FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Koty do adopcji -> koty z Częstochowy błagają całą Polskę : RATUJCIE NAS !!!


Tu znajdują się wszystkie mruczące futrzaki, które potzrebują pomocy i nowego domu.

Moderatorzy: katya, nata


Postprzez mulinka » Cz cze 26, 2008 11:49

Iwonka napisała dzisiaj na miau o kotach spod akademika (osiedle Tysiąclecia) :

Widzialam wczoraj kotki nie wygladają za dobrze są lichutkie, oczątka nie wyraźne.Kotka zniknęla około wielkanocy i obawiam się ,że znowu jest w ciązy a nawet może ma nowe maluchy. Te maja na pewno ponad 2 miesiące. Nie mam do nich dostępu. Ruina za siatką nikt tam juz nie wchodzi nawet pracownicy szkoły zabita dokladnie bogrozi zawaleniem i na pewno musi być rozebrana w najbliższym czasie w czasie wakacji pewnie ze względów bezpieczeństwa. Nie jestem w stanie zapewnić im innego schronienia w okolicy bo TAKICH SCHRONIEŃ TAM NIE MA. To wszystko juz dawno przanalizowaliśmy i sprawdziliśmy. Jedyne to wyłapać i umieścić dobrych miejscach jak poprzednie kotki. Szkoda bardzo ,że kotka nie zostala złapana zanim się kociaczki urodziły ale dopóki jeszcze były Katia i Happy to jakoś szło ale potem one musialy wyjechać za granicę a ja sama z truskawką nie poradzimy tylu sprawom. Innych chętnych do poważnego zangażowania się w cz-wie w tej sprawie nie było. W ten sposób znowu mamy całą gromadkę małych dzikusków a kotka do końca roku urodzi jeszcze dwa razy i jej córki i na koniec roku bedzie gorzej niż rok temu. Oczywiście częśc kotków wyginie tamte były dobrze odżywione i miały schronienia ale chyba nie taki ratunek nam wszystkim chodziło żeby umierały z niedożywienia chorób i braku schronienia. Ja nie jestem w stanie w tych warunkach przejąc nad nimi opieki ani zapewnić pożywienia. Bardzo prosimy o ratunek dla nich.
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź

Postprzez mulinka » Cz lip 16, 2009 22:15

Iwonka jest od 13 lipca w szpitalu, potrzebny jest ktoś kto mógłby karmić bezdomne koty

Iwonka napisała na forum miau 2 lipca:

muszę całą 17 odrobaczyć w domu oraz kilka na dworze.
Bardzo proszę o wsparcie, bazarki bo to bardzo duża kwota- zamówiłam u weta środki na kark bo nie jestem w stanie 17 kotów zmusić do zjedzenia tabletki
Wet może poczekac parę dni na pieniądze ale też nie może długo.

Tysiąclecie wciąż czeka na pomoc i opiekę.
Tak jak juz nieraz pisałam chodzi o te ulice ulice "astronautyczne" Gwiezdna,Księżycowa,Kosmiczna

ja juz dłużej nie dam rady mam poważne kłopoty z chodzeniem....

U mnie na osiedlu jeden miły zeszłoroczny kocurek bardzo potrzebuje domu....ja juz nie jestem w stanie sie nim opiekować a inni sie nie kwapią.

Wiele moich domowych kotków czeka na witrualnych opiekunów.
Sa to stałe kwoty ,za które jednego kota sie nie utrzyma ale w gromadzie zebrane razem pozwalają przeżyć wiecie jak w wieloosobowej rodzinie koszty są mniejsze.... Bardzo czekamy.

---


a tu wcześniejszy wpis z lutego:
Chcę bardzo serdecznie podziekowac wszystkim,którzy pomagają mi porzez wirtualne adopcje i jedzenie lub datki. To dla nas najważniejsze bo moge po znieść zmęczenie po ciągle niedospanych nocach bo jest tak dużo pracy w domu, noszenie ciężarow choć mi nie wolno, walkę z bólem ale niestety jeszcze nie umiem produkowac pieniędzy ;) może kiedyś się nauczę. :lol: W zależności od ilości chorób kocich utrzymanie miesięczne kociarni i bezdomniaczków wynosi od 900-1200zł ( analiza ostatnich 4 miesięcy). To jest więcej niż moja wypłata, która w całości idzie na opłaty mieszkaniowe i spłaty ciagle odnawianych długów zaciąganych na sprawy kocie (co sie z czymś uporam to coś znowu wypada i zaciągam nowy dług niestety). A moje leczenie - porażka i jedzenie- porażka po prostu
- ja osobiście mam do dyspozycji 200zł od taty raz na miesiąc.
Pisze to dlatego, że bez pomocy dla kotków nie jestem w stanie się nimi zajmować. A mysle ,że dbam o nie właściwie każdy kociarz, który mnie odwiedzil, zauważy moje koty mają naprawde dobrze pomimo ,że ja i mieszkanie to ruina.
Dlatego jeszcze raz serdecznie dziękuję wszystkim za systematyczną pomoc choć wiem ,że wiele osób ,naprawdę daje choć ich nie stać

-------------------------------------------------
jeśli ktoś chciałby pomóc kotkom Iwony i bezdomniaczkom
przypominam nr tel. Iwony 0603 395 323

Częstochowa
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź

Postprzez mulinka » Śr sie 05, 2009 16:02

informacje od Iwonki z 29 lipca:

ja już jestem w domu a nawet przyszłam do pracy. Porobilam wiele badań. Niestety diagnozy dalej brak czeka mnie kolejne badanie i kolejne wizyty lekarskie-mam nadzieję ,że najgorsze będzie wykluczone narazie trzymają mnie leki przeciwbólowe i przeciwzapalne- największy problem ,że to dotyczy problemów z poruszaniem i powoduje silne nieustanne zmęczenie. W czasie mojej nieobecności dzielnie kotkami w domu zajmowala sie Kiniaszek(Kiniaszek przyjeżdzała do nich po całym dniu pracy i mieszka poza cz-wą to cudowna dziewczyna.) i Adrian. Na osiedlu karmila koleżanka osiedlowa. A do Tysiaczków naprawdę wstyd poszła taka Pani 83 lata bo innych chętnych w mieście nie było. Też biedna nie moze doprosić się pomocy. Teraz w sierpniu wyjeżdza zobaczyć sie z rodziną oczywiście obiecałam pomoc czyli mam do karmienia olbrzymi obszar na Tysiącleciu o którym nieraz pisałam. Może ktos zgłosi sie do pomocy !!!!!!
Na tym terenie wciąz czekają na pomoc kotki-sterylki, leczenie dokarmianie-jedna koteczka jest bardzo chuda. :(
Bardzo też proszę o wsparcie jedzeniowe w zakresie karmy suchej to strasznie dużo rozdaję na dworze codziennie około kilograma. Proszę też o bazarki czy jakokolwiek inna forme pomocy finasowo bardzo podupadlam

Tereniu(kraków)bardzo dziękuję za wsparcie finansowe i dobre słowo).

Wczoraj przyszłe do mnie na przechowanie(co dalej nie wiem-wroci "znalazca" to będzie myśleć) czarna koteczka
Otóż moja osiedlowa koleżanka wyjeżdzała wczoraj na wakacje i szla w okolicy szkoły muzycznej z córką a za dwie godziny wyjazd na lotnisko. I zawsze jak człowiek nie ma czasu to coś się zdarzy. Spotkały koteczkę przeraźliwie chudą ,malutką (wet twierdzi ,że ma nawet 5-6lat) i zaniedbaną i niezbyt ładnie pachnącą ,pochyliły nad nią a kocia sama weszła im w ręce :( I cóż robić zaniosly do weta ale wyjazd za chwilę-czyż moglam odmówić odebrałam kupkę nieszczęscia i przynioslam do domu. Kicia wie co to jest dom widocznie komuś przestala być potrzebna. Jaka chuda wszystkie kostki sterczą tylne udka prawie nad kręgoslupem pyszczek wyciągnięty ,że zabki prawie na wierzchu, futerko porudziałe,zmierzwione. tuli się do mnie a nawet wlazła na krzesło i przytuliła do maxwelka. zjadla kilka chrupek, napiła wody. Rano spała w szafie na moich świeżo wypranych kocach Mad Byla troszkę za cieplutka ale mam nadzieję, że jest tylko zmęczona. Nie am zdjęc bo nie mam czym zrobić. Nazwałam kicię Gosia.

tutaj jest wątek na forum miau:
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=93 ... &start=105
Avatar użytkownika
mulinka

5
 
Posty: 2265
Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia strona

Powrót do Koty do adopcji

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości