Zwracam się z przeogromną prośbą do wszystkich tych, którzy mieszkają w okolicach bądź w samym Poznaniu!
Plinie potrzebny dom, choćby tymczasowy, jakiekolwiek schronienie dla kocurka, o którym świat zapomniał. Teraz błąka się po podwórkach szukając po śmietnikach tego co utracił. Po dawnym (dostatnim jak mniemam) życiu pozostała mu tylko czerwona obróżka-pamiątka po tym co stracił. Proszę wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób są w stanie mi pomóc o kontakt. Sytuacja jest poważna, nikt nie wie ile sił i nadziei jeszcze mu zostało. Jedno jest pewne- on czeka. A ja? Robię co mogę, robię to na co mnie stać w tej chwili-czuję jednak że za mało i chciałabym więcej. Może z Waszą pomocą?



















