FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Wszystko o wszystkim -> PLAKATY W KOŚCIOŁACH


Tematy nie związane z psiakami, posty z życia codziennego...

Moderatorzy: katya, nata


PLAKATY W KOŚCIOŁACH

Postprzez elka » Wt gru 30, 2008 17:40

Czy kościół, jako kościół mógłby na tablicach ogłoszeniowych wywieszać plakaty o miłości do zwierząt, czy księża mogliby na mszach mówić więcej o miłości do zwierząt i prawidłowym nauczaniu przez rodziców dzieci o odpowiedzialnym traktowaniu i dbałości o zwierzęta. Czas by kościół więcej mówił na ten temat. Czas by sąsiedzi zaczęli zwracać uwagę na swoich sąsiadów i ich zwierzęta, czy są czy nagle ktoś nie ma pieska, kotka. Czas na uruchomienie telefonu alarmowego, gdzie można byłoby zadzwonić i zgłosić o takim fakcie.
zakochana w psach i koniach
elka
0
 
Posty: 5
Dołączył(a): N wrz 21, 2008 18:31
Lokalizacja: torun

Postprzez jola » Wt gru 30, 2008 18:17

elka napisał(a):Czy kościół, jako kościół mógłby na tablicach ogłoszeniowych wywieszać plakaty o miłości do zwierząt, czy księża mogliby na mszach mówić więcej o miłości do zwierząt i prawidłowym nauczaniu przez rodziców dzieci o odpowiedzialnym traktowaniu i dbałości o zwierzęta. Czas by kościół więcej mówił na ten temat. Czas by sąsiedzi zaczęli zwracać uwagę na swoich sąsiadów i ich zwierzęta, czy są czy nagle ktoś nie ma pieska, kotka. Czas na uruchomienie telefonu alarmowego, gdzie można byłoby zadzwonić i zgłosić o takim fakcie.

Czy Ty nas o to pytasz? Spróbuj porozmawiać na ten temat z księdzem, powie Ci, że bardziej potrzebujący są ludzie...
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Wt gru 30, 2008 18:49

Eh... Myślę że już prędzej nawet polityków na to namówisz niż kościół :evil: Ale jeśli masz wenę akurat tą instytucję namawiać do miłości do zwierząt to życze powodzenia (będzie potrzebne).
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez elka » Wt gru 30, 2008 19:45

A czy zwierzęta to coś gorszego?????
Zwierzę skazane jest na podłość wielu ludzi. Jakie wychowanie ma pani nauczycielka, która powie: pies czy kot jest mi obojętny.
Czy dzieci i zwierzęta nie są podobni, jedno i drugie potrzebuje opieki i miłości. Myślenie i dbanie tylko o dzieci jest podłym przykładem dla nich, gdyż uczą EGOIZMU, a jutro Sylwester i petardy-uciecha dla głupców, a zwierzęta boją się panicznie. Kazałabym zaprzestania produkcji świństwa-gdzie Ekolodzy, przecież to również dotyczy ptaków i dzikich zwierząt.
zakochana w psach i koniach
elka
0
 
Posty: 5
Dołączył(a): N wrz 21, 2008 18:31
Lokalizacja: torun

Postprzez jola » Wt gru 30, 2008 19:56

elka, myślę, że te teksty to nie do nas, my to wszystko wiemy, idź powiedz to nauczycielce, albo księdzu...
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez elka » Wt gru 30, 2008 20:15

spróbuję, dziękuję i życzę wszystkim przychylnym porzuconym domowym zwierzętom wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
zakochana w psach i koniach
elka
0
 
Posty: 5
Dołączył(a): N wrz 21, 2008 18:31
Lokalizacja: torun

Postprzez sukkubi » Śr gru 31, 2008 08:36

parę(...naście) lat temu gdy jeszcze chodzłam do Kościała szerzący miłość do "wszelkiego stworzenia" Ksiądz powiedział mi, płaczącemu po odejściu pierwszego psa w zyciu dziecku, które szukało u niego pocieszenia, że psy nie idą do nieba bo nie mają duszy, że psy po smierci "przepadają"...lepiej niech oni nie zajmują się zwierzętami, nie uogólniam, wiem, że nie wszyscy są tacy, ale ciężko trafić na dobrego człowieka także w kościelnych szeregach
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
Avatar użytkownika
sukkubi

Członek Fundacji
 
Posty: 856
Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Śr gru 31, 2008 11:11

Niestety zupełnie obiektywnie można stwierdzić że zły stosunek do zwierząt w Europie jest spowodowany przez kościł. Takie stwierdzenia z ust księży są na porządku dziennym: że zwierzęta nie mają duszy, że zostały stworzone dla potrzeb człowieka, że nie umierają lecz zdychają. To podejście do naszych braci mniejszych kształtowało przez stulecia, a w zasadzie przez tysiąclecia stosunek ludzi do zwierząt na naszym kontynencie.
Po moim poście większość katolików zaprzeczy pokazując za przykład św Frańciszka. Mało kto wie że przez herezje które głosił mało nie spłonął na stosie. Złożyło się wiele sprzyjających czynników które pozwoliły mu tak przewrotowe tezy głosić ( m.in wpływowa rodzina, poparcie samego papieża).
Ja bym powiedziała więcej: ktoś kto w tamtych czasach głosił taką herezję i przeżył (!) musiał być święty...

W kościele (czy raczej przed kościołem) są organizowane raz do roku msze dla zwierząt. Ale osoba niewidoma z psem przewodnikiem nie wejdzie na mszę przez okrągły rok.

Zaznaczam od razu że nie jest to atak na wyznawców tej wiary. Ot histaria jest jaka jest i tyle. A księża którzy kochają zwierzęta (a i tacy są) wynieśli tą miłość z domu a nie z kościoła.
Ja też bym chciała by z ambony więcej (czy raczej żeby w ogóle) mówiono o miłości do zwierząt. Ale to tylko sfera marzeń...

Pozdrawiam wszystkich katolików którym nie jest obojętny los naszych braci mniejszych.

PS: jestem buddystką :wink:
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez sukkubi » Śr gru 31, 2008 12:05

Stosunek Kościoła do zwierząt tak jak pisze Tusia wypracowany został wieki temu, podobnie przecież jego stosunek do kobiet - powiecie, że sie coś zmieniło w tej kwestii? W społeczeństwie tak, w kręgach kościelnych...cóź...ale kobiety maja głos, walczyły i wywalczyły równość (względną) a "nieme" zwierzęta? z Kościołem nie mają szans...
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
Avatar użytkownika
sukkubi

Członek Fundacji
 
Posty: 856
Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
Lokalizacja: Łódź

Postprzez jola » Śr gru 31, 2008 15:08

amen.
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Agusia » Śr gru 31, 2008 18:09

Też jestem katolikiem, ale w pełni popieram Wasze stwierdzenia i już sama jakiś czas temu zauważyłam, że o współczuciu dla ludzi źle potraktowanych przez los, się mówi, ale o współczuciu dla zwierzaczków, ani słowa... a już nie wspomnę o tym, żeby kościół choć raz przeznaczył składkę pieniężną na rzecz schronisk...
Aj...to jest po prostu samo życie i nasza Polska rzeczywistość...
Avatar użytkownika
Agusia

3
 
Posty: 213
Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
Lokalizacja: Nowy Tomyśl

Postprzez elka » Cz sty 01, 2009 14:42

dla mnie mniejsze znaczenie ma dusza w porównaniu do wielkiego serca jakie mają zwierzęta, a nie ludzie którzy PONOĆ!!! oprócz serca mają rozum.
Księża, jeżeli któryś czyta te posty powinni zastanowić się nad nauczaniem miłości do zwierząt, a nie że znam przypadek księdza, który jeżdzi na polowania.
zakochana w psach i koniach
elka
0
 
Posty: 5
Dołączył(a): N wrz 21, 2008 18:31
Lokalizacja: torun

Postprzez jola » Cz sty 01, 2009 15:04

Nie licz na to, że któryś z księży kiedykolwiek zajrzał na naszą stronę, oni mają bardziej szczytne cele w życiu...
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez sukkubi » Pt sty 02, 2009 10:49

Elka, Agusia w kręgach kościelnych to na prawdę nie przejdzie. Zwierzęta zostały stworzone by nam służyć, do tego zostały "zaprogramowane", nie myślą, nie czują, gros ludzi (nawet młodych co wiem po przeczytaniu licznych forów) nadal wierzy, że nieodczuwają bólu, nie czują strachu, radości itp. Sam "wielki" Kartezjusz, który ponoć "myśli więc jest" stwierdził że zwierzęta są bezmyślne, nic nie odczuwają, nie są ich udziałem uczucia wyższe (zgodzę się tylko co do nienawiści i podłości, w których człowiek rzeczywiście przoduje) - nie oczekujmy, że księża wyprą się nauk tych wszystkich filozofów, na których oparta jest niestety teologia. Można owszem pokusić się o rozdawanie ulotek ludziom wychodzącym z kościoła po mszy ale tylko przyczynimy się do zaśmiecenia okolicy. 60% jeśli nie więcej wiernych woli dofinansować Licheń w budowie niż pomóc jednej "bezmyślnej" istocie.

Żeby nie być gołosłowną powiem, że napisałam do gazetki kościelnej "Niedziela" (list wysłany pocztą tradycyjną i elektroniczną) z prośbą o promowanie wśród czytelników idei pomocy zwierzętom starym, niechcianym w jakikolwiek sposób. Podnosiłam tezę, że sporo wśród osób starszych jest samotników, którzy mogą "odzyskać" swoje życie ratując ze schroniska psiego czy kociego staruszka, który choćby na ten rok czy dwa uzdrowi jego smutek miłością. Maile pisałam dwa razy w odstępie miesiąca...pół roku temu...cisza. Ich to na prawdę nie obchodzi.
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
Avatar użytkownika
sukkubi

Członek Fundacji
 
Posty: 856
Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
Lokalizacja: Łódź

Postprzez moriaaa » Cz sty 15, 2009 12:49

Newsweek nr. 52/2008 Autor Filip Łobodziński

"Moja spowiedź"


"Śniło mi się, że jestem na mszy w moim kościele parafialnym. Ksiądz podczas kazania wygłasza następujące słowa:
Wyobraźcie sobie, umiłowani bracia i siostry, że mieszkacie pod jednym dachem z kimś, kogo bardzo kochacie. Komu patrzycie w oczy z głęboką ufnością, komu okazujecie pełne oddanie, kogo jesteście w stanie bronić do upadłego, gdyby zdarzyło się niebezpieczeństwo. I oto nadchodzi straszna chwila, gdy ta ukochana osoba porzuca was uwiązanych w lesie albo zamyka w pojemniku i odchodzi na zawsze, nie oglądając się za siebie. A wy nie rozumiecie, co się stało... Taki jest los tysięcy porzuconych psów.

Wyobraźcie sobie teraz, drodzy moi, że błąkacie się od urodzenia po mieście bez przyjaznego dachu nad głową. Nadchodzi zima, a jedyne ciepłe kąty, które mogą dać schronienie wam i waszym małym dzieciom, są zatrzaśnięte na głucho. Taki jest los tysięcy bezdomnych kotów. A teraz wyobraźcie sobie, że owszem, macie mieszkanie na schludnym osiedlu, ale pewnego dnia przyjechał buldożer i wyburzył wszystkie domy. Nowych nikt nie zbudował. Jesteście zdani na łaskę i niełaskę nieprzyjaciół i pogody. Taki jest los wróbli, którym zabiera się mieszkania - krzewy, krzaki i zarośla - nie sadząc nowych. Wyobraźcie sobie, że wasze z trudem zbudowane mieszkanko zapada się w czeluść piwniczną. Ściany dołu są gładkie i ciasne, a ludzie, którzy mogliby z zewnątrz przyjść wam z pomocą, zamurowali jedyną waszą drogę ucieczki. Właśnie wczuwacie się w sytuację ptaków, których gniazda zsunęły się na dno rynny, a dolny otwór został zanitowany.

I wyobraźcie sobie jeszcze, najmilsi, że cierpicie biedę, niedostatek, głód i choroby, ale oto znaleźli się ludzie, którzy wam pomagają - przygarniają pod swój dach albo regularnie donoszą wam strawę i leki, dbają o to, by w waszym życiu nie zabrakło odrobiny troski i godności. Tymczasem ludzie ci stają się powszechnym pośmiewiskiem, a nierzadko obiektem pogardy. Taki właśnie jest los tych, co prowadzą schroniska dla bezdomnych zwierząt lub dokarmiają koty, ptaki i psy.

A teraz, umiłowani w Chrystusie bracia i siostry, odpowiedzcie sobie na pytanie: czy naprawdę czynię tak, jak podoba się wszechmiłosiernemu Bogu?.
Wyznaję, że straciłem wiarę. Nie wierzę już w człowieka, niszczyciela nieba i ziemi, który odmawia innym, żywym istotom prawa do godnego życia i godnej śmierci.
Tak kazał ksiądz z ambony. Nie jednej niedzieli, ale przez wiele tygodni. Oczywiście, że był to sen - na jawie bodaj żaden ksiądz o takich sprawach nawet się nie zająknie. A dlaczego mówię, że sen ten był zły? Bo parafianie wreszcie stracili cierpliwość. Zaczęli słać do kurii petycje, by odwołała księdza, bo przynudza i zawraca głowę jakimiś bzdurami. Podawali przykłady. Aż wreszcie kuria zareagowała. Wysłuchała próśb parafian. Pojawił się nowy proboszcz. Parafianie żyli dalej tak jak dawniej.

Wyznaję przeto, że utraciłem wiarę. Ale nadal wierzę bardzo gorąco. Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi i wszystkich istot chodzących, fruwających i pływających, pośród których dopiero na ostatku pojawił się człowiek. Nie wierzę w człowieka, niszczyciela nieba i ziemi, który odmawia tylu innym żywym istotom prawa do godnego życia i godnej śmierci. Wierzę w Boga, który zesłał potop powszechny na ziemię, by ukarać grzeszną ludzkość, ale ocalił nie po jednej parze niepływających zwierząt, lecz wszystkie. One wszak nie zgrzeszyły, nie zrozumiałyby zatem sensu strasznej kary przez kataklizm. Nie wierzę w człowieka, który powołując się na swe rzekome uczestnictwo w powszechnej w przyrodzie walce o byt, hoduje masowo zwierzęta, by je równie metodycznie i bezrefleksyjnie uśmiercać. Który zastawia wnyki w lasach, zadające okrutne męczarnie schwytanym zwierzętom. Który co roku bierze udział w zagładzie bezbronnych ryb, by uczcić Narodziny Dzieciątka.

Wierzę w jednego Pana, Jezusa Chrystusa, współistotnego Ojcu, który dla nas, istot żywych, i dla naszego zbawienia przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się Synem Człowieczym. Nie wierzę w człowieka, który twierdzi słowami Maksyma Gorkiego, że "człowiek to brzmi dumnie", a chcąc ubliżyć bliźniemu, mówi "łżesz jak pies", "jesteś bydlę", "to kompletne zezwierzęcenie". Wierzę w Pana, który powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a istoty, których Stwórca podobno nie obdarzył duszą, nie mogły zatem rozpoznać grzechu - pierwsze przygarnie i przytuli w Królestwie, któremu nie będzie końca. Nie wierzę w człowieka, który przeznacza astronomiczne kwoty na technologię zniszczenia, a odmawia przekazania drobnego datku na comiesięczne utrzymanie jednego bezdomnego zwierzęcia.
Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który mówił przez Proroków najpiękniejsze słowa Obietnicy.

Nie wierzę w człowieka, który mogąc przemówić do całych rzesz swoich współplemieńców z ekranów telewizorów, gazet i ambon, zamyka oczy, uszy i usta na los swoich braci mniejszych, który mogąc uczyć, nie uczy, mogąc zachęcić, wyśmiewa i pogardza, mogąc pokazać wzór dobrego chrześcijanina i człeka poczciwego, omija tę możliwość szerokim łukiem. Wierzę w jeden święty i apostolski Kościół, który jest naprawdę powszechny, który obejmuje serdecznym ramieniem i współczuciem istoty cierpiące bez sensu, bez racji, bez grzechu. Który wie, że istoty te ani nie zadały bólu Synowi Człowieczemu, ani nie kalały imienia Boga. Nie wierzę w człowieka, który odmawia odpowiedzialności za wszystko, co zostało stworzone także dla jego radości.

Więcej grzechów nie trzeba. Te i tak są śmiertelne. Za wszystkie niezawinione cierpienia i za całą obojętność ludzką w stosunku do niego żałuję całą duszą. Ale wiem, że nie zdołam żalem swym obdzielić wszystkich istot, które Bóg kocha, a człowiek ma w pogardzie lub zapomnieniu."
"Nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem..."
Avatar użytkownika
moriaaa

Członek Fundacji
 
Posty: 1945
Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21

Następna strona

Powrót do Wszystko o wszystkim

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości