To nic, że był niechciany.
To nic, że był nieleczony.
To wszystko nic.
Nie zrozumiem jednak dlaczego "właściciel" chciał podarować mu tak okrutny koniec?
Czym sobie Pongo zasłużył?
Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania, bo wiecie...Pongo to taki psi kumpel, o niesamowicie mądrych oczach, pies który rozmawia z człowiekiem całym sobą, który zdawało by się potrafi przekazać wszystko. Więc dlaczego?
Porzucony w zimnym, ciemnych, zimowym lesie Pongo jednak przetrwał.
Przetrwał dzięki niesamowitej inteligencji,chęci życia i ufności, że nie wszyscy ludzie są tak okrutni jak jego Pan.
A oto Pongo...pies który wierzy pomimo wszystko.


























