FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Koty do adopcji -> Niezwykłe kocie istoty dla niezwykłych ludzi Schronisko Łódź


Tu znajdują się wszystkie mruczące futrzaki, które potzrebują pomocy i nowego domu.

Moderatorzy: katya, nata


Niezwykłe kocie istoty dla niezwykłych ludzi Schronisko Łódź

Postprzez ruru » Wt maja 27, 2008 10:18

Natalia - historia pewnej przyjaźni
pisiokot napisał(a):Przez kilka ostatnich tygodni ze wzruszeniem obserwowałyśmy narodziny i rozkwit zupełnie wyjątkowej przyjaźni pomiędzy dwiema schroniskowymi koteczkami "po przejściach". Dobre relacje między kotami w schronisku nie są czymś nadzwyczajnym - koty śpią i odpoczywają obok siebie, jedzą obok siebie, siedzą pupka w pupkę przygladając się z uwagą każdemu, kto wchodzi do kociarni... Jednak Kelly i Natalię połączyła więź zupełnie wyjątkowa.

Kelly trafiła w marcu do szpitalnego boksu nie po raz pierwszy. Po raz kolejny w okresie ostatniego pół roku kicia nie chciała jeść, słabła, chudła, marniała... Wyniki badań nie wskazywały na żadną chorobę. Dla znających warunki schroniskowego bytowania i stan psychiki przebywających tam kotów było jasne, że przyczyną takich nagłych pogorszeń jest stres spowodowany życiem w zbyt licznej grupie kotów o różnych charakterach, a przede wszystkim tęsknota za swoim człowiekiem, domem, brak poczucia bezpieczeństwa, brak wiary w to, że to się zmieni...
Kelly w szpitalikowym małym boksie, mając namiastkę swojego miejsca, względny spokój, posłanko i miseczki tylko dla siebie albo dzielone z jednym współtowarzyszem, podleczona, po jakimś czasie wracała do psychicznej, a tym samym fizycznej względnej równowagi.
Gdy opiekunowie odnosili wrażenie, że jest lepiej, Kelly przenoszono na ogólny boks, a tam niestety niebawem objawy depresji wracały... Ostatnim razem Kelly trafiła do szpitalika w marcu. Jej stan był bardzo zły - koteczka nie jadła, słabła, była odwodniona, straszliwie schudła. Efektem długiej antybiotykoterapii była grzybica, która spowodowała wyłysienie trzech czwartych jej mizernego ciałka. Z dnia na dzień było coraz gorzej, schroniskowa weterynarz obawiała się, że już nie potrafi jej pomóc, że ten pobyt w szpitaliku to już ostatni, że dni Kelly są policzone... :(
Gdy trzeba zwolnić pojedynczą klatkę dla innego potrzebującego Kelly trafiła do wspólnego boksu z Natalią - i tak los połaczył te dwie schroniskowe bidy. Dziewczyny od początku bardzo się polubiły - jadły z jednej miski, zawsze spały przytulone do siebie w jednym koszyku, mimo że miały do dyspozycji dwa posłanka... Ilekroć zaglądało się do ich boksu zawsze były obok siebie, w tym przytulaniu i bliskości znajdując wsparcie i dodając sobie otuchy...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Natalia, sama niepełnosprawna, była tą "opiekującą się", czułą, serdeczną przyjaciółką, a Kelly z wdzięcznością przyjmowała te objawy przyjaźni i wsparcia. Natalia przytulała się, ocierała swoją główkę o główkę Kelly, wylizywała ten wyłysiały koci szkielecik jakim Kelly przez ostatnie tygodnie się stała...
Z tygodnia na tydzień było widać, że koteczki są coraz bardziej do siebie przywiązane; nie można było oderwać wzroku od tych dwóch biedulinek, które stały sie tak nierozłączne.
Wczoraj Kelly pojechała do swojego wymarzonego domu, do Poznania, gdzie czekano na nią od trzech tygodni. W opinii pracowników i wolontariuszy to Natalia uratowała Kelly przed całkowitym załamaniem, dodała jej sił swoją nieustającą, bezinteresowną serdecznością, sprawiła, że Kelly w dosyć dobrym stanie doczekała wyjazdu do swojego domu.

Natalia - wyjątkowy, skromny, koci przyjaciel.

Teraz w pustym boksie została sama - smutny, samotny kłębuszek zwinięty na wspólnym do niedawna posłanku. Kto teraz uratuje tego cichego, kociego bohatera ?...
Pani weterynarz szykując Kelly do wyjazdu powiedziała :"Natalia tego chyba nie przeżyje... :( Powinna jak najszybciej znaleźć się w swoim domu..."
Ale kto będzie chciał otworzyć serce dla zwykłej buraski, w dodatku z problemem neurologicznym, który powoduje, że koteczka chodzi zataczając się, czasem upadnie... Ale zaraz wstaje, podnosi się na nogi i idzie dalej - dzielna, kochana kicia z serce większym niż ona sama.
Natalia jest młodziutka - ma około roku, jest zdrowa (bez zrobienia badań nie można tego potwierdzić na 100%, ale na oko nic jej nie jest.) Jedyne, co jej dolega, to trochę grzyba na ogonku, pewnie w "spadku" po Kelly, dostaje na to Felisvaca.
Koteczka mimo swojej niepełnosprawnosci jest samodzielna, kuwetkowa, z apetytem je. Lubi się bawić - przecież to jeszcze młode stworzonko - ale tak rzadko ma ku temu okazję...
Nie wiemy, co jest przyczyną tego urazu - może wypadła z okna, może ktoś ją kopnął, może coś innego... Mimo swoich przeżyć, o których nam nie opowie i swojego stanu ma w sobie wielką ufność do ludzi, wielką wolę i radość życia. Zwykły bury kot, od którego można się uczyć trudnej sztuki życia i przyjmowania z wdzięcznością dobrych chwil, które zsyła los, bez utyskiwania na te złe...

Nataleczko, pokaż się światu, może ktoś...


Obrazek

Obrazek

Obrazek


Bannerek Natalki, prowadzący do jej wątku na miau:
Obrazek

Kod: Zaznacz cały
[URL=http://tiny.pl/nbp2][IMG]http://images27.fotosik.pl/219/523821a03bbb3de6.jpg[/IMG][/URL]


MARCELINA I MILUŚ- FUTERKA PEŁNE MIŁOŚCI
pisiokot napisał(a):Miluś i Marcelina - kolejne biedy, które w domu dojdą do siebie migiem, tutaj - wiadomo... :( odchuchane w domu tymczasowym znalazłyby domy stałe szybko, bo to koty młode, proludzkie, kochane...
Marcelinka ma infekcję dróg odechowych, Miluś też i w dodatku paskudne zapalenie spojówki jednego oczka. Oba koty to miziaki-przytulaki, tęsknią za człowiekiem tak niewyobrażalnie, za dotykiem, nawet spojrzeniem... :(
Myślę, że te koty uleczyłaby sama obecność człowieka... słowo daję.
I przychodzi ten wytęskniony człowiek-zbawca, pogłaszcze, przytuli, ukocha, powie coś w stylu, że "wszystko będzie dobrze" i odchodzi... :cry:
Wchodząc do schroniska zamieniam serce w kamień, bo inaczej nie dałoby się wytrzymać takiej dawki kociego nieszczęścia, bólu i ogromnej tęsknoty, ale nawet kamień wobec tych oczu kruszeje :crying:

Marcelinka:
Koteczka ma ok. trzech lat, drobniutka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Miluś, młody kocurek przywieziony po wypadku, ma lekkie zmiany neurologiczne, prawie niewidoczne (lekko niepewnie chodzi).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Bannerek Milusia i MArcelinki prowadzący do głównego wątku na miau:
Obrazek

Kod: Zaznacz cały
[URL=http://tiny.pl/n2c8][IMG]http://images29.fotosik.pl/215/5c84d401d26417eb.jpg[/IMG][/URL]
Obrazek
Avatar użytkownika
ruru

3
 
Posty: 233
Dołączył(a): Wt lis 13, 2007 11:51
Lokalizacja: Łódź

Postprzez ruru » Śr maja 28, 2008 20:20

Sis napisał(a):Marmurek czyli Miluś

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


CoolCaty napisał(a):Byłam dziś w schronisku. Jak dla mnie Marcelina wygląda bardzo źle, dużo gorzej niż w niedzielę. Jeszcze je....
Obrazek
Avatar użytkownika
ruru

3
 
Posty: 233
Dołączył(a): Wt lis 13, 2007 11:51
Lokalizacja: Łódź

Postprzez ruru » So maja 31, 2008 17:13

pisiokot napisał(a):Wypuściliśmy dziś Natalię na spacer :D Koteczka była wniebowzięta, marszerowała z zapałem, oglądała wszystko, co napotkała po drodze. Baaardzo jej się nudzi w malutkim szpitalikowym boksie - przecież to jest w sumie zdrowy kot, a musi spędzać kolejny miesiąc w takiej klitce :( Spacer był ważniejszy niż mizianki i przytulanki, wędrując po kociarni w oczach miała jedno wielkie zafascynowane 8O 8O 8O .

http://pl.youtube.com/watch?v=uWFDGnNF4Qs
Obrazek
Avatar użytkownika
ruru

3
 
Posty: 233
Dołączył(a): Wt lis 13, 2007 11:51
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Pn cze 02, 2008 15:32

O Bogini! Jakie bidy..... :cry: :cry: :cry:
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Sis » Pn cze 02, 2008 22:49

Natalce szykuje się dom w sobotę :)
Marcelinka jest w dt, ma źle zrośnięta zuchwę, otwiera pyszczek na pół cm, jeszcze nie wiemy, czy da się zrehabilitować tak zastarzały uraz, ze stawami trudna sprawa...
Miluś - milusiński kocio nadal czeka. Kot - przytulanka, nie schodziłby z kolan. Próbujemy podawać mu leki na rozszerzenie naczyń krwionośnych, może objawy neurologiczne cofną się całkiem albo częściowo. Milus jest jednym z najmilszych kotów na kociarni...
Obrazek
Sis

2
 
Posty: 69
Dołączył(a): So paź 13, 2007 18:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez klaudia1995 » Wt cze 03, 2008 12:26

Gdy czytałam o Kelly i o natalce to po prostu płakałam.
A co z domem dla Natlki?
Avatar użytkownika
klaudia1995

2
 
Posty: 167
Dołączył(a): Pt cze 08, 2007 20:20

Postprzez Sis » Wt cze 03, 2008 14:25

Natalka jedzie do swojego domu w sobotę. Dom doświadczony kocio, znalazł się przez forum miau :)
Obrazek
Sis

2
 
Posty: 69
Dołączył(a): So paź 13, 2007 18:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Sis » N cze 08, 2008 01:06

i Natalcia pojechała razem z Colinem.

Zostal Miluś, kot supermiziak, nieschodzący z kolan.

Oto co mówi jedna z wolontariuszek o Milusiu:
"Dziś Krzyś naprawiał boks, w którym mieszka m.in. Miluś, więc Miluś korzystając z towarzystwa dwunoga, który zatrzymał się u niego na dłuższą chwilę - posiedział wujkowi na kolanach, poobcierał się, postrzelał baranki, pogruchał, a że wujo był bardziej zajęty naprawianiem kraty to poszedł na zwiady i wypatrzył mnie. Potem to już mogłabym spokojnie wyjść ze schroniska z koto-broszką na piersi, która by za nic w świecie nie odpadła nawet przy halnym."
Obrazek
Sis

2
 
Posty: 69
Dołączył(a): So paź 13, 2007 18:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez ruru » N cze 08, 2008 23:10

Miluś dziś:
Magija napisał(a):Dzisiaj było sennie, nudno, gorąco
Nawet dokuczanie chłopakom Siusiakom męczyło już po chwili
Mizianie nie męczyło :wink:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
ruru

3
 
Posty: 233
Dołączył(a): Wt lis 13, 2007 11:51
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Koty do adopcji

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości