FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Wychowanie -> O tym jak Tuśka swoje psy gnębiła....


Masz problem ze swoim psiakiem? Na pytania odpowiada profesjonalista

Moderatorzy: katya, nata


O tym jak Tuśka swoje psy gnębiła....

Postprzez Tusia » N sty 18, 2009 14:14

Wielu moich znajomych pyta mnie o rady dotyczące wychowania psa. I często takich udzielam bo jest to moim konikiem. ,,Zapomniany język psów'' Jan Fennell uznałam za najlepsą książkę o psach jaka wpadła mi w ręce. W pełni przyznaję jej rację i po zachowaniu moich psów między sobą widzę że wie kobita co mówi. Jak miałam jednego, dwa psy metody wprowadzałam w życie i było to na prawdę super. Mój mix owczarka niemieckiego Gacek był tak pojętny, że grał ze mną w łapki i chodził po drabinie. Mix owczarka podchalańskiego: Gucio był o wiele bardziej niezależny. Oba zapatrzone we mnie. Miałam dla swoich psów czas i metody wcielałam w życie. Szkoliłam je i uczyłam nowych rzeczy. Gacek pięknie aportował, skakał przez wszelkie przeszkody itp.
Ale psy mojego dzieciństwa odeszły. Następna była Lunka o bardzo silnej osobowości (mix doga?) i Gaja z totalnym ADHD (mix amstaffa). Tu leżałam na całej linni. Szczególnie Gaja była nie do opanowania. I mimo że nigdy nie była agresywna zupełnie nie dawałam sobie z nią rady. Nie jednokrotnie nokaułtowała moich znajomych (bo chciała dać buziaczka :D ).
Gaji już z nami nie ma. Lunka jest już rezydentkom w moim domu. No i liczba psów cały czas się zmnienia. Na wiele rzeczy brak mi czasu. Często jestem w domu późnym wieczorem. Nie mam agresywnych psów więc aż tak bardzo nie zależało mi na wprowadzaniu metod wychowawczych. Część psów jest w domu, część mieszka na podwórku, część w kojcu. To wszystko bardzo utrudnia sprawę. Bo jak ja mam nie przewitać się z Bolkie skoro nie było mnie cały dzień? Czy jest sens czekać aż się uspokoi i przestanie skakać skoro to jest jedyne parę minut jakie mam dla niego? Do tego zawsze mam poczucie że wiele czasu poświęcam obcym psom a tak nie wiele mam go dla swoich...
I od trzech dni postanowiłam być twarda i zacząć w 100% stosować metody poskromienia moich milusińskich :wink:
Będę zdawać relację z naszych postępów i problemów. Mam nadzieję że wszelkie wątpliwości w razie czego rozwieje Monika :wink:

Na razie największe postępy widzę u psów, które są w domu czyli u Lunki i tymczasowiczki Izuni. Przestały tak strasznie wchodzić pod nogi, kręcić się, przeszkadzać. Częściej śpią spokojnie na swoim posłaniu (które w dzień stanowi moje łóżko :oops: bo ja w tedy tam nawet nie siadam, a w nocy ich kocyk). Na kanapę przestałam wpuszczać Izkę, którą moja mama często tam zapraszała. Na łóżko w nocy też im nie wolno wchodzić. Izka nawet jak gdzieś wlezie to bez problemu daje się zestawić (wcześniej zapierała się wszystkimi łapami). Nie głaszczę ich kiedy same przychodzą i są namolne. Lunka stosuje protest i stoi z żalem w oczach nawet do 20 min. W końcu daje za wygraną i idzie do siebie. Pieszczot im nie szczędzę ale tylko wtedy kiedy leżą u siebie i je sama zwołam.
Dodatkowo Iza bardzo się uspokoiła przy misce. Wcześniej podkakiwała, piszczała a po postawieniu jedzonka od razu pochłaniała zawartość. Teraz podjadam im z miski (oczywiście swoje ciastka :lol: ) a Iza nauczyła się (sama!) od Lunki siedzieć spokojnie i czekać. A po postawienie zaczyna, tak jak Lunka czekać na pozwolenie do jedzenia (czyli na hasło: smacznego!). No i Izka chodzi na razie trochę smutna. W końcu ktoś zajął w tym domu pierwsze miejsce i nie jest to ona :roll:
Miałam też problem z Bolkiem (mieszka na zewnątrz) i Darą. Od paru tyg nie chciały jeść. Bolek ma tendencję do zostwiania sobie jedzenia żeby mieć co pilnować. Ale ostanio miał kaszel i chore gardło i martwiłam się że mu to suche przeszkadza. Dolewałam zupek, dokładałam puszeczki i nic...
Dara też jest nie jadkiem. Gorszej karmy nie tknie. Od wczoraj jedzą pięknie :shock: a jak nie zjedzą to michę zabiertam i już :wink: Na razie nie ma co zabierać bo michy puste :D

Zobaczymy jak sprawy potoczą się dalej...
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez alana » N sty 18, 2009 15:06

no to kochana jesteśmy na tym samym etapie wprowadzania metody Jan. Książkę już mam, ale nie wiele rozumie (zaczelam od rozdziału o dominacji, kto czytał wątek mojego Hugo wie dlaczego :) ). Jestem tak zaskoczona tym co tam jest napisane, że w życiu sama bym na to nie wpadła! Żeby nie witać się z własnym psem...toż to barbarzyństwo - to pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy. Dopiero rozpoczęłam lekturę i na pewno duuużo mnie jeszcze zaskoczy. Tak więc Tusia masz już pierwszą wierna fankę :D Przez dwa dni mnie nie bedzie na forum bo jade dzisiaj....do Łodzi :D Waszej pięknej Łodzi :lol: Jakby co Katya ma mój nr. (tak tylko gdyby ktoś miał czas i chęci się spotkać...)
Avatar użytkownika
alana

2
 
Posty: 54
Dołączył(a): Pn gru 08, 2008 21:18
Lokalizacja: Tychy

Postprzez Tusia » N sty 18, 2009 21:43

Alana czytaj od deski do deski. Nic nie kumasz bo zaczęłaś od końca :wink: Ona szczegółowo opisuje skąd się jej ta metoda wzięła. Dlaczego takie wnioski wyciągnęła i jak przełożyła zachowania wilków na psy a z psów na siebie. To nie są suche dane tylko cała jej historia (a więc i historia tej metody).
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez dogthinks » Pn sty 19, 2009 13:45

A ja nie lubię tej książki :/.

Wiem wiem szkół jest wiele,ale bardzo Was proszę nie stosujcie metod w niej zawartych do agresywnych psiaków o nieznanym pochodzeniu - MOŻE BOLEĆ!!!
Pozdrawiam
Monika & Gumisie i Czarnuchy
Avatar użytkownika
dogthinks

1
 
Posty: 27
Dołączył(a): Pt paź 24, 2008 22:37
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Pn sty 19, 2009 22:41

Kurcze, ale jej metody i Twoje są w większości (jeśli nie we wszystkich) pukntach takie same... Czym się różni to jak parcujesz ze swoim psem od jej metod? Bo zapewne coś jest :wink:
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez dogthinks » Wt sty 20, 2009 00:32

Qrna!!! Właśnie zdałam sobie sprawę,że zaczęłam swój sprzeciw zbyt szybko nie zadając najpierw masy pytań pomocniczych :oops: :oops: :oops: .

A oto podstawowe pytanie które powinnam zadać:
Jakie inne książki o szkoleniu i behawiorze wcześniej czytałaś?



Ps: Błagam po raz kolejny nie bierzcie moich postów za atak ani poniżenie czy naśmiewanie.Ja bardzo chętnie wszystko wyjaśnię,ale bardzo słabo mi to idzie na piśmie :oops: :oops: - dlatego proszę o wyrozumiałość.

PsII: Zachęcam wszystkich do tej dyskusji, bo dzięki niej ja też wiele się uczę - w końcu mogę zobaczyć psy Waszymi oczami,a w zamian pokarzę Wam co ja widzę :D. Na pewno jeszcze napiszę co dokładnie zarzucam tej książce, ale dajcie mi chwilkę,bo na razie nie wiem jak to ubrać w słowa,ale chętnie poczytam Wasze spostrzeżenia.
Pozdrawiam
Monika & Gumisie i Czarnuchy
Avatar użytkownika
dogthinks

1
 
Posty: 27
Dołączył(a): Pt paź 24, 2008 22:37
Lokalizacja: Łódź

Postprzez sukkubi » Wt sty 20, 2009 08:14

Jak dla mnie, po przeczytaniu poniższych książek dochodzę do jednego wniosku, własciwie wszyscy to wiedzą ale mało kto pamięta o tym na codzień - wystarczy jeśli spojrzymy zarówno na naszego psa jak i na siebie przez pryzmat zwierzęcia - inaczej nie zrozumie się psa i nie zauważ swojego irracjonalnego zachowania wobec niego...ja często zapominam...
póki co czytałam:

I tak człowiek trafił na psa - Konrad Lorenz (piękna!)
Zapomniany język psów - J. Fennel
Najpier wytresuj kurczaka - Karen Pryor
Sygnały uspokajające - Turid Rugaas (bomba)
Jak rozmawiać z psem - Kuchlewski Stanisław
Pies i człowiek,jak zgodnie żyć po jednym dachem - Jean Donaldson
400 rad dla miłośników psów" - Manfred Koch-Kostersitz (zgubiłam T_T )
Trudne tematy - Dorota Sumińska

Czekają:
Zapomniany język psów w praktyce Jan Fennell
Tajemnice psiego umysłu Stanley Coren
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
Avatar użytkownika
sukkubi

Członek Fundacji
 
Posty: 856
Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Wt sty 20, 2009 19:44

Ależ Moniko! Ty się tak nie przejmuj :D Masz prawo nie lubić i już. Pytam właśnie dlatego bo być może przyznam Ci rację.
Czytałam sporo książek o szkoleniu (nie będę teraz wymieniać bo schowane gdzieś w szafce...) ale w zasadzie o behawiorze to chyba pierwszą :wink: Pewnie przez podręcznik do tegoż przedmiotu bym nie przebrnęła a ta jest napisana lekko i przyjemnie. Dlatego łatwo mi było tą wiedzę przyswoić.
Podobno ,,Okiem psa'' też jest dobra, ale nie wpadła mi w ręce.
Jak już będziesz wiedziała co Ci się w ,,Zapomnianym języku psów'' nie podoba to pisz, bom ciekawa :D
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez alana » Wt sty 20, 2009 21:26

Chciałam tylko zakomunikować, że wróciłam już z tej Waszej Łodzi, która wykończyła mnie psychicznie i fizycznie i borę się do lektury zarówno książki jak i tegoż (i mojego) tematu na forum :) Nie będę dużo dzisiaj pisała bo nie mam już siły, ale muszę znów zacząć działać bo Hugo wyprowadza mnie z równowagi. Jak czytam posty ludzi, którzy adoptowali Wasze zwierzaki i wychwalają je w niebiosa, głupio mi, ze sama nie potrafię tego powiedzieć o swoim sierściuchu.
Avatar użytkownika
alana

2
 
Posty: 54
Dołączył(a): Pn gru 08, 2008 21:18
Lokalizacja: Tychy

Postprzez Tusia » Wt sty 20, 2009 22:02

Alana! To nie Twoja wina, ani Hugusia :D Wszystko się poukłada i będzie dobrze. On wygląda jak aniołeczek więc jak by się też tak zachowywał to by było nudno :wink:
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Tusia » So sty 31, 2009 18:36

Powiem Wam że po kolejnych dniach stosowania metod wychowawczych zauważyłam:
-po pierwsze przy jedzeniu Izka jest jeszcze bardziej wyciszona, siada i czeka aż pozwolę jej do miski podejść a nawet wtedy robi to spokojnie i nieśmiało (wcześniej próbowała wyrwać mi ją z ręki :wink: )
-po drugie Lunkę mogę odesłaś na miejsce tylko komendą (wcześniej musiałam ją złapać za obrożę, zaprowadzić na posłanie, zmusić bez mała do przyjęcia pozycji leżącej a i tak za chwilę była na nogach). Co prawda często jeszcze się próbuje wyłamać i zsiągnąć dupisko zanim skończę jeść ale spokojnie i konsekwentnie jej każe leżeć
-po trzecie kiedy mówię Lunce że ma iść na podwórko to już nie robi w tył zwrot tylko idzie, choć widzę że niechętnie (wcześniej nie chciała wychodzić wcale i musiałam łapć uciekającą Lunkę i wyprowadzać)
Rezultaty są zadawalające. Wydaje mi się że na spacerach jest też grzeczniejsza, szybciej przychodzi na wołanie (choć i tak jest zawsze wyprowadzana na 15 metrowej lince-po tym jak potrafiła zniknąć na 3 h :oops: albo jak biegała na Brzezińskiej między samochodami :evil: :evil: :evil: )
Za to Bolek jest C U D O W N Y! ! ! !
Szkolenie i kastracja zdziałały cuda! Nie ucieka, jest prawie na każde zawołanie, pięknie chodzi na smyczy :D

Moniko mam do Ciebie takie pytanie. Miałam z Darą taki problem (już nie mam bo jest w nowym domu :D ). Kiedy rano wchodziłam do pracowni (w której ona mieszkała) nie chciała wyjść z budy, udawała że jej nie ma, za nic nie mogłam jej wywołać. W ciągu dnia wielokrotnie to samo robiła z moją mamą. Kiedy wracałam z pracy zawsze już czekała na progu i wszystko grało. Na początku robiłam tak, że wyciągałam ją na siłę (bo musi zrobić siku, zjeść śniadanie itp). Po tym jak zaczęłam przekonywać moje psy że jestem przewodnikiem postanowiłam że jeśli nie chce siku ani jeść to jej sprawa. Nie wołałam jej, nie wyciągałam i nie zostawiałam śniadania. Nie jestem pewa czy i jak zaczęło by to działać bo pojechała do nowego domu. Jak myślisz?

I jeszcze parę słów o socjalizacji szczeniaków. Mars jest już w nowym domu. Na początku warczał na właścicieli, i dwa dni się oswajał. Teraz już wszystko gra ale Marsik boi się obcych. Cóż tu ja zawiniłam :oops: Najwyraźniej maluchy miały za mało kontaktu z obcymi :oops: Teraz nadrabiamy to z resztą maluchów. Princesska i Snickers radzą sobie całkiem dobrze. Twix jest ostatni w stadzie i najbardziej strachliwy. Zabieram maluchy po dwa (Izka + jedno ze szczeniąt) i to dobrze na nie działa. Jutro Princesska i Snickers idą pojedynczo ze mną na smyczy (zobaczymy jak sobie poradzą) ale Twixa wezmę z wójkiem Bolkiem (jest przewodnikiem, da największe oparce maluchowi). Relacja jutro :D W kieszeniach noszę ćwierćplasterki kiełbasy, zatrzymuje się i rozmwiałam z sąsiadami (,,to nowe?" :lol: ) i karmię je kiełbasą. Sąsiedzi też karmią :wink:

Właściele Marsika też z nim pracują (dostali instrukcje)
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Katarzyna Małkowska » N lut 01, 2009 14:44

tak instrukcje dostsliśmy,ale do wprowadzenia ich w zycie jeszcze dłuuuga droga :shock: Poza tym nie nadążam za tokiem rozumowania tego psiaka,raz jest do rany przyłóż a raz cos mu sie w tej pięknej główce uroi i koniec.Teraz leży sobie grzecznie przy mojej nodze w sypialni i odpoczywa...A teraz pocieszenie dla Alany-nie martw się ,ze ten Twój Hugo taki nieznośny...Marsik tez na mnie warczał na początku i wogóle było jakoś dziwnie.Teraz jest grzeczny-poza tymi małymi wybrykami.Moze Twój piesek potrzebuje trochę więcej pracy i poświęcenia,ale na pewno będzie ok.Będziesz miała pociechę z niego!Na pewno!Nie poddawaj się i głowa do góry :D :D :D
Katarzyna Małkowska

1
 
Posty: 31
Dołączył(a): N sty 25, 2009 12:50


Powrót do Wychowanie

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości