Koło Emilii jest bar, tam litościwi ludzie zawsze wystawiają mu resztki jedzenia i to tam właśnie nie bacząc na pędzące TIR-y i ścigające się samochody osobowe, przebiega przez jezdnię w nadziei, że napełni pusty brzuch i usłyszy dobre słowo. Miał dotąd szczęście,zawsze udawało mu się przebiec ale jak długo można liczyć na to, że zdąży, że nie zabije go pędzący samochód?
Psiak znalazł sobie schronienie na jednej z opuszczonych działek , mógłby tam nawet zostać gdyby nie to, że on potrzebuje człowieka, czeka na życzliwy gest, pogłaskanie, garnie się do ludzi w nadziei, że może ktoś okaże mu serce i zaopiekuje się nim.
Sytuacja jest naprawdę tragiczna, temu psu grozi wielkie niebezpieczeństwo...
























