Ale psy mojego dzieciństwa odeszły. Następna była Lunka o bardzo silnej osobowości (mix doga?) i Gaja z totalnym ADHD (mix amstaffa). Tu leżałam na całej linni. Szczególnie Gaja była nie do opanowania. I mimo że nigdy nie była agresywna zupełnie nie dawałam sobie z nią rady. Nie jednokrotnie nokaułtowała moich znajomych (bo chciała dać buziaczka
Gaji już z nami nie ma. Lunka jest już rezydentkom w moim domu. No i liczba psów cały czas się zmnienia. Na wiele rzeczy brak mi czasu. Często jestem w domu późnym wieczorem. Nie mam agresywnych psów więc aż tak bardzo nie zależało mi na wprowadzaniu metod wychowawczych. Część psów jest w domu, część mieszka na podwórku, część w kojcu. To wszystko bardzo utrudnia sprawę. Bo jak ja mam nie przewitać się z Bolkie skoro nie było mnie cały dzień? Czy jest sens czekać aż się uspokoi i przestanie skakać skoro to jest jedyne parę minut jakie mam dla niego? Do tego zawsze mam poczucie że wiele czasu poświęcam obcym psom a tak nie wiele mam go dla swoich...
I od trzech dni postanowiłam być twarda i zacząć w 100% stosować metody poskromienia moich milusińskich
Będę zdawać relację z naszych postępów i problemów. Mam nadzieję że wszelkie wątpliwości w razie czego rozwieje Monika
Na razie największe postępy widzę u psów, które są w domu czyli u Lunki i tymczasowiczki Izuni. Przestały tak strasznie wchodzić pod nogi, kręcić się, przeszkadzać. Częściej śpią spokojnie na swoim posłaniu (które w dzień stanowi moje łóżko
Dodatkowo Iza bardzo się uspokoiła przy misce. Wcześniej podkakiwała, piszczała a po postawieniu jedzonka od razu pochłaniała zawartość. Teraz podjadam im z miski (oczywiście swoje ciastka
Miałam też problem z Bolkiem (mieszka na zewnątrz) i Darą. Od paru tyg nie chciały jeść. Bolek ma tendencję do zostwiania sobie jedzenia żeby mieć co pilnować. Ale ostanio miał kaszel i chore gardło i martwiłam się że mu to suche przeszkadza. Dolewałam zupek, dokładałam puszeczki i nic...
Dara też jest nie jadkiem. Gorszej karmy nie tknie. Od wczoraj jedzą pięknie
Zobaczymy jak sprawy potoczą się dalej...






















