Zastanawiałam się, gdzie umieścić tę smutną wiadomość...
Skopiowałam ze strony schroniska...
Odeszła nasza Koleżanka, Małgorzata Włodarczyk
...
Małgosi nie można było nie kochać. Gdy tylko przekraczała progi schroniska, wszędzie było słychać jej charakterystyczny śmiech, witały ją w progu wszystkie psy, które mieszkały u niej pod biurkiem. O każdej porze dnia i nocy nie tylko zwierzaki, ale prawie wszyscy mogli liczyć na jej pomoc i dobre słowo. Nigdy nie zapomnimy "kotów puszystych", "złotoustych zajączków" i "mądrych misi"- tak mówiła do bliskich i przyjaciół. Nie było dla Niej spraw nie do załatwienia, problemów nie do rozwiązania, dzięki wrodzonej dyplomacji i urokowi osobistemu potrafiła załagodzić każdy konflikt i rozładować nerwową atmosferę. Wszyscy ludzie byli dla niej równi - zarówno pielęgniarz, jak i dyrektor. Schronisko było jej drugim domem, a współpracownicy jej drugą rodziną, cieszyła się naszymi radościami i dzieliła smutkami. Podobno nie ma ludzi niezastąpionych, ale Małgosi nikt nie zastąpi.




















