Nie interwencja, a raczej wizyta - nie pierwsza i nie ostatnia - u starszego człowieka, który opuszczony przez innych ludzi, otoczył się pokaźną gromadą zwierząt - przede wszystkim psów i koni. Nie trudno się domyślić, że pan przestał radzić sobie ze swoim zwierzyńcem już dość dawno. Dla wszystkich nas stało się jasne, że trzeba udzielić pomocy jemu i zwierzętom jak najszybciej, ale mądrze. Na razie udało się odrobaczyć konie (serdeczne podziękowana dla pani doktor Olgi) oraz zabrać na sterylizacje i leczenie 3 suczki (Łyska, Gulka, Brzusia) oraz jednego szczeniaka, maleńkiego Karotka. Suczki wrócą do swojego Pana, a szczenię poszukuje nowego domu. W związku z tą sprawą czeka nas jeszcze sporo pracy.
























