Piesek ma smutna historie, zmarła jego pani wczesniej 3 miesiace temu jego pan, mial trafić do schroniska w Warszawie.
Przyjechal do nas, zamieszkał u mojej mamy (na poczatku miał to być dom tymczasowy). Troszke płakał ale tylko na początku jak go zostawili.
Wieczorem zjadł i zacząl się nawet bawić. teraz czuje się jak u siebie, jest strasznym pieszczochem i bardzo pogodnym wesolym pieskiem.
Wszystko cudownie, chyba nawet zbyt cudownie.
Ja mam owczarka, który nie siedzi cichutko, szczekliwy jest, ale sasiedzi psiarze, więc nigdy nie bylo problemu.
jak mama wyszła do pracy słyszała że płacze, później bylo cicho. Dzis po powrocie miała kartke w drzwiach, z groźbą, ze jak nie uciszy psa to zgłoszą to na policje.
Zrobila wywiad u sąsiadek, które mają pieski, ponoć płacze cały dzień z krótkimi przerwami.
Mam nadzieje, ze może jak poczuje sie bezpiecznie to przestanie plakać.
Fredek ma 6 lat.
Może znacie metody, które pomogły Waszym psiakom, bede wdzięczna za pomoc.



















