pisze do Was bo nie wiem komu mam sie wygadac...

moja suczka(rasa Alaskan Malamut) jest ciezko chora.....

czekam na cud czy wogole z tego wyjdzie...ma ciezka żółtaczke..wczoraj dostala kroplowke i mnostwo lekow...w łapce ma przyczepiony welflon...z mężem ciezko o nia walczymy ale weterynarz stwierdzil ze sa male szanse ze z tego wyjdzie

na sama mysl serce mnie boli...jestem przy niej non stop..le to co sie z nia dzieje to tragedia..widze ze nie radzi sobie...dzis jedzie na kolejna kroplowke i dodatkowe zastrzyki...mam nadzieje ze bidulka z tego wyjdzie
