Odeszła szybko, nie męczyła się, byłam przy niej aż do końca...
Dziś na Jej pogrzebie byli wszyscy którzy Ją kochali: moja Mama, mój Chłopak, mój były dla którego była w zasadzie jedynym jego psem, i ja...
Bolek z Mareczkiem również zdążyli ją na pożegnanie ostatni raz, ostrożnie powąchać.
Luna: pierwszy pies mojego dorosłego życia, pierwszy jakiego sama wybrałam, jedyny który był rezydentem przez trzy lata współpracy z Fundacją, który był zawsze aby pocieszyć mnie po stracie tymczasowiczów...
Lunka, kochamy Cię i będziemy kochać zawsze: i tu i po drugiej stronie. Do zobaczenia następnym razem.
<*> <*> <*>























