Na szczęscie mieszkają ta także dobrzy ludzie, którym los porzuconych zwierzaków nie jest obojętny, na Forum Miau dowiedziałam się o takim małżeństwie - w chwili obecnej mają na swojej posesji i w domu 34 koty.
Ludzie przemili - kontaktowi i przede wszystkim świadomi, tylko niestety (jak wszyscy zreszą) bez wystarczających środków, by całkiem do końca odpowiednio zaopiekować takie stado kociastych. Koty ogólnie w zupełnie dobrej kondycji, odkarmione, czyste i bardzo miziaste, przynajmniej większość (jest kilka półdziczków). Część pokastrowana, zarówno kotki jak i kocury. Pozostałe kotki dostają tabletki antykoncepcyjne. Sprawa w tej chwili najpilniejsza to pokastrowanie 11 kotek. Państwo mają zaprzyjaźnionego weta w Zgierzu, który jak może tak im pomaga. Mają wynegocjowane bardzo przyjazne ceny sterylek. Wiele kotów jest do wydania, takie miziaki poniżej roku - burasy, bure z białym, krówki - ślicznoty.
Myślę, że warto tym ludziom pomóc, bo uratowali wiele kocich istnień. Koty są im podrzucane przez płot, zbierają te, które pozostały po letnikach (wrrrrr), część niestety urodziła się u nich - ale zdają sobie sprawę z tego, że to źle i dlatego zaczęli szukać pomocy. Bardzo wiele kotów wydali do nowych domków i chętnie wydzą część z tych, które są teraz z nimi. Poprostu mili, ciepli ludzie, których obchodzi los zwierzaków.
Dzięki fundacji MEDOR wykonany jest już jeden darmowy zabieg oraz opiekunowie kotów mają obiecane przekazywanie pewnej ilości podrobów.
Ja na bazarkach na Miau i Dogomanii mam już zebrane pienążki na dwa następne zabiegi.
TONZ w Łodzi i Gmina Ozorków do której należą Sokolniki niestety pomóc nie chce.
I tu moja prośba: Pomóżcie mi w zebraniu pieniędzy na zabiegi i karmę, jeśli ktoś ma jakąś karmę na zbyciu w Łodzi mogę podjechać odebrać.
Zainteresowanym mogę podesłać na maila artykuł z Expressu, z kórego się o całej sprawie dowiedziałam.





















