przez Pauliśkaa » Śr sie 15, 2007 08:39
Widziałam już ten filmik, daje do myślenia. Pokazuje co staje się z większością zwierzaków... Pokazuje to czego ludzie czasami wolą nie widzieć...
Bardzo smutny widok! 
Każdy przyjaciel zasługuje na miłość i poświecenie- Pies nim jest więc kochaj go bezwzględnie!
<33
-

Pauliśkaa

-
- Posty: 43
- Dołączył(a): Wt sie 14, 2007 21:24
- Lokalizacja: Gliwice
przez Joa$ka » N lut 10, 2008 00:13
Oglądałam i film daje do myślenia. Trzeba sterylizować zwierzęta. Ja swojej suni nie wysterylizowałam , lecz podaje jej co pare miesięcy zastrzyki. Strasznie boję się poddać ją sterylizacji , bo to wiąże się z otworzeniem jamy brzusznej ... Nie chcę aby coś złego jej się stało .  Lecz może się zdecyduję na ten zabieg.
-

Joa$ka

-
- Posty: 10
- Dołączył(a): Pt lut 08, 2008 14:19
- Lokalizacja: Mońki
przez katya » N lut 10, 2008 00:21
Te zastrzyki powodują nowotwory listwy mlecznej i ropomacicze - wtedy już trzeba sterylizować, ale w stanie zagrożenia życia... Sterylizacja to o wiele lepsze rozwiązanie.
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
-

katya

-
- Posty: 2673
- Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
- Lokalizacja: Łódź
przez Joa$ka » N lut 10, 2008 00:49
Nawet nie wiedziałam. b.dobrze , że powiedziałaś. Przedyskutuję to z weterynarzem przy następnej wizycie
-

Joa$ka

-
- Posty: 10
- Dołączył(a): Pt lut 08, 2008 14:19
- Lokalizacja: Mońki
przez Tusia » N lut 10, 2008 17:12
Joa$ko! Katia ma racje!!! Moja kotka miała podawane zastrzyki i UMARŁA na raka sutków!!!!!!!! Te zastrzyki to zagrożenie życia!!! Mnie też weterynarz nic o tym nie powiedział  Nie wnikam czy to z chęci zysku czy z ignorancji  Wtedy też nie wiedziałam na jakie niebezpieczeństwo wystawiam moją ukochaną kotkę Zuzkę.... Operacja trwa krótko i jest jedna. Jednostkowo trzeba wydać więcej ( i to często też odstrasza) ale ogólnie , nawet tylko finansowo, jest to opłacalne.A jeśli chodzi o zdrowie jest duuuuużo lepsze. Pozdrawiam.
-

Tusia

-
- Posty: 1544
- Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
- Lokalizacja: Łódż
przez Tusia » N lut 10, 2008 17:21
Dodam jeszcze, że wszystkie moje sunie i kotki są już wysterylizowane  Nie było żadnych komplikacji, szybko dochodziły do siebie i nie mają nadwagi. Nie mają rujek, cieczek, nie plamią i nie miauuuuuuczą całymi nocami  I nie ma problemu że zapomne terminu zastrzyku. Myślę też o takiej sytuacji: w razie gdyby się zgubiły, znalazły nowego opiekuna NIGDY nie będą mieć szczeniaków\kociaków które by ktoś utopił... W życiu różnie bywa, niestety. ( Moja jedna suka zaginęła i już jej nie odnalazłam  . Tyle tylko że nie zostanie ,,samotną'' matką. Mam nadzieje, że grzeje teraz tyłek u dobrych ludzi....). Pozdrawiam 
-

Tusia

-
- Posty: 1544
- Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
- Lokalizacja: Łódż
przez Joa$ka » Pn lut 11, 2008 22:25
Jak przy każdej operacji są komplikacje ... Ja wiem , że ta operacja jest bardzo dobrym wyjściem , ale broń boże coś jej się stanie ?
Ona okropnie boi się weterynarza. A strach i jeszcze operacja nie wiadomo co przyniosłą. Zbadam ją przy następnej wizycie , zobaczę co i jak ... Czy nadaję się do operacji . Zobaczymy
-

Joa$ka

-
- Posty: 10
- Dołączył(a): Pt lut 08, 2008 14:19
- Lokalizacja: Mońki
przez Tusia » Pn lut 11, 2008 23:01
Procentowo mniej jest komplikacji po sterylizacji niż zachorowań na ropomacicze i raka po zastrzykach hormonalnych. A sunia bardziej się stresuje kiedy musi co pare miesięcy jechać na zastrzyk niż by raz poszła na operacje pod pełnym znieczuleniem. Po prostu wiem co to znaczy kiedy musisz uśpić ukochaną kruszyne i wiesz że ona umiera bo się jej nie wysterylizowało... Ja wiem, moja Kicia nie żyje przeze mnie, bo jej te cholerne zastrzyki podawałam... Nie życze nikomu...
-

Tusia

-
- Posty: 1544
- Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
- Lokalizacja: Łódż
przez sukkubi » Cz wrz 25, 2008 10:14
Wiem, że temat stary ale potrzebuję psychicznego wsparcia - znam wszystkie plusy kastracji, wiem, że przeważają nad nielicznymi minusami, jestem całkowicie ZA a jednak nerwicuję się jak cholera zabiegiem, który za tydzień będzie miał mój pies...
Macie doswiadczenie - napiszcie jak szybko pies po kastracji dochodzi do siebie, mieszkam na IV piętrze - przez ile dni mam jamnika wnosić/znosić, jak długo musi łazić w kołnierzu???
Wzięłam urlop by przez pięć dni (łącznie z dniem zabiegu) być z nim, pilnować itp, zwykle po 10 dniach od operacji zdejmowane sa szwy - to samo jest przy kastracji psów? Dotąd miałam doczynienia z operacjami starszych suk (wycięcie macicy przy ropomaciczu u jednej i likwidacja listwy mlecznej z guzami u drugiej), jamnik ma rok i będzie miał tylko wycinane jajka - przy założeniu, że będzie miał kołnież i się tam nie tknie długo będzie trwało zanim bedę go mogła zostawić samego bez kołnierza? (przyzwyczajam go już drugi tydzień, nie jest źle póki nie próbuje wskakiwać na wersalkę...).
Dzięki z góry!
PS.Film zaczynałam ogladać kilka razy, przy zdjęciu szarego kundelka za kratami, po którym jest czarny kot z jednym okiem mnie dopada...i dalej nie mogę  A ogladać to na żywo...makabra! Podziwiam Was dziewczyny! Nie wiem czy bym się zdobyła... 
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
-

sukkubi

-
- Posty: 856
- Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
- Lokalizacja: Łódź
-
przez katya » Cz wrz 25, 2008 11:00
Miałam już sporo psiaków po kastracji i sterylizacji u siebie na DT, wszystkie szybciutko wracały do formy, psiaki szybciej niż suczki. Największy problem miałam z własnym psem, bo z własnymi oczywiście jest najgorzej, więc rozumiem, że się denerwujesz. Jakby co, to służę infolinią, tel. 604 172 405
Generalnie to najważniejsze jest to, żeby uniemożliwić psu grzebanie w ranie, czyli kołnierz, kołnierz, kołnierz - ale to pewnie wiesz.
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
-

katya

-
- Posty: 2673
- Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
- Lokalizacja: Łódź
przez sukkubi » Cz wrz 25, 2008 11:15
No o kołnierzu wiem, ale 5 dni wystarczy? Nie wiem czemu ale zostawienie go w nim na 8 godzin samego w domu wywołuje mój niepokój...Wiem też, że ekspresyjne bieganie przez tydzień odpada ale co ze schodami?...chyba se go podźwigam
Dzięki za numer, jak będę w potrzebie zadzwonię! 
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
-

sukkubi

-
- Posty: 856
- Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
- Lokalizacja: Łódź
-
przez katya » Cz wrz 25, 2008 11:40
Najlepiej, jeśli kołnierz będzie nosił do zdjęcia szwów, chyba że naprawdę nie będzie przejawiał zainteresowania swoim kroczem.
No i myślę, że już na trzeci dzień może sam schodzić po schodach, jeśli na codzień go nie nosisz
W kołnierzu psiak może jeść i pić, tylko miska musi mieć mniejszą średnicę od kołnierza, więc spokojnie 
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
-

katya

-
- Posty: 2673
- Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
- Lokalizacja: Łódź
przez Aniuta77 » Pt sty 30, 2009 13:46
Moj psiak miał wczoraj o 19.30 zabieg kastracji. Oczywiscie teraz jest pod opieką całodobową  Wieczorem przyjedzie wet i zaaplikuje antybiotyk.
Powiedzcie mi, bo jestem laikiem w tej kwestii, czy to normalne ze psiuncio po takim zabiegu sika w domu ?
Mama Słoneczka -Maksia  :)
-
Aniuta77

-
- Posty: 7
- Dołączył(a): Pn lip 14, 2008 13:44
- Lokalizacja: Łódź
przez nata » Pt sty 30, 2009 15:26
pies zachowuje się jak człowiek po operacji, czyli nie kontroluje się tak jak by chciał.
Nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
-

nata

-
- Posty: 1554
- Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13
Powrót do Wszystko o wszystkim
|