FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Wszystko o wszystkim -> Niosąc pomoc bezdomnym dzikim kotom...


Tematy nie związane z psiakami, posty z życia codziennego...

Moderatorzy: katya, nata


Niosąc pomoc bezdomnym dzikim kotom...

Postprzez jola » Pn sty 22, 2007 10:32

Opowiem,co mi się przydarzyło wczoraj...
Na moim osiedlu,jak na wielu innych, mieszka kilkanaście dzikich kotów.Od kilku już lat dokarmiam je,to nic nowego wśród nas,większość tak robi.Jesienią ubiegłego roku doszłyśmy z moją sąsiadką i przyjaciółką zarazem,że warto byłoby postawic kotom domek na zimę,od pomysłu do czynu poszło bardzo szybko i po kilku tygodniach przy śmietniku stanęła buda dla kotów,taka z prawdziwego zdarzenia,drewniana,duża,z dachem oklejonym papą,z miejscem jadalnym również pod dachem,wybudował ją mąż przyjaciółki.Jednocześnie okazało się,że sąsiedzi z pobliskich bloków pomyśleli o tym samym,postawili jeszcze dwie budy,nieco mniejsze od naszej.I tak okazało się,że miłośników kotów jest więcej,każdy coś przynosił do jedzenia,kocie życie kwitło...Jedna z pań zajmujących się naszymi podopiecznymi jest na rencie chorobowej,miała czasu najwięcej i faktycznie dwa razy dziennie zaglądała do kociaków,chwała jej za to,my,jak zwykle dotąd zanosiliśmy jedzenie raz dziennie,w zależności od możliwości czasowych i nie tylko.Zauważyłam też,że naszych kotów jest niewiele teraz,widuję co najwyżej trzy zaglądające do "stołówki",nie śpią w budach,podobno przeniosły się gdzieś do kotłowni na zimę.Przejdę wreszcie do sedna problemu:wczoraj wieczorem zostałam zaczepiona przez panią-rencistkę(nota bene to całkiem młoda osoba),która zarzuciła mi,że nie przynoszę jedzenia,nie interesuję się kotami(ona wie,bo wszystko widzi),nie robię nic a przecież się zobowiązałam...Mam olbrzymi niesmak po tej nieprzyjemnej rozmowie a to z tego powodu,że jak idiotka tłumaczyłam jej się,że przecież przychodzę,przynoszę,zaglądam...(dlaczego się tłumaczyłam-nie wiem),nigdy,nikomu do niczego,przynajmniej w tej sprawie się nie zobowiązywałam. Pani jednoznacznie stwierdziła,że kłamię(ona wie lepiej),dostało się też mojej przyjaciółce,która zainteresowana głośną dość wymianą zdań wyszła przed blok,jej też zarzuciła brak opieki.Wróciłam do domu zniesmaczona,przykro mi jest jak cholera,i zastanawiam się,jak żle się może dziać,gdy to,co robimy z chęci niesienia pomocy,przeradza się w nieprzyjemny dla niektórych obowiązek.To tyle na dzisiaj.
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez netti » So sty 27, 2007 10:33

ja troche z innej beczki,ale nie moge się powstrzymac tak się dzis zdenerwowałam.rano sąsiadka zrobiła mi awanturę ,ze moje psy sikają jej na drzwi i wycieraczkę.awantura była taka z prawdziwego zdarzenia,z krzykiem i wygrażaniem pięsciami.niestety sytuacja wygląda tak ,ze pies sąsiadów (któremu załozyłam tu wątek zresztą)pozostawiony całkiem bez opieki koczuje na klatce,zalatwia się tam,ale jak juz pisałam ,poniewaz jego panstwo mają problem z alkoholem to im nikt uwagi nie zwróci.tak samo jak na zasikaną przez tego ,,pana,,klatkę i wymazane i zniszczone przez jego syna drzwi i sciany.był czas kiedy miałam Karotkę ,ktorej zdarzało sie nieszczęscie na klatce i wszyscy widzieli ,ze schodziłam zawsze ze szmatą,teraz tez pilnuję i gdy cos sie przytrafi to zaraz sprzątam.dlaczego jest tak,ze ludzie tolerują pijanstwo i wandalizm,a wyżywają sie na ludziach ,którzy pomagają zwierzętom??jesli ktos robi cos odbiegającego od normy,karmi np koty bezdomne,albo leczy chore psy,to traktowany jak człowiek chory umysłowo??bo traci własne pieniądze na jakies kundle lub koty ,które warte są tylko tego aby w nie rzucic kamieniem lub utopic?dlaczego tak mało w ludziach wrazliwosci i wspólodczuwania??strasznie mi przykro ,bo to z czego powinnismy byc dumni,czyli działanie na rzecz bezdomnych i skrzywdzonych zwierząt ,nie powinno byc odbierane jak zachowania wariatek,które zamiast zając się czyms pożytecznym ,,zbieraja jakies kundle i inne zarazy ,pchły sprowadzają do klatki i nie dają innym życ w spokoju,,. :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
Avatar użytkownika
netti

5
 
Posty: 1060
Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 12:55
Lokalizacja: Łódz

Postprzez nata » So sty 27, 2007 10:43

taaaaaa... netti, witaj w klubie psycholek z sąsiedztwa
Avatar użytkownika
nata

Członek Fundacji
 
Posty: 1554
Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13

Postprzez moriaaa » So sty 27, 2007 11:39

Hihihihihih....a u mnie przykleili mi kartkę na drzwiach obkleili klatkę...że odkąd się wprowadziłam, klatka nie może spokojnie żyć;)
Bo moje psy w nocy wyją...hihihih..pewnie z głodu;)
A moja córka ma sen jak miś i żadne wycie jej nie budzi;) Paranoja ;)
Avatar użytkownika
moriaaa

Członek Fundacji
 
Posty: 1945
Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21

Postprzez netti » So sty 27, 2007 11:45

kartkę miałam tez,oprócz tego rzucają kartoflami z okna,wyzywają ze są kupy na trawnikach,a nawet ze gołębie brudzą i zarażają grypą.nawet było ogłoszenie o zakazie dokarmiania ptaków
Avatar użytkownika
netti

5
 
Posty: 1060
Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 12:55
Lokalizacja: Łódz

Postprzez moriaaa » So sty 27, 2007 15:16

No mi jescze w twarz nikt nic nie powiedział..raczej listownie ;)
A kartofle też przerabiałam, ale z bloku obok mojej mamy na mnie leciały...bo wyszłam z 4 psami.
Avatar użytkownika
moriaaa

Członek Fundacji
 
Posty: 1945
Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21

Postprzez mulinka » Wt kwi 03, 2007 23:05

a jedna z moich dalszych sąsiadek powiedziała innej sąsiadce, że nie może znieść tego, że sprzątam po psach :roll:
niezłe, co ?
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Wszystko o wszystkim

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości