pies sąsiadów ,niewielki kundelek,biega całymi dniami bez opieki,wypuszczają go i mają gdzies.pies juz kiedys został potrącony przez samochód,miał uszkodzone biodro,doskwiera mu do tej pory.kilka razy był w schronisku,ale cały czas go odbieraja i sytuacja się powtarza.pies jest agresywny w stosunku do innych psów i małych dzieci.dzis podarł kurtkę mojej córce,i pogryzł moją suczkę.kilkakrotnie zgłaszałam to na policji ,ale konczy sie rozmowa z sąsiadami,pies 2 dni chodzi na smyczy ,i znów wszystko sie powtarza.szkoda mi go,bo niejednokrotnie wyje pos klatką aby go wpuscili do domu,ale robią to jak mają ochotę.goni tez samochody,próbuje schwytac zębami za koło,rowery tez,nie raz został pokopany.ale najgorsze jest to ze jak sąsiedzi gdzies wychodza to on zostaje pod drzwiami ,nawet kilka dni,bez jedzenia i picia.jamu dawałam karmę ,ale on mimo wszystko chyba tęskni i nie chce ruszyc jedzenia,piszczy pod drzwiami i czeka az go wpuszczą.proponowałam juz nie raz pomoc,ale ani nie chcą go oddac(bo syn go kocha)ani wykastrowac-wet juz zgodził sie to zrobic za darmo -tez nie,a pies biega i zapładnia.sąsiad stale pod wpływem alkoholu juz mi zagroził ze mam sie nie interesowac jego psem...trudno cos zrobic w takiej sytuacji ,bo kazdy ma w nosie i tylko krzyk jak pies pogryzie ,albo podrze ubranie,ale juz słyszałam ,ze ludzie mówią ze go otrują.szkoda psa,zachowuje sie tak tylko na dworzu,w domu jest spokojny i grzeczny.sytuacja beznadziejna???
ciotki ,do roboty
