przez nata » Pn lip 27, 2009 14:01
pilnie poszukujemy osób, które zajmą się malutkimi kociaczkami w wieku ok. 10 tygodni. są to prawdopodobnie koty wyrzucone, bądź straciły matkę. mieszkają na terenie łódzkiego osiedla w ogródku. do tej pory nie rozchodziły się, teraz jednak zaczynają chodzić między samochodami. lada dzień zdarzy się tragedia...
kociaki są trzy, dwa bure i jeden czarny. są naprawdę maleńkie i bardzo ze sobą związane. całymi dniami ganiają się w ogródku albo śpią przytulone jeden do drugiego. postaram się zrobić im zdjęcia, jednak nie jest to proste, bo teren jest idealny do zabawy w chowanego pod różnymi krzaczkami i iglakami. są jeszcze płochliwe, ale w ich wieku to kwestia 2-3 tygodni zanim staną się "domowe".
jeśli znajdzie się dla nich dom tymczasowy (bądź domy), zostaną zaszczepione i poddane wszelkim niezbędnym zabiegom weterynaryjnych. ponadto, pokryjemy koszty leczenia oraz utrzymania do momentu znalezienia domów stałych.
gwarantujemy również z niczym nie porównywalną satysfakcję z oswojenia i uratowania życia małych dzikusków
kontakt w tej sprawie:
602 457 408 lub 668 178 869
natalia@niechcianeizapomniane.org
gg 435234
-

nata

-
- Posty: 1554
- Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13
przez Ewelajna ;-) » Wt lip 28, 2009 10:39
Nasz "dzikusek" Bazyli oswoił się w przeciągu kilku dni. Dzięki Natko za to małe czarne cudo  Nawet miło się zasypia z takim mruczkiem obok.
Z jednym z moich psów już chodzi luzem, bawią się, albo nie zwracają na siebie uwagi, a czasem to kociak go sam zaczepia, a przecież na początku myślałam, że może być kiepsko, bo Blacki warczał, szczekał i ciągle się oblizywał, jakby chciał go zjeść. Daisy jak mam go na rękach merda ogonem, puścić go z nią, jeszcze się boję, choć to pies, który nie wykazuje cienia agresji.
Jestem już pewna, że mały Zyluś u nas zostanie. Jakby była potrzebna klatka to mogę ją zwrócić (jeżeli nie uda się wziąć jednego z tych kociaków), bo i tak śpi ze mną na poduszce, a w dzień na fotelu  Blacki z nim chodzi, a Daisy prawie nie wchodzi na górę, więc wystarczy, że zamknę pokój.
Zapytam mamę czy jest możliwość wzięcia drugiego kotka, choć na DT.
Nic nie obiecuję, ale spróbuję. Myślę, że chyba małe i tak zostaną rozdzielone? Czy może szukacie jednej osoby na całą trójeczkę?
Obawiam się tylko, że jeżeli byłaby taka możliwość to chyba za kilka dni, chyba, że część dnia siedziałby w klatce, dostałaby tam jeść i zabawki, bo akurat ja ten tydzień pracuję i nie ma mnie w domku od 12 do 23, brat też kursuje,raz jest, raz go nie ma, a mama pracuje i zazwyczaj wraca też koło 18. No, ale w międzyczasie jest zawsze ktoś w domu, bo trzeba z pieskami wyjść na spacer i dać im i kociakowi jeść. Więc mimo wszystko nie jest tak, żeby nikogo cały dzień nie było. Od przyszłego tygodnia z kolei, ja już będę w domku i jak coś będę się wymieniać z bratem. No, ale najpierw chcę się dowiedzieć czy można kociaki rozdzielić a przede wszystkim muszę pogadać z mamą czy się zgodzi na czwartego zwierzaka w domu
Grunt, że guz Blackusia po jadzie z tarantuli zmniejszył się na tyle, że jest prawie niewyczuwalny, zwłaszcza, że to raczej miejsce nieoperacyjne, bo w okolicy tętnicy szyjnej. Teraz tylko jedziemy na kontrolę w czwartek i usg i zobaczymy co dalej. Póki nie będzie rósł chyba się już nie będzie go ruszać, bo jakby tak wstrzyknąć ten jad w nieodpowiednie miejsce to mogłoby być niewesoło... delikatnie mówiąc...
Jak już będę coś wiedziała odnośnie kotka to dam znać.
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Ewelajna ;-) » Wt lip 28, 2009 10:41
A co do pozostałych chętnych, potwierdzam słowa Natki - satysfakcja gwarantowana  Taka mała istotka, a tak wiele radości 
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez nata » Wt lip 28, 2009 12:13
kociaki na pewno będą w końcu rozdzielone. ja dla ich wspólnego dobra najchętniej wyłapałabym je wszystkie za jednym zamachem - żeby za sobą nie tęskniły i szybciej się oswoiły. więc oczywiście szczytem moich marzeń jest opcja 3 koty/1 dom, choć nie sądzę żeby to było realne... więc nastawiam się też na pojedynczą łapankę.
aha - wiesz że one są prawie dwa razy większe niż Zyluś? (btw boskie zdrobnienie  )
-

nata

-
- Posty: 1554
- Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13
przez Danusia B » Wt lip 28, 2009 16:24
Bywają takie przypadki że Ktoś tzn.Moja córka bierze trzy kociaki naraz :jeden bida po wypadku drugi mały znaleziony trzeci wyrzucony!biszkopcika po wypadku i operacji zatrzymała w swoim domku(będzie braciszkiem Myszki adoptowanej 3 miesiące temu dwie dziewczynki zamieszkały od wczoraj u przyjaciół córki Wszystkie trafiły w odpowiedzialne ręce  Wczoraj Myszka prychała na mniejszego braciszka Filipka ale dzisiaj zostały same i w czasie wizyty w godzinach pracy w domku miziały się po pyszczkach i to co robił Filip robiła Myszka i odwrotnie!!!  Jesteśmy z mężem zaproszeni na kolację i będziemy robić IM fotki jak się nauczę wrzucać tutaj zdjęcia to Wam pokażę Te Nasze "GWIAZDKI"Mój jamnik Amadeuszek niestety ale kotka chyba nigdy nie zaakcaptuje? 
-
Danusia B

-
- Posty: 42
- Dołączył(a): Pt cze 26, 2009 16:48
- Lokalizacja: katowice
przez Ewelajna ;-) » Śr lip 29, 2009 09:53
Hmmm... większe... no teraz już wiem  A myślisz, że to mógłby być jakiś problem?Chyba takie małe koty mogą się do siebie przyzwyczaić i sobie nie zrobią krzywdy?
Wczoraj pogadałam z mamą wieczorem,bo dopiero wtedy był czas, ale jeszcze decyzja nie została podjęta. Intuicyjnie mogę powiedzieć, że są duże szanse  Mama się tylko zastanawia czy na pewno poradzimy sobie finansowo z 4 zwierzakami, bo wychodzi z założenia, że jak już weźmiemy to raczej nie oddamy.
Drugą kwestią jest płeć... lepiej, żeby był to chłopiec. Nie wiem czy jest w tym racja. Jak coś to można to jeszcze przedyskutować. Póki co potrzebuje jeszcze dzień-dwa...
Jeżeli znalazłaby się jedna osoba, która weźmie całą trójkę, to oczywiście dla dobra kotków zrezygnujemy.
PS. Pani Danusiu - super! Widzę, że rodzinka kochająca zwierzaki. A co do Amadeusza... no trudno. Nie każdy pies jest w stanie zaakceptować kota. Tak to już bywa czy tego chcemy, czy nie, nasze zwierzaki mają swoje charakterki, upodobania a czasem jakieś swoje "widzi mi sie"  Ale na szczęście dobry człowiek kocha zwierzaka bezwarunkowo, takiego jakim jest.
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Ewelajna ;-) » Cz lip 30, 2009 10:02
To niedobrze, że nikt się więcej nie odezwał. ;/
Ja też jeszcze nic nie mogę powiedzieć ;(
Grunt, że sytuacja z psami jest ok, bo wczoraj Zyluś był puszczony luzem z Daisy (pod moją nieobecność, bo mama wie, że ja jestem taką panikarą żebym te zwierzaki izolowała w nieskończoność, ze strachu). Daisy merda do niego ogonkiem, a później zachowuje się jakby go nie widziała. Psy, więc nie są przeszkodą. Gorzej z tą kasą. No nic, muszę poczekać na decyzje "z góry" 
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Ewelajna ;-) » So sie 08, 2009 10:46
Zaczęłam troszkę cisnąć decyzyjną stronę domu. Jedna osoba z dwóch jest 'za", druga chce się jeszcze zastanowić. Powiedziałam, że mają czas do jutra, bo nie ma sensu zwlekać, albo w jedną, albo w drugą stronę. Widzę też, że nikt tu nie napisał. Niedobrze... ;/
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Ewelajna ;-) » N sie 09, 2009 22:26
Natka, decyzja w końcu została podjęta  Możemy wziąć kociaka.
Najlepiej jak byłaby to dziewczynka, ale jak trafi się chłopak to też może być. Mam nadzieję, że koty się dogadają i psy, tak jak zaakceptowały pierwszego kociaka, tak i zaakceptują drugiego. Jeżeli wszystko będzie ok to zostanie u nas na stałe.
Hehe, "góra" prosiła, żeby jeżeli to możliwe, nie był to ten czarny  Dla odmiany  Jak się nie da to z nimi pogadam czy może jednak być drugi czarnuszek.
To już się jakoś prywatnie zgadamy co i jak.
Sorrki, że tak długo czekałaś 
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Ewelajna ;-) » Śr sie 26, 2009 10:16
No i jest od wczoraj u nas mała, czarna Nelly.
Nie wiem czy ktoś zagląda na ten wątek, ale wierzę, że jeszcze te kociaki da się oswoić, ale czym szybciej, tym lepiej.
Póki co widać, że mała jest wystraszona, mam nadzieję, że czas pomoże się je przekonać, że nikt tu nie ma zamiaru jej robić żadnej krzywdy.
W końcu zjadła pierwszy posiłek... ale generalnie się nie rusza, tylko ciągle obserwuje.No nic, staram się być dobrej myśli. Tak mi jej szkoda... musi bidula przeżywać duży stres ;/ Nie chce jej na siłę do niczego przekonywać. Nie wiem ją próbować głaskać... myślę, że chyba powinnam dać jej spokój jakiś czas...
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez nata » Śr sie 26, 2009 10:56
na ten wątek pewnie nikt nie zagląda, ale jak wrzucisz Nelly Rokitę do swojej galerii to na pewno będzie oglądana
a ja Ci wystawie rachunek za palec kobieto  nie mogę się nawet podpisać 
-

nata

-
- Posty: 1554
- Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13
przez Ewelajna ;-) » Śr sie 26, 2009 15:12
Bidulka... przykro mi, że Cię tak urządziła.
No ja właśnie ją pierwszy raz głaskałam, przyjęła to bardzo spokojnie, ale już nie będę jej męczyć... Najważniejsze,że zaczęła jeść, tylko coś wody nie pije... i chyba się nigdzie nie załatwiła... łóżeczko obejrzałam jak wyszła i czyste... i w kuwecie też nic... no ale tyle h to niemożliwe... pewnie jednak może gdzieś siusiu zrobiła, tylko nie widzę i nie czuję...
A zdjęcia będą jak się trochę oswoi, więc za jakiś czas 
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Asia & Daniel » N wrz 27, 2009 20:36
A co z resztą kociaków? Mają już DT?
-

Asia & Daniel

-
- Posty: 81
- Dołączył(a): Cz kwi 02, 2009 07:01
- Lokalizacja: Łódź i okolice
przez jola » N wrz 27, 2009 22:18
Dwa maluchy które pozostały, urosły już bardzo, mają około 4 miesięcy i niestety są dzikuskami, nie udało nam się znaleźć dla nich domu tymczasowego ani stałego, nikt się nie zgłosil. Niby nie mają źle, mieszkają na moim osiedlu , są codziennie karmione przeze mnie ale na przykładzie Czarnego, który odszedł niedawno wiem, że w każdej chwili może im się coś złego przydarzyć. To są dwa głuptaski, które boją się mnie strasznie ale głód zawsze jest silniejszy od nich, skradają się do miseczki, w biegu porywają jedzenie i uciekają po to, by za moment wrócić, po kolejne kęsy. Nie chcą czekać aż wyłożę jedzenie i odejdę, wolą wykradać je w biegu...
-

jola

-
- Posty: 1818
- Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
- Lokalizacja: Łódź
Powrót do Koty do adopcji
|