Ergo jest ok 3-letnim sporym psem o pięknej, wilczej maści. Jego dotychczasowe życie nie było usłane różami... Najprawdopodobniej był psem przykutym do budy a łańcuch wrósł mu w skórę na szyi. Potem trafił do schroniska gdzie został bardzo dotkliwie pogryziony przez inne psy. To pozostawiło ślady na jego skórze (na karku i łapkach) ale na szczęście nie na jego psychice. Teraz wszystko jest już zagojone a blizny zarosły sierścią. Ma wspaniałą naturę. Agresja jest mu po prostu obca i całkowicie nie zgodna z jego naturą. Mimo przeszłości zachowuje się jak szczeniak. Jest bardzo radosnym psem. Wszystkich ludzi wita bardzo wylewnie, cieszy się, merda ogonem i przede wszystkim pięknie się uśmiecha całym pysiem. Ładnie chodzi na smyczy (pod warunkiem że nie pozwolimy mu ciągnąć...), na spacerach jest posłuszny ale chętnie biegnie do innych psów. Na smyczy obszczekuje inne psiaki. Puszczony wolno pięknie się pilnuje. Napotkani ludzi mogą liczyć się tylko z przyjaznym potraktowaniem przez tego pięknego psa. Nie sprawia problemów wychowawczych. Jest bardzo pojętny i szybko się uczy. Szuka właścicieli którzy pokochają go całym sercem i którzy będą równie łagodni jak on. Tego psa nie sposób nie kochać...
Ergo jest już wykastrowany, odrobaczeniu, zaszczepiony, zachipowany i zabezpieczony przeciwko pchłom i kleszczom. Posiada również książeczkę zdrowia gdziwe w/w zabiegi są potwierdzone przez lekarza weterynarii. Ergo przebywa aktualnie w Łodzi.
Kontakt w sprawie adopcji Erga:
Marta
tel: 504-254-419
gg: 9274468
mail:
tusia26@onet.eu
A oto historia Erga odkąd trafił pod opiekę Fundacji:
Wczoraj pojechałam do schroniska szukać mojego zaginionego kota. Nic z tego. Ostatnia asoba właśnie wychodziła i zamykała. Przed schroniskiem biegał psiak (podbno nie ze schrony...

), nie był też ze sklepu ogrodniczgo. Pewnie bym sobie odpuściła gdyby... Gdyby nie to że pies jest absolutnie C U D O W N Y ! ! !
Podbiegał do każdej przechodzącej osoby (nwet jeśli wymagało to przebiegania przed samą maską samochodu...). Każdego zapraszał do zabawy podskokami i podgryzaniem po rękach. Zachowywał się jak szczeniak
Wróciliśmy sobie z Marmurowej do mnie na pieszo (jakieś 50 min spacerku). Psiak się całą drogę pilnował.
W domu dopiero zobaczyłam że jest po kastracji (nawet szwy jeszcze ma). Wnioskuję że jednak zwiał z kojca. Nie wiem jeszcze czy ma chipa, numerka nie miał.
Ma za to podgojone rany na karku i po wewnętrznej stronie tylnych łap. Do innych psów uległy. Wszystkich ludzi kocha.
Chwilowo dostał robocze imię: Ergo. Pies jest spory, grzeczny i bardzo kochany

Na razie śpi w pracowni ale przydała by się buda
