoś ma jakiś pomysł?
Dziękuje za każdą podpowieć. Gdyby nie ta siatka Bolo by nie wyszedł i nic by się nie stało...
Kot zdrowieje. Bolko na lekach.
Ostatnio edytowano N lut 10, 2008 18:11 przez Tusia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Tusia » So lut 09, 2008 22:16

Od tego wydarzenia minęły już ponad dwa tygodnie. Mój kiciuś już ma zdjęte szwy i nic mu nie dolega :D Bolo niestety cały czas w domu, na antybiotyku w koszulce i kołnierzu...
Mulinko lecznica do której pojechałam to LANCET na ul Stary Rynek i tam mnie przyjął Piotr Burczyk :evil: Ja nie twierdze że wszyscy lekarze tam są żli ( zrobili tam kompleksowe badania mojego umierającego borzoja Berdysz ale inny lekarz mnie wtedy przyjmowaqł).Być może ten ma za mało doświadczenia... Nie wiem. ale fakt faktem... Na szczęście potem pojechałam do Sfory ma ul Stefana gdzie już od jakiegoś czasu lecze swój zwierzyniec :D :D :D I tu podziękowania dla całego zespołu lekarzy :D
A Bolo czuje się dobrze, dzielnie znosi leczenie i bardzo by już chciał szczekać na podwórku....
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Aniak » N lut 10, 2008 21:31

To mnie zszokowałaś i to bardzo mocno.
Ja z tej kliniki zawsze byłam bardzo zadowolona, a korzystam z ich usług jak jeszcze klinika mieściła się na ul. Marysińskiej.
Była tam miła i kompetentna obsługa , dobra i trafna diagnostyka i walczyło sie tam o życie do końca.
Pewnie to jakiś nowy lekarz , bo jego nazwisko mi nic nie mówi.
Do tej pory mówiłam, ze owszem jest tam drogo, ale warto było , bo miałam psiaki zaopatrzone i zdiagnozowane na miejscu, nie musiałam jeździć od sasa do lasa i gdzie indziej robić takie badania jak usg, RTG krew itp.
Jestem w szoku. Moim zdaniem powinnaś dla dobra innych przyszłych pacjentów uprzedzić szefa dr. Kołodziejczaka. Ja bym tak zrobiła.
gg 1268938
Avatar użytkownika
Aniak

2
 
Posty: 109
Dołączył(a): Pn lut 05, 2007 12:11
Lokalizacja: Brzeziny

Postprzez ruru » N lut 10, 2008 22:19

To jakiś horror :x
Tusiu, dobrze, że ostrzegasz
Ja nigdy się nie zawiodłam na Asie, na Składowej, zawsze było profesjonalnie i zawsze się udało, więc jakby, odpukać coś, pędzę tam i mam zaufanie, że będzie zrobione jak należy, tyle że nie jest tanio :? ...
Obrazek
Avatar użytkownika
ruru

3
 
Posty: 233
Dołączył(a): Wt lis 13, 2007 11:51
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Pn lut 11, 2008 16:03

No niestety stało się jak się stało. Ja wiem że nawet dobry lekarz czasem postawi złą diagnoze. Bywa. Ale w tym wypadku lekarz otworzył rane, zobaczył że są jakieś odłamki kostne ( tak twierdzi bo inni lekarze tego nie potwierdzili, nic nic nie wyjęto i nic się nie papsze więc najprawdopodobnie tam nic nie było :shock: ) i psa poprostu zostawił... Jeśli nie jest w stanie przeprowadzać takiego zabiegu to nie powinien zostawać na nocnym dyżurze....
Plusem tej lecznicy jest faktycznie to że zrobią tam wszystkie badania na miejscu. Aniaczku masz racje- poinformuje ,,szefa'' o całej sytuacji. Oczywiście nie jest łatwo takie sprawy załatwiać osobiście więc maila wyśle im chyba. Tak mnie też najwygodniej będzie. Ja się na tym nie znam, nie jestem specjalistą. Może jakiś weterynarz mógłby się wypowiedzieć na ten temat. Z góry dziękuje.
Ruru dziękuje za informacje :D
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez mulinka » Pn lut 11, 2008 23:21

Tusia napisał(a):I jeszcze jedna sprawa: cały czas walcze z moimi psami żeby nie robiły nowych ,, wyjść'' na ulice. Tam jest nowa siatka ale one ją wyciągają i gryzą. Nie stać mnie teraz na założenie tam betonowego płotu... Mam pytanie: czy ktoś z Was( Łodzian?) nie zmienia może ogrodzenia i nie ma go taniej sprzedać. Potrzebuje sztywne, metalowe ogrodzenie, czasem się takie spotyka na jakiś posesjach. Albo skąd takie wziąść? Może ktoś ma jakiś pomysł?
Dziękuje za każdą podpowieć. Gdyby nie ta siatka Bolo by nie wyszedł i nic by się nie stało...

Tusiu może załóż o tym osobny wątek, może akurat ktoś będzie mógł pomóc
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Wt lut 12, 2008 12:49

Dziękuje Mulinko-mądra głowa z Ciebie!!!! :D
A'propos Bolka Lolka mojego kochanego. Śpiesze donieśc że wszystko u nas gra :D Pies na szczęście dochodzi do siebie. Już mu ta ,,kieszeń'' w mięśniach zarasta- wcześniej w tą dziure wchodziła cała strzykawka z balsamem szostakowskiego a teraz już prawie nie ma gdzie lac :D Tylko dziura w skórze nam została ale weterynarze mówią że jest ok i na bank samo się zrośnie mimo że skóra się nie schodzi (tzn jest ubytek jakieś 2 na 5 cm :roll: ). Wygląda pięknie bo chodzi w trzech koszulkach na zmiane zajebiście zielonej, czerwonej lub pomarańczowej. A na każdej kolorowa naszywka z pokemonem :wink: I abażur na głowie :wink: Będą zdjęcia...Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez mulinka » Wt lut 12, 2008 23:58

dzielny Bolek :) to czekamy na zdjęcia Bolka w jaskrawo zielonej, czerwonej lub pomarańczowej koszulce ;)
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź

Postprzez sukkubi » Pt sie 22, 2008 10:37

jeśli chodzi o ASA zawiodłam się na lecznicy usytuowanej na Teofilowie w domkach prze Rojnej (nie pamiętam dokładnie ulicy) - mimo licznych wizyt kontrolnych nie zdiagnozowali poprawnie ropomacicza u naszej suni i leczyli ją na coś o podobnych objawach. Gdy wreszcie zorientowali się, co jej dolega było za późno na operację, do czego przyznali się już po jej przeprowadzeniu. wiki miała prawie 11 lat, długo po operacji męczyła się, woziliśmy ją na kroplówki, wciąż ją coś bolało, wreszcie umarła...niemal do końca weterynarz przekonywał nas, że tak ma być i jej się poprawi...

Z drugiej strony w ASIE na Retkini odratowali kota mojej przyjaciółki, który postanowił zabawić się w batmana z 5 piętra, i opiekowali się nim i jej drugim kotem bardzo dobrze, więc może nie tyle zawiodłam się na samej lecznicy co na jej pracowniku...
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
Avatar użytkownika
sukkubi

Członek Fundacji
 
Posty: 856
Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » So sie 23, 2008 21:48

Ja natomiast polecam lecznicę Sfora na ul Stefana (od Zgierskiej). Bardzo profesjonalna obsługa i mili lekarze. :D Tam mi Bolka do końca wyleczyli a od tego czasu wiele innych zwierząt tam leczyłam i wszystko ok :D
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez jarek13 » Cz sie 28, 2008 21:29

Skoro lekarze sa niekompetentni, to dlaczego nie ma być też partaczy weterynarzy?
jarek13
 

Postprzez gajesia » Pt sie 29, 2008 19:05

sukkubi napisał(a):jeśli chodzi o ASA zawiodłam się na lecznicy usytuowanej na Teofilowie w domkach prze Rojnej (nie pamiętam dokładnie ulicy)..

To na Teofilowie jest As?
W którym dokładnie miejscu?
Avatar użytkownika
gajesia

2
 
Posty: 90
Dołączył(a): Cz maja 10, 2007 21:55


Powrót do Wszystko o wszystkim

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości