Simba vel Grubcio [*] 1995-2010
Nasz ukochany i najważniejszy członek rodziny. Odszedł od nas kilka tygodni temu.Po prostu zasnął,nie cierpiał,nic go nie bolało, na szczęście w tym nieszczęsciu. Był najwspanialszym psem świata,kochany,przyjacielski. Kocia mamka:) Opiekował sie kiedy 11 podrzuconymi kociątkami.Lizał im brzuszki,nosił w pysku z ogromną delikatnościa mimo że...sam też był ogromny:)
Kiedy miał kilka tygodni dwukrotnie przeszedł atak serca,weterynarze nie dawali mu większych szans,ale jak widac pomylili sie. Kochał wszystkich bez wyjątku.Nigdy nikomu nie zrobił krzywdy. Kilka lat temu przeżył starcie z agresywnym wilczurem,nie został pogryziony,ale miał przetrącone biodro i do końca utykał.Bardzo sie o niego martwiliśmy że już sie nie podniesie ,ale był bardzo dzielny i wkrótce już biegał. Teraz biega za TM. Nikt nigdy nie zastapi naszego Grubcia...

A to Marian:

Maniek przywędrował do nas ze schroniska przy Marmurowej.Ale nie chce o tym mówić:)
Dłuugo go socjalizowaliśmy. Musiał być w przeszłości źle traktowany. Taka mała osika,trząsł się non stop. Bardzo bał sie ludzi. Do dzisiaj boi sie zbyt gwałtownych ruchów,a na ulicy widząc innego psa zaczyna dosłownie płakać. Ale jest niesamowicie wdzięczny,bardzo grzeczny i posłuszny. Co chwilę podbiega i przytula sie jak dziecko do piersi jakby mówił "dziękuję".Uwielbia grzać się przy farelce. Jest bardzo oddany i szczęśliwy że ma wreszcie własną miskę o ktorą nie trzeba sie bić z silniejszymi,smyczkę i kocyk.
A to Bazyl:

Bazyl to brytyjski koci maluch,ma dopiero 7 miesięcy. Pańcio zrobił mu piękny piętrowy drapak z którego obserwuje otoczenie. Niestety nie jest zbyt przytulaśnym kotkiem,ale i tak jest bardzo przez nas kochany. Oczywiscie jak każdy tygrys uwielbia łapać wodę z kranu i leżec na "chodzącej"pralce. A wieczorem kładzie się jak grzejąca czapka na mojej głowie i mruczy kołysanki. Bazyl jest ewenementem w kwestii nieniszczenia mieszkania. Uwierzcie że nic w domu nie zostało zniszczone przez niego. Całą swoją energię wyładowuje na drapaku.
No i na koniec UWAGA UWAGA...
TA DAM:

Oto koziołek Rududu znaleziony pod blokiem w środku miasta. NIkt nie wie jakim cudem koziołek zawędrował do miasta i skąd. Podejrzewamy że ktoś go zwyczajnie wyrzucił bo maleństwo miało 7 dni... Rududu został odwieziony do małej hodowli w której został przyjęty ze szczególnymi honorami, gdyż brakuje w niej... reproduktorów:) Jednego mozemy byc pewni,życie będzie miał tam jak w Madrycie;)




















